„Pomnik Cesarzowej Achai”, czyli jak powracać w wielkim stylu

Wyobraźcie sobie wciągający, wyraźnie wykreowany, dopracowany w najmniejszych szczegółach świat rodem z najlepszych klasyków fantastyki. Nie brak włochatych i pazurzatych potworów, chłopów małorolnych o mentalności wprost ze średniowiecza, własnej mitologii i wierzeń, zarozumiałych magów, bohaterów o hardym wzroku utkwionym w horyzoncie i wszelkiej maści nadnaturalnych zjawisk, a to wszystko doprawione potężną szczyptą wojskowości.

tBVmyxY.jpg

A teraz wyobraźcie sobie zupełnie inną rzeczywistość o nieodpartej urodzie dwudziestolecia międzywojennego, a w niej kraj zwany Rzeczpospolitą Polską. Tu z kolei króluje technika, maszyny i szeroko rozumiany postęp. Triumfy święci nowo powstała firma farmaceutyczna Kocyan i wspólnicy, produkująca niebywałe, nowoczesne medykamenta. Ludzie tańczą charlestone’a, robią błyskotliwe kariery zawodowe, kierują się prawami nowoczesności, odrzucili targany przez stulecia plecak zabobonów.

A co, jeśli te dwa światy leżą na jednej planecie, oddzielone łańcuchem górskim sięgającym stratosfery?

toqsaMR.jpg

Oto wielka gratka dla fanów Achai… i właściwie dla nie-fanów także. Sama należałam do tej drugiej grupy, gdy w ręce wpadł mi pierwszy tom „Pomnika…” pióra Andrzeja Ziemiańskiego.
Autor znakomicie kontynuuje świetną passę zapoczątkowaną przez wydaną 13 lat temu „Achaję”. Lekko zarysowany w pierwszej serii motyw koegzystencji dwóch światów został rozwinięty, poszerzony, na nim opiera się cała fabuła. W gruncie rzeczy, mimo tytułu, nie na poszukiwaniach legendarnego pomnika a na kontraście dwóch kultur, zderzeniu dwóch światów i koktajlu zwyczajów powieść zdaje się koncentrować.

jTRyA1g.jpg

Nie brak wyraźnych, niejednoznacznych bohaterów, co jest ogromną zaletą – nie znajdziecie tu czarno-białych postaci-przymiotników będących ucieleśnieniem konkretnej cechy, którzy niestety są zakałą wielu powieści. Tutaj każda główna postać ma całe spektrum związanych ze sobą zdarzeń, emocji, motywów, co czyni skomplikowaną i, tym samym, wiarygodniejszą w oczach czytelnika.

9UmmjQm.jpg

Jeżeli szukacie magicznej, niewinnej, baśniowej niemal krainy rodem z Tolkienowskiego Śródziemia, to niestety muszę Was zmartwić – w Imperium nie brak brudnej polityki, malwersacji finansowych i przekrętów gospodarczych. To tak à propos wysokiej wiarygodności…

ye4e93F.jpg

Często sam pomysł to za mało – ileż jest świetnych i nietuzinkowych szkiców ubranych w okropną sukienkę kiepskiego wykonania… Tutaj zasada „ładnemu we wszystkim ładnie” zdecydowanie nie działa, a autorzy mają często skłonność do półświadomego spoczywania na laurach. Dzięki Bogu Andrzej Ziemiański do nich nie należy i przyoblec raczył swój Pomysł w konkretną, solidną zbroję.
Wartka akcja, przykuwające uwagę dialogi, barwny język sprawia, że od jego powieści nie sposób oderwać się ani na moment i staje się istnym odkurzaczem czasu. Autor doskonale żongluje słownictwem z zakresu wojskowości, co zainteresowało nawet mnie – w tej akurat kwestii zupełnego laika. Świetne ilustracje Dominika Brońka dodatkowo podkręcają stworzony przez pióro Ziemiańskiego klimat, czyniąc powieść jeszcze atrakcyjniejszą.

ArQOxDe.jpg

Jeden z zarzutów, z jakimi spotkałam się w sprawie „Achai”, był brak wiarygodności fabuły, konkretnie wydarzeń związanych z samą główną bohaterką (cytując „przecież ona powinna zginąć w pierwszym rozdziale” plus obowiązkowo wywrócenie oczami). O ile w przypadku pierwszej serii trudno jest… nie rozważyć tej kwestii… o tyle w tej moim zdaniem została ona bardziej dopracowana – choćby samo wchodzenie Kai w nowy świat, pokonywanie barier kulturowych, dokładne opisy. Autor nie unika i nie pomijanie niewygodnych tematów, nie przeskakuje całych bloków akcji, co często jest cechą średnio wyćwiczonych pisarzy.

atjf9fo.jpg

Jak dla mnie jest to powrót w wielkim stylu, bo uniknięcie stworzenia ze swojej powieści tak zwanego tasiemca. Zdecydowanie jedna z książek, które „łatwo wchodzą”. Ma niebywałe zdolności do wciągania całkowicie i nieodwołalnie, więc spokojnie można ją czytać zarówno w cichym mieszkaniu pod kocem, jak i w zatłoczonym autobusie, nad kołyską płaczącego dzieciaka, czy czekając na swoją kolejkę u lekarza. Jest tylko jeden minus. Na bank nie usłyszycie, jak wyczytują Wasze nazwisko.


Wszystkie cytaty oraz fragmenty tekstu ze zdjęć pochodzą z książki „Pomnik Cesarzowej Achai”, tom I, wydanie I Andrzej Ziemiański, wydawnictwo Fabryka Słów, Lublin, 2012r.

Reklamy

2 uwagi do wpisu “„Pomnik Cesarzowej Achai”, czyli jak powracać w wielkim stylu

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s