Jakub Ćwiek „Papież sztuk”, czyli popkulturalna schizofrenia

Powraca Loki. Długie blond włosy. Skórzana kurtka. Trampki. Okulary przeciwsłoneczne. W ustach, okolonych kilkudniowym zarostem, obowiązkowo wykałaczka. W dłoni – pistolet z tłumikiem. W kieszeni – pluszowy miś o wejrzeniu seryjnego zabójcy. Za nim – przystojniak o aparycji Brada Pitta i grubas dzierżący w tłustej dłoni kieliszek czerwonego wina. A przed nim? Nowe wyzwanie: wyrodny synalek, nowy bóg i samozwańczy władca popkultury tego świata – Dezyderiusz Crane.

Nie po raz pierwszy dzikie pomysły Lokiego wracają do niego jak bumerang, żeby ugryźć go w tyłek. Tym razem jednak nie wywinie się tak łatwo…

Ponoć kłamstwo ma krótkie nogi. Loki, z pochodzenia – nordycki bóg, z zawodu – anielski chłopiec na posyłki, nogi te wydłużył i dodatkowo asekuracyjnie obuł w konkretne glany, żeby było czym kopnąć w razie czego. Tym razem jednak i na niego przyszła kryska – zdrada anielskich tajemnic wymknęła się spod kontroli i, przybrawszy postać niejakiego Marcusa Lestera, reżysera hitowego serialu „Bóg pośród nas”, wyjechała na pełnym gazie na światło dzienne, po czym zniknęła za horyzontem, pozostawiając za sobą jedynie chmurę pyłu. Jeśli Kłamca chce odkręcić całą aferę, to musi zagęścić ruchy – rozpoczyna się wyścig z czasem, który działa zdecydowanie na korzyść rosnącego w siłę nowego boga.

Zwykle warstwy TREŚĆ i FORMA są kompletnie oddzielne – i w ten właśnie sposób je analizuję. Jednak tym razem jest to kompletnie niemożliwe. Przed Wami książka, która nie pozwoli Wam się tak łatwo okiełznać. Będzie walczyć do ostatniej strony, a po drodze pewnie nieraz ugryzie.

„Papież sztuk” jest kompletnie zakręcony – łączy w sobie tekst, ilustrację, film, komiks, muzykę. Mieszają się w nim i przeplatają całe armie motywów i cytatów – tu prezentuje się w pełnej krasie obeznanie autora i jego swobodne poruszanie się po kulturze. Książka wielokrotnie wchodzi w dialog i interakcję z czytelnikiem, pozwala mu mieć wpływ na wydarzenia. Również dzięki temu „Papież” staje się kompletnie nieprzewidywalny, aż chciałoby się wciąż sprawdzać, co czyha na nas na następnej stronie. Podoba mi się pomysł z „wojnami na narracje”, a także sam Dezyderiusz jako siła wpływająca na rzeczywistość – nie tylko tę książkową, również naszą. W jaki sposób? Tego dowiecie się czytając. Moim zdaniem jest to jedna z najlepszych, najbardziej dopracowanych książek Ćwieka.

Wiele wody w Kongo upłynęło, odkąd z Kłamcą się poznałam – pierwszy tom był przecież wydany dokładnie dekadę temu. O moich wrażeniach z całej serii opowiem inną razą. Teraz, ujmując to wszystko w skrócie – skłamałabym mówiąc, że uniwersum stworzone przez Jakuba Ćwieka mi nie odpowiada. Świat jest dobrze dopracowany; to były jedne z szybkich, mało wymagających od czytelnika i przez to przyjemnych lektur. Jednak mnie najmocniej wciągnęło lekkie pióro autora, jego bardzo charakterystyczny niemalże bezczelnie bezpośredni styl pisania. I na tę warstwę w „Papieżu sztuk” od pierwszej strony zwróciłam uwagę. I od razu uśmiechnęłam się szeroko. Mając w miarę szeroki ogląd na większość dorobku Ćwieka pokuszę się o stwierdzenie, że jest jednym z tych autorów, którzy stale i dynamicznie się rozwijają. Doskonalą z latami i kolejnymi zapisanymi kartkami kunszt pisarski, szlifują swój styl nadając mu cechy unikatowe niczym linie papilarne, nie powielają dawnych błędów w nieskończoność, prą do przodu. Gdy patrzę na „Papieża…” widzę progres. Progres, który sprawia, że aż chce się sięgnąć po kolejne Ćwiekowe dzieło, żeby móc znów dać ponieść się wartkiej fali jego narracji.

Komu poleciłabym książkę? Zdecydowanie tym, którzy z „Kłamcą” mieli już kiedyś styczność – bez tego naprawdę ciężko byłoby nadążyć za jazdą bez trzymanki, którą serwuje nam autor. Jednak kiedy już posiądziemy… (tutaj Loki przesunąłby wykałaczkę z jednego kącika ust w drugi) …podstawową chociaż wiedzę o tym uniwersum, możemy z powodzeniem puścić kierownicę i dać książce galopować.


Wszystkie cytaty oraz fragmenty tekstu na zdjęciach pochodzą z książki Jakuba Ćwieka „Kłamca: Papież Sztuk”, wydawnictwo Sine Qua Non, Kraków, 2015r.

Za otrzymanie książki serdecznie dziękuję  Wydawnictwu Sine Qua Non.

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Jakub Ćwiek „Papież sztuk”, czyli popkulturalna schizofrenia

  1. Pingback: „Przez Stany POPświadomości” | inkoholiczka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s