„Wiedźma z Wilżyńskiej Doliny”, czyli fantastyczna uczta spod kobiecej ręki

Podobno nie ma nic gorszego niż własne życzenia – zwłaszcza, jeśli się spełnią. A jeżeli podmiotem wykonawczym jest Babunia Jagódka – starutka, zgarbiona, z nieodłączną kapką na zakrzywionym nosie i chustą w róże na siwej łepetynie pełnoetatowa wiedźma z Wilżyńskiej Doliny? Wtedy zaczyna robić się naprawdę nieciekawie…

Ginekologiczna znakomitość pięciu powiatów – Babunia Jagódka lubi proste życie. Święty spokój, gorzałkę i jurnego parobka. Ale wielki świat zewsząd wali do jej obejścia. Rycerstwo złośliwie urządza polowanie na smoka. Chłopstwo pod nieobecność feudała chce parcelować folwark. Syn najbogatszego gospodarza znajduje w pniu drzewa rusałkę i zakochuje się w niej na umór. Bogobojna gospodyni chce się pozbyć męża, a inna, wprost przeciwnie, chce ich mieć aż dwóch. A co najgorsze, prześladują ją dzieci, szukające w lesie swej matki-księżniczki, którą podobno porwała okrutna wiedźma.
Babunia Jagódka zna najskrytsze życzenie swoich zacnych sąsiadów. Czasami nawet je spełnia.
I właśnie dlatego trzeba się jej bać.

Babunia Jagódka jest remedium na wszelkie problemy mieszkańców Doliny poczynając od smoków, na hemoroidach kończąc. Jednakowoż nie jest ona skłonna do spoufalania się, toteż dla ciągłego „odświeżania moresu w narodzie” nieustannie zaskakuje ich takimi inicjatywami jak zaklęcie w kamień sąsiada, szczucie utopcami natrętnych bab, magiczna jabłonka ciskająca owoce w potencjalnych gości, ziejące ogniem kury, spuszczony z łańcucha bazyliszek i wiele, wiele innych atrakcji. Kiedy kruczowłosa piękność idzie uliczkami miasteczka, wszyscy schodzą jej z drogi – wiedzą, kto kryje się pod tą weżową skórą. Ale wędrowni parobkowie nie wiedzą, co Babci jest z różnych powodów na rękę.

Przed Wami kontynuacja „Opowieści z Wilżyńskiej Doliny” – smaczna, słowiańska fantastyka na bardzo wysokim poziomie. Świat stworzony przez autorkę jest dopracowany aż miło. Miejscami groteska, miejscami humor, miejscami zastanawiające uniwersalne akcenty i przemyślenia, podejrzanie pasujące i do współczesności. Jednak realia owego świata, sposób wysławiania się bohaterów i wiele innych niuansów nie do uchwycenia, choć mocno wyczuwalnych, sprawiły, że często podczas lektury zapominałam, że nie jest to książka historyczna, a akcja nie miała miejsca w naszym kraju. Z każdą obcą nazwą musiałam na nowo zdawać sobie sprawę, że mam do czynienia z innym, fikcyjnym wymiarem. To mi trochę przeszkadzało, być może dlatego, że jestem wielką fanką „Narrenturmu” i mimowolnie ciągle tego typu klimat wyzwala we mnie wertowanie w mózgu stronic polskiej historii i odszukiwanie odpowiedniej daty. Ale to drobiazg. Naprawdę drobiazg w porównaniu z tym ile świetnej rozrywki ksiażka oferuje. Już dawno nic mnie nie wciagnęło na tyle, żeby zarwać choć pół nocy – ale przyszła kryska na matyska.

Sama autorka – Anna Brzezińska jest dla mnie wielkim odkryciem. Zarówno z „Opowieściami…” jak i jakimkolwiek innym dziełem tej Pani nie miałam okazji się zetknąć jak do tej pory – i było to naprawdę wielkie niedopatrzenie. Ta Dama ma niesamowicie lekkie pióro, czyta się ją gładko, jakby gorący nóż wrazić w masło, cytując Fionę Apple. Nie mam pojęcia dlaczego (może z wyżej wymienionego powodu…?) moje dzikie synapsy ciągle łączą Brzezińską z Sapkowskim i rozważają ją w kategoriach przyjemnej fantasy, w której wielkie obeznanie i wymaganie od Czytelnika zostało nadrobione wyczuwalną miękkością kobiecej ręki. Może coś w tym jest? Sama nie wiem. Wiem natomiast jedno – teraz rzucę się na kolejne jej dzieła, bo ten styl uzależnia.

Komu poleciłabym książkę? Tym spragnionym dobrej, polskiej z autorstwa i słowiańskiej z klimatu fantasy. Wiadomo, że każdy gatunek się rozwija, napatoczają się kolejni innowatorzy, udoskonalacze… Nie mówię, że to źle – przecież jest to podstawą wszelkiego rozwoju. Jednak czasami miło skołataną nowościami głowę złożyć na poduszeczce klasyki i powrócić do korzeni, do początków. Wtedy nie zapomina się, co jest tą nieuchwytną istotą, esencją fantastyki.


Wszelkie cytaty oraz fragmenty tekstu ze zdjęć pochodzą z książki Anny Brzezińskiej „Wiedźma z Wilżyńskiej Doliny”, Wydawnictwo Runa, Warszawa, 2010r.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s