„Skald: Kowal słów”, czyli Bardonord w akcji

Europa Wschodnia, X wiek. Nastały czasy krwi i chciwości. Waregowie łupią morskie wybrzeża i zapuszczają się daleko w głąb lądu, gdzie władają rzecznymi trasami handlowymi. Powstają bogata państwa, wybucha wiele wojen, a wszyscy wojownicy połączeni są żądzą władzy, przemocy i bogactwa. To wspaniały czas dla najemników z Północy. Takich jak Ainar Skald, który nie tylko dobrze rąbie mieczem ale jest kowalem słów sprawnym w strof składaniu.
Ainar Skald staje się banitą na całej Północy. Schronienia szuka na Wschodzie, na krańcach znanego mu świata, ufając, że tam kłopoty go nie znajdą. Gdy na swojej drodze spotyka olbrzymiego murzyna Alego Czarnego Berserka, który stara się pozbyć swojego gniewu oraz szalonego Haukrhedina, który wierzy, iż w jego głowie mieszka człowiek i jastrząb, Ainar szybko przekonuje się, że jego problemy dopiero się zaczynają. Razem wyruszają w misją pełną przygód i niebezpieczeństw, w trakcie której poznają różne oblicza szaleństwa.

sm2_zpslvltqh4f

Harrrr.. Jest moc!

Powiem szczerze, że barrrdzo lubię brać się za dzieła debiutantów. Podchodzi się wtedy do książki jako do nagiego dzieła, pozbywając się jakichkolwiek oczekiwań wobec pisarza. Po prostu – tylko Ty i tekst. Inna sprawa, że przecież często, pytani o ulubieńców w kwestii literatury, podajemy raczej nazwiska niż tytuły. Czy więc jakakolwiek recenzja – w dużej mierze po prostu ocena dzieła, może być wolna od jakichkolwiek koneksji z innymi dziełami autora? Od zasłyszanych wcześniej opinii? Od nastawienia? Porzućmy jednak na razie ten temat rzekę i powróćmy do meritum sprawy, a mianowicie uwodzicielskiego, w wojaczce a w strof składaniu sprawnego Skalda – Bardonorda Ainara…

sm1_zpscga8teub

Jeśli masz w sobie duszę Shieldmaiden i jesteś spragnionym literackiego, nordyckiego pieprznięcia wielbicielem wikingów, Flokiego i Mathiasa Nygårda, to mam coś dla Ciebie. Przemierzasz sobie facebooki beztrosko kłusując na swoim wiernym rumaku aż tu NA-GLE…! Książka niejakiego Malinowskiego, o którym słyszysz pierwszy raz w życiu, i to zupełnie o wikingach, X wieku, paleniu, grabieżach, alkoholu, bardach i dobrej zabawie… No i za kilka dni już była moja.
sm3_zpsf5uf4g8t

Nie no. Dobra, nie ma co gadać, że nie miałam oczekiwań co do tej książki – niemal zawsze sobie na coś ostrzę pazurki, czasem blurp przykuje uwagę, a czasem przyprawia o pusty śmiech. Po „Kowalu słów” spodziewałam się i wiele i mało. A po lekturze się i zawiodłam i miło zaskoczyłam. Co Ty gadasz, kobieto, piszże jaśniej! Mówicie? Już więc tłumaczę, jakie zady i walety ma to dzieło.

sm4_zpskjx8iyzs

Mam dwie wiadomości – dobrą i złą. Którą chcecie usłyszeć najpierw? Zakładam, że tą drugą. Zapraszam więc Was na epistołkę o plusach ujemnych, żeby potem tymi dodatnimi rozkoszować się jak wisienką na przysłowiowym torcie.

