PR Electric DC Blue, czyli pierwsza niebieskość, która skradła me serce

A myślałam, że będę twarda. Że wszyscy, ale nie ja. Że niebieskościom się nigdy nie poddam, wszyscy się poddadzą, ja się nie poddam. Pozostanę ostatnim bastionem wolnym od niebieskich macek zniewolenia. I tak było. Tak było. Żyłam w szałasie uparcia żywiąc się korzeniami, szarańczynem i gotowanymi paskami od spodni, odziana jedynie w jutowy wór pokutny, który strasznie drapał… Aż do teraz.

sRdkvVe.jpg

Aż do niebieskości, która skradła me serce. Przed Wami ONA, czyli Private Reserve Electric DC Blue.

A Proszem Paniom, a skąd ta nazwa?

A nie widać? Nazwa jest hiperadekwatna. Ten niebieski jest po prostu elektryzujący. Jak do tej pory ciemnym woalkiem niewiedzy odgradzałam się od atramentów Private Reserve, tak teraz chyba normalnie zmienię swoje życie no. Wielka szkoda, że ten atrament nie jest w Polsce dostępny, jak również wielka szkoda, że dysponuję jedynie próbką, która już się skończyła. Można nabyć w internecie 66 mililitrową buteleczkę za 11 dolców. Uch, jaka jest brzydka ta buteleczka.

A jak toto pisze? Pani coś napisze no… 

A Pani coś napisała. Oto i ona, owa próbka pisma, Parkerem Duofoldem M pisana:

A5dw8iV.jpg

D9YVAFK.jpg

S8GK5sd.jpg

M4LKrAX.jpg

A jak w porównaniu do innych? 

A jak w porównaniu z brzydkim, upasionym i brudnym gołębiem miejskim wypada paw? No to właśnie tak wypada Electric blue na tle innych atramentów. Miażdży.

slQxoTi.jpg

Porównanie z niebem:

6WAsKiE.jpg

A może by tak teraz trochę więcej rozsądku a mniej emocji, młoda damo?

A nigdy w życiu. Ale suchych męskich faktów zaniedbać nie mogiem.

Schnięcie: przeciętne

aNToTQ8.jpg

Przepływ: w porządku

Cieniowanie: i to jakie!

Startowanie: bez zarzutu, no, czasem pierwsza litera „nie styka”

Wypełzanie na stalówkę: małe, jednak lubi wyłazić na spływak (choć nie wiem na ile to wina pióra a na ile jego)

Inne: Kurcze. Ten atrament ma klasę.

Pisanie nim to czysta przyjemność, a czytanie go to masaż oczu. Wiem, że truję banały, ale tak po prostu jest. Ciemny, stonowany, niczego mu nie brakuje, nie wydaje się nieco rozwodniony, jak Königsblau. Niestety, cierpię na rzadką u kobiet i częstą u mężczyzn przypadłość mało profesjonalnego odróżniania kolorów, jak dla mnie, minidaltonisty, Electric DC Blue jest świetną mieszanką granatu i indygo.Kiedy patrzę na kreskę nim napisaną wydaje mi się, jakby miał bardzo dużą gęstość, tak mocno jest nasycony. W tym przypadku cieniowanie, choćby delikatne, nie odbywa się na zasadzie: jaśniejsze-ciemniejsze, tylko raczej: ciemniejsze-dużo ciemniejsze.

Podsumowując…… jestem absolutnie zachwycona. Muszę go sobie sprawić i ulżyć cierpieniom młodej Wertki.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s