Królowa Śniegu w krainie PRLu, czyli „Madame” Antoniego Libery

Intrygująca. Zjawiskowa. Chłodna. Inteligentna. Wyniosła. Tajemnicza. Zdystansowana. Dumna. Fascynująca. I przede wszystkim piękna.

madame1_zpsjqfdmx5f.jpg

Pojawia się w szarym, burym PRLu, od dawna wyzutym ze wszystkich emocji. Przy niej każdy staje się najwyżej postacią drugoplanową, a najczęściej nic niewartym statystą. Hipnotyzuje. Pachnie drogimi, francuskimi perfumami. Od mdłej, nieciekawej rzeczywistości ostro się odcina, unikatowa niczym egzotyczny ptak. Ptak, który nie pasuje do tego miejsca i czasu, widać jak na dłoni, że uwięziony. Ale jak to możliwe, żeby kogoś tak zjawiskowego, silnego jakkolwiek spętać?

madame3_zpstrbrhxg0.jpg

Scenariusz wydaje się banalny – w podstawówce pojawia się nowa pani dyrektor, nauczycielka języka francuskiego. Cała społeczność jest nią zafascynowana – chłopcy fantazjują, dziewczęta zazdroszczą; wzbudza bardzo silne uczucia samą swoją obecnością, staje się centrum, wokół którego życie szkoły (i nie tylko…) się toczy.

Taki pomysł można w bardzo łatwy sposób spłycić, zbanalizować i w efekcie spektakularnie przewalić sprawę. Nie tym razem. Libera z wielkim smakiem, ostrożnością i wyważeniem buduje obraz samej Madame. Nie jest on w żaden sposób wymuszony, wydaje się być bardzo naturalny mimo wyrazistości, ludzki.

madame5_zpsx0jwgc7u.jpg

Dodatkowo podkręca go pierwszoosobowa narracja wymuszająca na autorze prezentowania akcji tylko z jednej perspektywy – często staje się to jednym z czynników nudogennych. W tym przypadku bohater z obsesją na punkcie kobiety staje się sam w sobie ciekawym zjawiskiem do obserwacji. Momentami narracja staje się strumieniem myśli, łańcuchem skojarzeń, przemyśleń, obaw, zawiera w sobie nawet sny. Dzięki temu czytelnik sam nawet nie wie, kiedy zaczyna wspierać bohatera w jego poczynaniach i żywo interesuje się tym, co przyniesie akcja. Narracja poprowadzona bardzo profesjonalnie, co Liberze się chwali.

madame6_zpsrqphy11t.jpg

Autor z gracją unika kolejnych „dołków” w jakie wpadają często pisarze i biegnie dalej. Jedyny w swoim rodzaju, charakterystyczny, lekki humor ( choćby pamiętny Zegarek RUHHHHHHHHLA! czy teczkowy kielich ajerkoniaku), reprezentowany nie tylko przez głównego bohatera, to wielka siła tak ukochanej przeze mnie Formy książki.

madame2_zpsdv2dblv4.jpg

„Madame” ma jeszcze jedną, niewątpliwą zaletę – jest wielką rozrywką intelektualną dzięki błyskotliwym, wymagającym dialogom pełnym aluzji i mocnemu akcentowi położonemu na sztuce, zwłaszcza francuskiej. Znakomity pomysł na urozmaicenie, ale też odwracanie uwagi od spokojnej, choć rytmicznej akcji, wydłuża ją bez skutku „rozwlekającego”. Wszystko to razem zaszczepia zainteresowanie niszami i pociąga delikatnie czytelnika za uszy w stronę kultury wyższej.

madame8_zpsivw5rhga.jpg

Podoba mi się też pomysł przytaczania wielu zabawnych anegdot związanych z życiem szkolnym, ale nie tylko. Uwaga. Faza na tą piosenkę…

…zostaje jeszcze na długo po skończeniu książki. Żeby nie było, że nie uprzedzałam.
Wisienką na torcie dla mnie, jako Pióromaniaka, okazał się  być akcent Montblancowo-Meisterstückowy.

madame7_zpsslttsmzr.jpg

Dla mnie była to zdecydowanie jedna z „książek zbójeckich”. Zabrałam się za nią będąc w środku wielkiej roboty, co okazało się dość niefortunne i nieprzemyślane i zaowocowało jej, ale…

Komu poleciłabym książkę? Każdemu, kto chciałby przeczytać coś zupełnie innego niż czyta na co dzień. Bo „Madame”, jak każda kobieta, jest inna niż wszystkie.


Wszystkie cytaty oraz fragmenty tekstu ze zdjęć pochodzą z książki „Madame” Antoniego Libery, wydawnictwo Znak, Kraków, 2003 r.

Reklamy

4 uwagi do wpisu “Królowa Śniegu w krainie PRLu, czyli „Madame” Antoniego Libery

  1. bardzo dobra recenzja – żywa, o lekkiej dezynwolturze jeśli idzie o styl. Ciekawa. Pełna skrzącej się pasji. Młoda duchem. Ale nie szkolarska. To mi się w niej najbardziej podoba – unika stereotypowych kartonowych i wyświechtanych sformułowań i silenia się na określenie tego ” co autor miał na myśli”
    Drobniutka uwaga : cytuję : ” unika kolejnych „dołków” w jakich wpadają często pisarze ” – w jakie wpadaja, albo do jakich wpadają…
    W obecnej wersji co bardziej wyuzdane umysły gotowe sie doszukać jakichs przeerotyzowanych treści …
    (oto dołek, w którym wpadłem, rzekł pisarz kołysząc na rękach uroczego bobasa – ;-))))

    Polubienie

  2. Pingback: Queen Book Tag (od Hasacza ukradzion niecnie pod osłoną nocy) | inkoholiczka

  3. Pingback: 100 Inkoholiczkowpis, czyli blogowe Hall of Fame | inkoholiczka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s