Kamerdyner o królowej, czyli Queen oczami technicznego

Biografie często są słabe i nudne jak flaki z olejem. Serio. Zwykle ich pisaniem zajmuje się jakiś dziennikarz, męczy się chłopina, męczy, zbiera tony informacji, prawdy i tak często nie dojdzie i na koniec wychodzi coś w stylu miksu notatki biograficznej w encyklopedii, felietonu pełnego plotek w szmatławcu i albumu ze zdjęciami wyciętymi z kalendarza imprez rodzinnych.

XyNuGjG.jpg

Ta biografia jest inna.

Kluczem do zrozumienia tajemnicy „inności” tej książki jest pewne zjawisko, które widoczne jest na teledysku do One Vision (Wembley Stadium, 12 lipca 1986r.) na minucie 1:01.

Zjawisko to powszechnie zwane jest TECHNICZNYM, dościślając: Peterem Hincem, pseudonim: Ratty. Kto napisze lepiej książkę o Królowej, jak nie jej wieloletni współpracownik, kumpel Freddiego, Briana, Johna i Rogera?

byYCLTU.jpg

„Queen – Nieznana historia” jest niesamowicie elektryzująca. Pierwszy raz podczas czytania książki czułam to świetne, rozpierające od wewnątrz kołataniem serca uczucie tuż-przed-koncertowe. Ba, i to nawet stojąc umysłem nie przed sceną, a za kulisami, wraz z całym wielkim sztabem ludzi uwijającym się jak muchy w ukropie, żeby dopiąć wszystko na ostatni guzik. Gadałam z Brianem strojącym gitary, przeszłam obok rozwalonego na kanapie Johna z słuchawkami od walkmana w uszach, żeby wraz z Rogerem błagać Freddiego pod drzwiami garderoby, by raczył zakończyć wreszcie focha i wyjść na scenę.

H5TF9AV.jpg

Tytuł książki jest całkowicie i idealnie adekwatny do jej treści. Hince mając w duuuużym poważaniu tematy tabu opisuje zdarzenia, ludzi, wspomnienia, przedmioty, wszelkie czynniki wchodzące w skład tego dziwacznego i z całą pewnością niepowtarzalnego zjawiska, jakim był Queen. Zdradza mnóstwo tajemnic, które są nimi tylko w oczach nas, fanów – dla nich była to jedynie codzienność, poznana wyłącznie przez współpracowników zespołu. Ani na moment jednak nie zniża się do jakiegokolwiek obsmarowywania swoich kumpli, trzyma klasę, że tak powiem.

bVkbecJ.jpg

Autor, techniczny odpowiedzialny za brzmienie Freddiego i Johna i szef ekipy towarzyszącej Queenowi, poznał członków zespołu bardzo dobrze. Książka przypomina raczej opowieść „co też moi kumple odwalili tym razem” opowiadaną po kilku głębszych, rycząc ze śmiechu, niż spętaną miliardem źródeł wzorową biografię dziennikarza-kujonka, który przedmiotu swych opisywań nie widział na oczy. Hince przytacza dziesiątki anegdot, znanych tylko współimprezowiczom, zdjęć, jakimi dysponują jedynie współpracownicy, przemyśleń, jakie potrafią mieć tylko przyjaciele.

Bez pardonu opisuje Królową zarówno u szczytu sławy i formy, zachwycającą, odzianą w purpurę i stanowiącą ucieleśnienie sukcesu, jak i u schyłku, odwróconą od wgapionego w nią miliardowego tłumu, pochylającą się nad umierającym Freddie’m. Jednak książka jest raczej pozbawiona gorzkiego przesłania – bynajmniej nie mogę jej zarzucić zbytniego rozwodzenia się nad „filozofią i motywami postępowania” – to raczej szkicownik Hince’a, coś w stylu jego zapisków z podróży.

ILaxvHN.jpg

Tego typu autor ma swoje zady i walety, to jasne. Najbardziej bałam się kwestii językowych (których rozwiązaniem staje się często ghostwriter…) i pewnych, częstych u ludzi nie siedzących w temacie pisania, niedociągnieć. W tym jednak przypadku jego „luzackość” jest jak najbardziej wskazana, tym przyjemniej się go czyta, podkręca to ten klimat opowieści snutej przy kontuarze znad piwa.

Hince pisze: „oni bez fałszywej skromności dążyli do bycia najlepszym rockowym zespołem na świecie”. Jednak w moich oczach (choć może powinnam raczej powiedzieć „uszach”) pasuje do nich lepiej słowo… „oryginalny”? „Niezwykły”? Ich muzyczne spektrum i różnorodność twórczości zapiera dech – od klasycznego rockowego „Hammer to fall”, przez boogie w stylu „Another one bites the dust”, zahaczając niemalże o country w „’39”, mijając na pełnym gazie „Flash”owy kiczyk, tworząc z Frediego „Prophetowy” chór, plumkając na pianinku w rytmie „Seaside rendezvous”, aż do ciężkich i dziwacznych suit w stylu „Innuendo”… Cytując klasyka, majom rozmach…

GHADslc.jpg

„Niezwykłą historię” polecam nie tylko fanom zespołu (dla nich to absolutna jazda obowiązkowa), ale tez każdemu, kto zastanawia się, jak wygląda tak zwany rock&rollowy tryb życia – książka jest istną kopalnią wiedzy na temat funkcjonowania zespołu, kulisów tras koncertowych, nagrywania płyt i teledysków od kuchni i rozmaitych smaczków niewidocznych nigdy sprzed sceny. Smaczków bezlitośnie burzących wygodne, usprawiedliwiające naszą bezczynność, wyobrażenie o artystach jako o nadprzyrodzonych istotach, które zstąpiły na Ziemię, żeby nam, śmiertelnikom, umilać życie, w zamian zgadzając się łaskawie na uwielbienie. To byli zwykli ludzie, ale ze świetnym pomysłem, wielkim talentem i kilometrami sześciennymi wytrwałości, którzy umieli coś robić i temu poświęcili swoje życia. Bo, jak mawiał Freddie, „talent zawsze zwycięży, a cokolwiek robisz, rób to dobrze i z klasą, mój drogi, z klasą!”.


Wszystkie cytaty oraz fragmenty tekstu ze zdjęć pochodzą z książki „Queen – Nieznana historia”, Peter Hince, wydawnictwo Sine Qua Non, 2012r.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s