Chłopcy IV: Największa z przygód, czyli o mad maxowych tatuśkach

Największa z przygód- czym jest? Czym życie może jeszcze zaskoczyć Dzwoneczka i jego bandę? Kędzior, Stalówka, Kruszyna, Milczek – chłopcy jedli już chleb z niejednego pieca – co takiego szykuje im Cień Piotrusia Pana? Przeczytajcie czwarty i zarazem ostatni tom cyklu „Chłopcy” i poznacie odpowiedź na to pytanie. Od razu mogę Was zapewnić – to na pewno nie to, co myślicie! 😉

Tym razem Starsza Wróżka W Stanie Spoczynku Dzwoneczek musi wyrwać resztę swoich syneczków z okowów normalności i rutyny. Wyrwać żonkom, ciepłym posadkom, spomiędzy przedszkola a korka w drodze do pracy, z imienin cioci, znad rocznicowej zapiekanki makaronowej. Wyłowić z morza świętego spokoju, sprawić by znów poczuli Zew Drogi, gracko chwycili za kierownice, odpalili swoje wystygłe już motory i ruszyli złowieszczym skrótem z gromkim BANGARANG! na ustach. Niestety, dla przeciętniaków nie ma litości – czeka ich najcięższe ze starć z Piotrusiem Panem i jego nieodłącznym Cieniem. Jak jednak poradzić sobie z tym nad podziw inteligentnym i złośliwym duetem? I tutaj, ku mojej wielkiej euforii pojawia się stworzonko sprytniejsze njż jakiekolwiek inne na tym ziemskim łez padole – mały, czarny kotek z czerwonym krawacikiem. Bez dwoch zdań to właśnie Pan Proper jest głównym bohaterem tej innej niż wszystkie części „Chłopców”.

Jeśli chodzi o styl, Autor jak zwykle z resztą miażdży. To jeden z niewielu pisarzy o tak charaktystycznym piórze, że nie sposób go nie poznać. Otworzywszy książkę na byle której stronie. Nawet w nocy. O północy. I to cienkim gwizdem. Gdy czytasz, literki i słowa tworzą w twojej głowie poszczególne kadry, które, zmieniając się, pędząc coraz szybciej i szybciej układają się w całkiem dobry film sensacyjny. Na próżno szukajcie tu tolkienowskich opisów przyrody, czy martinowskich rozwlekłych dialogów. Autor użyje tej książki jak rzutnika, wyświetli Wam fabułę przez pryzmat swojego umysłu. Zapinajcie pasy, nawet nie poczujecie przewijanych w zawrotnym tempie stron.

Podobno prawdziwego mężczyznę poznaje się nie po tym jak zaczyna, a po tym jak kończy. Jeśli przenieść to na realia serii książek, to Ćwiek jest stuprocentowym mężczyzną. Często mam uczucie, że końce to taki jakiś wredny wynalazek, który powstał ku zgubie i utrapieniu wielkiej ilości pisarzy. Tu zbyt okrutnie, tu znow za słodko, a tutaj z kolei nieprawdopodobnie. I weź tu złoty środek znajdź i to jeszcze dziś. Ćwiek wybrnął z tego wiru śpiewającym kraulem – oj, ciężko mi tutaj nie zdradzić zakończenia, wierzcie mi.

Wszystkich, którzy mają już za sobą pierwszy motocyklowy rajd z nibylandzkim gangiem odsyłam w te pędy do księgarni po jak zwykle bombową okładkę Iwo Strzeleckiego wraz z Ćwiekową zawartością – moim skromnym inkoholiczkowym zdaniem to jedna z najlepszych części serii. A reszta? No już, nie ma co wytrzeszczać paczałek, biegusiem po pierwszą część, dołączcie do nas! Mamy rocka, wróżkę i szybkie motocykle!


Wszystkie cytaty oraz fragmenty tekstów ze zdjęć pochodzą z „Chłopcy IV: Największa z przygód” Jakuba Ćwieka, Wydawnictwo Sine Qua Non, Kraków, 2015r.

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non.

Advertisements

Jedna uwaga do wpisu “Chłopcy IV: Największa z przygód, czyli o mad maxowych tatuśkach

  1. Pingback: „Przez Stany POPświadomości” | inkoholiczka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s