„Mój Che”, czyli za każdym wielkim mężczyzną tego świata stoi kobieta…

„Podjechał jeepem, obrzucił ją taksującym spojrzeniem i zapytał, czy chce się nauczyć strzelać. Zaproponował jej posadę pielęgniarki, którą natychmiast odrzuciła: „Nie po to dwa lata działałam w podziemiu – żądam włączenia mnie do oddziału partyzantów!”.

Nie chciał jej wierzyć, gdy poroniła. Sądził, że dokonała aborcji, bo nie chciała urodzić nieślubnego dziecka. Więc się oświadczył. W bardzo osobliwy sposób – podczas dyktowania jej listu do swojej pierwszej żony… Od tego momentu byli nierozłączni. Aż do jego tragicznej śmierci.”

Bruce Wszechmogący zwykł był mawiać, że za każdym wielkim mężczyzną ego świata stoi kobieta i wywraca oczami.

„Dla jednych jest rewolucjonistą wszech czasów, ikoną XX wieku. Dla innych zbrodniarzem z krwią niewinnych na rękach. Dla niej na zawsze pozostał niepodważalnym autorytetem, wrażliwym mężczyzną i czułym ojcem czwórki ich dzieci.”

Powiem szczerze, że zawsze z wielką ciekawością podchodzę do tego typu książek. Podziwiam odwagę tych kobiet, które swoje najcenniejsze pamiątki po ukochanych mężczyznach – wspólne wspomnienia decydują się z różnych powodów upubliczniać. W tym przypadku wydaje mi się, że było to coś w rodzaju poczucia obowiązku – Aleida March wiedziała jak ważną i wiecznie żywą postacią dla wielu Kubańczyków był Ernesto Che Guevara. Chciała po prostu podzielić się z nimi tym, co on sam jej pozostawił.

Książka jest też istną kopalnią unikatowych i niepublikowanych wcześniej zdjęć z prywatnych zbiorów Aleidy. Do jednego z nich, zrobionego na weselu Che i Aleidy, bardzo często wracałam. To jedyne, na którym Pan Młody się śmieje.

Wygląda tak szczęśliwie. To jedyne zdjęcie, na którym jest po prostu zwykłym, nieskrępowanie radosnym człowiekiem, który nie wstydzi się kochać i być kochanym. Na tym jednym zdjęciu nie przypomina surowego i twardego bohatera rodem z obiektywu Alberto Kordy.

Szczerze powiedziawszy, (to mało chwalebne, wiem) spodziewałam się siadając do lektury raczej czegoś w stylu mocno ubarwionego romansu historycznego przesyconego uczuciami. Nic z tych rzeczy. Autorka bardzo oszczędnie opisuje relację łączącą ją z Che. Po stylu pisania widać bardzo wyraźnie, że nie zajmuje się tym na co dzień – być może dzięki temu ma się wrażenie, że to, co się czyta, to coś zupełnie prawdziwego, nie wymysł jakiegoś umiejętnego ghostwritera. Piętrowe opisy uczuć Autorka zastępuje prostymi, żołnierskimi słowami, i nadrabia mnóstwem listów i wierszy, które skierował do niej Che.

Z tych wszystkich tekstów wyłania się obraz Guevary nie mniej twardego niż ten, którego zna świat. Zdecydowanie był to człowiek, który porafił kochać swoją żonę i dzieci, jednak przede wszystkim kochał swoją ideę. Aleida doskonale o tym wiedziała wychodząc za niego – sama była zadurzyła się w niej do szaleństwa. Dzięki temu, że pisząc skupiła się bardziej na historycznospołecznym tle czasów ich poznawnia się, książka stanowi ciekawy obraz młodych idealistów, „czerwieniejących” z dnia na dzień coraz mocniej i wierzących w rewolucję całym sercem.

Znam kilku bardzo surowych i zdecydowanych, wzbudzających strach w ludziach panów, którzy przy swojej ukochanej kobiecie odsłaniają swoją spokojną i cichą stronę – czy tak było w przypadku Che Guevary? Trudno powiedzieć, ponieważ Aleida wbrew pozorom bardzo zazdrośnie strzeże sekretów swojego serca. Wszelkie uczucia w książce zostały opisane dość powierzchownie tak, jakby Autorce bardzo trudno było z każdym z nich się w pewien sposób rozstawać.

Myślę, że tajemnica siły miłości pomiędzy Che a Aleidą tkwiła prawdopodobnie w tym, jak idealnie dopasowani byli do siebie. Ona była silną, niezależną, odważną kobietą zdolną jednocześnie do poświęcenia. On – nie potrzebował bluszczu który uwiesiłby się na nim całym ciężarem i spowolniłby jego ruchy. On potrzebował towarzyszki życia, partnerki, której mógłby zaufać i której mógłby być pewien. Jedną osobę na świecie, która by go rozumiała. Znalazł ją. Bez Che nie byłoby Aleidy. Bez Aleidy nie byłoby Che


Grafiki pochodzą ze stron http://www.smh.com.au oraz https://upload.wikimedia.org
Wszystkie cytaty oraz fragmenty tekstu ze zdjęć pochodzą z „Mój Che. Bardzo intymnie” Aleidy March, Wydawnictwo Sine Qua Non, Kraków, 2014 r.

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non.

Advertisements

2 uwagi do wpisu “„Mój Che”, czyli za każdym wielkim mężczyzną tego świata stoi kobieta…

  1. Uwielbiam takie książki, właśnie o kobietach o których się nie wie, się nie mówi. W tym stylu polecam „Żony astronautów” czyli o żonach astronautów z NASA, którzy tam pierwsi byli na księżycu itd. Wystawiona na pokaz kobiety, idealnie ubrane alkoholiczki, zdrady i tragedie. Polecam. A na „Mój Che” zapoluję.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s