Inkwizycyi w kwestyi maga Nicponiem zwanego i jego specyfika czarnoksięskiego słów kilka

 

Tekst powstał z głębokiej atramentowej miłości do Pióra Wieczne Forum i jego ekipy. Swego czasu pojawił się na nim pewien szalony chemik, Nicponiem zwany, który to wraz ze swoją babeczką Nicponką ważył atramenty po piwnicach. „Słów kilka..” powstało, gdy jego obecna, robiąca błyskotliwą karierę linia ręcznie robionych atramentów KWZInk była w powijakach.

Utwór pseudorecenzjowy miał dotyczyć jednego z jego inkaustów – Starego Złota, które mnie kolorem swoim nietuzinkowym zachwyciło:

hUfOPu4.jpg

tcMhYZr.jpg

H0PogRk.jpg

Nv665iK.jpg

Koniec końców jednak tekst stał się dla mnie czymś znacznie więcej niż tylko recenzją. Utwór dedykuję Konradowi i Agnieszce – Nicponiowi i Nicponce.

Miłej lektury 🙂

Polecam czytać ze słownikiem staropolszczyzny w łapce 😉


 

 

Inkwizycyi w kwestyi maga Nicponiem zwanego  i jego specyfika czarnoksięskiego słów kilka

Z dawna rzecz to znana, iż na złoto każdy człek łasy. Błyśnąć sakwą, a jużci! Zbir najgorszy, przerzucinóżka, paduch przebrzydły, machlerz oczyma swemi wytrzeszczy, gębe rozewrze, prawego a szlachetnego uda, byle jeno łapy swe parchate w monetach zanurzyć. A człek uczciwy jako ten korydon z pustą sakwą zostanie, o marność nad marnościami i wszystko marność!

Jużci Seneka czasy dawnemi nawoływał: Divitiae non sunt bonum! Toć wiemy i my, iże bogactwo makułą piękney duszy stać się może, a i częstokroć na manowce zwieść ją chce.

Wszelako! Czasy ostatniemi, zew się w jaki w sercach porodził, co na podobieństwo morowego powietrza wśród ludu się szerzy. Na Złoto Adamowe plemię wrażliwym się staye, na Złoto! Rzecz arcyciekawa – nade wszystko na to Stare.

Toć alchemią zabawianie grzesznym jest i potępianie hultajstwa a nieprawości do obowiązków naszych należy. My, Inquisitio Haereticae Pravitatis, Sanctum Officium, piastować powinności nasze będziemy, rozgromić nie damy, zbója ukaramy. Tać to od czasów dawnych rzecz to znana, że kto w umysłach ludzkich mąci, szarlatanem ozwany zostać może.

Atoli! Quo usque tandem? Czekać nie będziem. Marne sioło czarnoksięskie znaleźli my, w sadybie własnej ciasnej przydybać maga chcieli.

Rzecz arcydziwna! W dworzyszczu jałata nie było. Pracownia yego mroczna a porzucona, podobna nam była do pieczary jakiey, w której monstra czarcie się kłębią jeno na nasze inkwizycyjne dusze nieskalane a bezgrzeszne czyhają. Aliści my chrobrzy! Do leża po schodach omszałych zstępuyemy, w krucyfiks hebanowy a wodę święconę uzbroyeni.

Naraz! Siurpryza nas spotkała niemała a dokuczliwa. Sadyba nie całkiem pustą być się okazała. W uszy nasze wpierw kociubicha bezwstydna a frywolna się wdarła. Na jedlcach dłonie my nasze położyly, toć z czarnoksięskimi pomocnicami sprawa zawsze niepewna! Guby ingierniny zaszeleściły, junkiery u spódnicy niewieściej błysnęły, trzask-prask! Wlewa ci białogłowa jaki specyfik diabelski, czarny niczym Bezebubia kita, do korczaka, miesza, miesza miesza! Przelękły się serca nasze, gdy z kotła dym buchnął, a niczym złoto najczystsze się mienił. Zmysły omamił, zamarliśmy w jałowiznie. Wtenczas jejmość ujęła w dłonie swe zgrabne a zło czyniące guzy, pągwice, knefle, guziki, skuwki, brosze, łańcuchy a sygnety, wszystko szczerozłote! Wsie te precjoza wrzuciła do kotła i śmiechem gromko wybuchła niecnym a czarcim.

Hactenus cierpliwymi my byli, basta! Heretyków śmiercią karać mus, sanctus Tomasz z Akwinu w Summa Theologica kąkol zła wypleniać do cna kazał, a z nas słudzy kongenialni.

Wpadłszy my, kiej wietrzysko, jęli niewiastę pętać w kajdany, imańcem ona już naszym. Atoli mistrza swego i pana zdradzić ingrediencyi ona nie chciała, na tortury odporną zostając. Ot, czarnoksięskie fortele, ot, czarcie wykręty! Malleus maleficarum jedynie na owe oddziałuje!

Justus Okrutnik, holik nasz, opatrzył się tayemnych receptur pod podłogą, w niecney skrytce. Jużci na niego nagroda za to czeka, pod stolicą mayątek, hładon porządny a panny krasney Adelajdy von Reisenberg ręka i niemożebna illata.

Ja zaś, jako naystarszy wiekiem a empirią, zaszczytu doznałem jako pierwszy, czarcie zapiski maga przestudyować. Tako one brzmiały:

 

Weźmi gnoyu gołębiego

Dziewanny kwyatu swoyskiego

tyle dwoie wody naley

Waż aż czwarta część wyjdzie s niey

 

Przecedź, a czop z rzepy ustruży,

łojem mysim go z wierzchu pomaży,

doday go – i jajo wrony czarney

Posbędziesz się tym kwaśnicy złey

 

Coby trunek ci sniszczyła

Honor alechemika zważyła

Łap włos z grzywy yleniey

Wetknij go w ciecz co nadaley

 

Żywot to dobrze przepuszcza

Nie pij jednak – chodźby tłuszcza

S głodu tutaj sginąć chciała

To trujące jest dla ciała!

 

Pióro gęsie w rękę weźmiy

Wpierwszy wodą je udrożniy

Teraz zamkniy swoye oczy

Będziesz pisać płynnym złotem

 

 

Ha! Nie rzecz to dziwna, że w ludziach tak wielka miłość do czarnoksięskich praktyk…

Jużci, niewieści pomagier w husak yutro z rana zakuty zostanie, wszelakośmy bieżącego locusa maga Inkwizycyja nie pomni.

Każdy – virum czy białogłowa, puer czy starzec donieść ma w obowiązku, gdzie łotrzyk Jałat chadza do kabaka, gdzie ingrediencje swe nabywa, słowem, gdzie obecnie znaleźć go można. A ustrzec się chcemy koment, prawda jeno! Przeciwną bowiem razą tropem nikczemnika łaję puścimy i rozprawim się z nim w sposób walny.

 

Podpisano

Jakob Sprenger
z woli Bożey Dominikanin i gorliwy obrońca prawowierności
Inkwizytor Kolonii, Moguncji y Trewiru
prowincjał Teutonii

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s