Co Finowie mają w głowie, czyli o jednym takim, co poślubił Finkę

Fascynacja ma Finlandią (krajem, nie wódką) już od pewnego czasu trwa i karmiona jest niewąsko z rozmaitych źródeł niczym ukochany perski kot przez nadopiekuńczą pańcię. Jednakże jakiś czas temu obrzydły mi oficjalne artykuły, przewodniki i tym podobne teksty – chciałam poznać ten kraj bardziej „od środka”, tak, jak poznać go może tylko ktoś, kto pochodzi z innej kultury, a stał się jego częścią. Wtedy też właśnie natrafiłam w internetach na zapowiedź pewnej książki, która wydawała się być spełnieniem moich ówczesnych, literackich naturalnie, potrzeb.

DSCF2392

„Żyją na dalekiej północy, regularnie korzystają z sauny, mają miliony telefonów komórkowych, a wokół nich latają miliardy komarów. Ich język nie zna zjawiska rodzaju gramatycznego, ani przyimków, za to rzeczownik odmienia się przez piętnaście przypadków. Nigdy nie mówią „kocham cię”, choć wydają na świat najinteligentniejsze dzieci. Są małomówni i długo każą czekać na odpowiedzi. Uwielbiają kąpiele w lodowatych jeziorach, smutne fińskie tango i rozmowy w saunie. Za to wszystko pokochał ich Wolfram Eilenberger – a szczególnie jedną z nich. Studencka miłość zatrzymała go w Finlandii na dobre. Dziś o rodakach żony mówi, że są przesympatyczni, choć trochę dziwni…”

Po takim wstępie serce me zagrało żywiej i rozpoczęłam polowanie na tę pozycję. Po odwiedzeniu paru mniej mainstreamowych księgarni dorwałam ostatni egzemplarz i z triumfalnym bananem na twarzy pofalowałam do kasy. I jeszcze mi dali ładną siateczkę nań. Tak oto weszłam w posiadanie książki, którą dziś chciałabym Wam przybliżyć:

Wolfram Eilenberger
Co Finowie mają w głowie: O jednym takim, co poślubił Finkę

DSCF2391

Na co pierwsze, volens nolens, patrzymy: okładka. I już sama ona jest, delikatnie mówiąc, przykuwająca uwagę: półnagi mężczyzna odziany wyłącznie w przepaskę biodrową oraz niewielką czapeczkę wyskakuje z sauny (rozrzucając na wsze strony swe pokaźne kończyny oraz prezentując klatę o barwie świeżej mąki), sądząc po wyrazie twarzy: krzyczący coś. Z radości albo wściekłości, nieważne, emocję są silne. Słowem, wcielenie nieobliczalności. A to dopiero okładka!

Okej, myślę, nie jest tak źle. Przynajmniej mają chłopaki rozmach. Otwieram książkę, zabieram się za pierwszy rozdział. A rozpoczyna go dokładny i nieco poetycki opis nagiej cioci Very, której osobą w życie autora „wkroczyła Finlandia”…
Pochodzący z Niemiec Wolfram szykuje się do ślubu z Finką wdzięcznym imieniem Pia. Przeprowadza się do Finlandii i powoli zaczyna uczyć języka, poznawać zwyczaje, rozumieć dziwaczne zachowania i MOTYWY rodaków żony. Co najważniejsze, poznaje swoją nową rodzinę, co i bez barier kulturowo-językowych przysparza niekiedy już samo wiele problemów. Obie strony jednak są chętne do współpracy i po jakimś czasie przyszły pan młody coraz bardziej daje nowemu miejscu się wchłonąć. Wolfram, młodzieniec o skłonnościach melancholijno-filozoficznych (co mocno widać po języku opowieści), zdaje się całkiem pasować do Finlandii.

