Graf von Faber Castell Royal Blue, czyli kolejna królewska niebieskość

Co widzicie oczyma duszy, kiedy słyszycie przydomek „royal”? U mnie po wypędzeniu z głowy Royal Family na czele z Royal Baby, pojawia się cała zgraja przymiotników opisujących coś monumentalnego, dostojnego, majestatycznego i odzianego w gronostaje. A kiedy znów słyszę to słóweczko przy nazwie atramentu? No to czy dziwota, że oczekiwania me rosną zawrotnie jak dług publiczny? Royal Blue, Royal Blue – niby królewskie te niebieskości, a wszystkie podobne.

Próbeczka pisma:

Suche męskie fakty:

Schnięcie: bardzo dobre

Przepływ & startowanie: bez zarzutu
Wypełzanie na stalówkę: małe
Nasycenie: średnie na żywo, na zdjęciach duże
Cieniowanie: średnie
Strzępienie: <kręci przecząco głową>. Nawet na najgorszym papierze.
Kalafiorzenie: nie stwierdzono.

Podsumowywiwując?
Tak gderam, gderam, a przecież nie jest tak znowu źle – ot, kolejna w miarę przyjemna królewska niebieskość. Z pewnością ładniejsza niż ta Pelikanowa 4001, ale to chyba dlatego, że już nie mogę na nią patrzeć.
Kałamarz trafił do mnie jako nagroda w piórowozegarkowym konkursie Mariusza – i z pewnością zostanie zużyty cały. Atramencik wprost stworzony do pisania nim na co dzień, nie ma w nim nic, co by ekstremalnie zachwyciło, albo zniechęciło. To tak jakby stworzyć płyn z słów „miły” i „fajny”. Dwa tak wyświechtane, że wszyscy już mają ich dosyć – ale czy nie każdy używa ich na co dzień?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s