Książka jest jednocześnie zaprzeczeniem stereotypów dotyczących Finów i wielkim hołdem dla nich – wydają się być rzeczywiście zamkniętymi w sobie, spokojnymi dziwakami, jakich widzimy ich z naszych ciepłych, europejskich foteli. Opowieść rozpoczyna jednak kategoryczne i rozprawienie się z jednym z najbardziej rozpowszechnionych wśród nas, ściśle powiązanym z naszym postrzeganiem świata, twierdzeń.

„An invitation for sauna is not an invitation for sex”* – na tym właściwie mogłabym zakończyć. Dla Finów nagość wydaje się nie być niczym zdrożnym – jest za to gwarancją Twoich intencji, szczerości i tego, że nic nie ukrywasz przed gospodarzem dosłownie. Ponoć odmowa wejścia do sauny bez ręcznika może zostać poczytana za prawdziwą obrazę. Sama sauna pełni rolę miejsca służącego do oczyszczenia duszy i ciała – zanim podejmiesz ważną decyzję idziesz do tam, żeby się zastanowić, jest też środowiskiem sprzyjającym świetnym rozmowom. Rozjaśnia myśli, uwalnia umysł, uspokaja.

Tego typu spraw poruszonych jest w książce kilkanaście. Cała ona wydaje się być zestawieniem „europejskiego” i fińskiego sposobu postępowania. Na wielu barwnych i niekiedy komicznych przykładach autor buduje wizję Suomi jako kraju rzeczywiście jedynego w swoim rodzaju- od kłótni o gusta kulinarne (salmiakki i obrzydliwa kaszanka) i muzyczne (fińskie tango „torujące Finowi drogę do jakiegokolwiek życia erotycznego” i Abba na weselu), przez odmowę wyznania słowami miłości („Finowie tego nie mówią. My to pokazujemy.”) próby przymuszania Framiego do kąpieli w jednym z setek lodowatych fińskich järvi i ubieranie go w koszule Marimekko („Tylko nie zapinaj pod szyję, to nie po fińsku!”) aż do turnieju rzucania kaloszem firmy Nokia na odległość. Zdecydowanie mój ukochany rozdział.

DSCF2396

DSCF2390

DSCF23943

Ach, järvi, no właśnie, järvi. Opowieść Eilenbergera nie pomija również ich języka (którego osobiście jestem wielką fanką). Pełna jest ona fińskich wtrąceń (choćby tytuły rozdziałów). Tajemnicze, nieprzetłumaczalne słówka takie jak juu, pömpeli i höpöhöpö na stałe zagościły i mojej własnej mowie. Jednak autor nie zatrzymuje się wyłącznie na słownictwie – rozważa również ich gramatykę, charakterystyczny brak przyimków, który nadrabiają piętnastoma zasadniczymi przypadkami (autor poprawnie umie używać trzech i pół), brak rodzajników (wszystko jest „to” – „hän”). Zręcznie łączy cechy języka ze sposobem zachowania samych Finów i tłumaczy wiele, dla mnie do tej pory niezrozumiałych, zjawisk.

Podsumowywiwując? Polecam książkę wszystkim choć odrobinę zafascynowanym krajem – to istna kopalnia wiedzy na ten temat i wycieczka nie po helsinskich zabytkach, a gęstych, nieprzebytych lasach pokrywających całą Finlandię. Również ci kompletnie niezainteresowani mogą po nią sięgnąć gwoli poszerzania horyzontów. Autor nie stroni od kontekstów politycznych, religijnych, gospodarczych, politycznych, co pomaga rozeznać się nie tylko w kraju jako takim, ale także pozwala umiejscowić go na arenie ogólnoświatowej. Słowem, fiński makro- i mikrokosmos w jednej opowieści.


*wszystkie cytaty oraz fragmenty tekstu ze zdjęć pochodzą z książki Wolframa Eilenbergera „Co Finowie mają w głowie: O jednym takim, co poślubił Finkę”, Wydawnictwo Dolnośląskie, Wrocław, 2010 r.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s