Yksi – przerost treści nad formą. Naprawdę! Takie cudo pierwszy raz w życiu widzę. Nieźle brzmi, prawda? Wbrew pozorom nie jest to tylko przekręcenie znanej frazy przez umysł alkoholem upojony, paleniem przepalony, względnie Yodowatością zarażony.

zbysio

Szanowny Pan Malinowski wykształcenie a pasje ma, jak wyczytałam w biogramie, historyczne. I to widać, słychać i czuć. Na każdym kroku. Często ogromne ilości dodatkowych kulturowo-historyczno-społecznych informacji tak mocno spowalniają akcję, że człowieka trafia szlag (nawet mnie, która konstruowaniem i dekorowaniem świata przedstawionego się delektuję jak Stenka Fantazją). Chodzi po prostu o to, że kiedy koleś podnosi topór na drugiego i już- już go opuszcza, to niekoniecznie chciałabym teraz słuchać o zawiłościach wierzeń tajemnych plemion, tylko może jednak troszku o akcji. Cenię u autorów solidne przygotowanie do pisania, więc wiadomo – ten zabieg czyni powieść maksymalnie dopracowaną i daje jej solidne fundamenty historyczne… Ale czasami tak wielkie ilości dodatkowych informacji, definicji, szczegółów nie są po prostu potrzebne zwykłemu Czytelnikowi. Po prostu przeszkadzają.
sm5_zpsr4u1jzrv

Kaksi – tak, wiem, że jestem chora z pożądania formy. Tak, wiem, że jestem wiecznie nienasycona, jeśli chodzi o kwiecisty styl pisarski. Tak, wiem, że słowniki staropolszczyzny i synonimów jadłabym na śniadanie ze smakiem. Ale to było coś, czego barrrdzo mi brakowało w „Skaldzie”. Jeśli autor nie chce prowadzić całej narracji w stylu na który się porywa, to niech chociaż dialogi w nim utrzyma. Tymczasem natknęłam się kilka razy na tak współczesne słowa z ust wikingów, Berserków i ich kobiet, że aż mi zupa ością stawała w gardle.

sm6_zpsubvfqybv

To są jednokowoż minidefekty, które nigdy nie przesłonią największego plusa tej książki, a mianowicie ZA… Znaczy się bardzo, bardzo dobrego pomysłu. Jak już pisałam wcześniej bardzo brakowało mi wikingowego akcentu w polskiej fantastyce, akcentu na poziomie. „Skald” bez wątpienia takim jest, a ze względu na solidne podłoże historycznospołecznokulturoworeligijnododajciecotamjeszcze, to i nawet ktoś w temacie siedzący doceni literackie dziecię Malinowskiego. I nieco Jaskrowo – łotrzykowa postać Skalda, i jego kompani, i tajemnicza Złotowłosa, i wszystkie, że się tak wyrażę, okoliczności przyrody sprawiają, że książkę czyta się naprawdę bardzo przyjemnie. Klimacik ma, oj, ma.

sm10_zpswlnu0qwb

Dodatkowym przepięknym i smakowitym atutem są bonusy, które autor serwuje nam, czytelnikom. Bonusy w postaci map i nieodpartej urody wierszy i pieśni tytułowego Skalda. To jedna z rzeczy, które w książce inkoholiczkową aprobatę szturmem zdobyły i w śmiechy dzikie ją wprawiły, kiedy czytała jadąc autobusem. Dodatkowo od razu do głowy zaczęły mi przychodzić chwyty gitarowe, więc kto wie, może za rok nie będę już blogerem-pisarczykiem z Bożej łaski a żeńską wersją Ainara-węglożercy? 😀

sm8_zpslxsyx02h

Ainar sam w sobie jest też postacią kompletnie obezwładniającą. Nieustannie kojarzył mi się mimowolnie z Jaskrem Sapkowskiego, aczkolwiek ten tutaj delikwent, poza talentem w strof składaniu, doprawiony został przez literackiego tatusia jeszcze o dodatkowe atuty. Cztery łyżki stołowe bezczelności, szczypta uroku, osiem łyżeczek bojowości , garść uwodzicielstwa… I cysterna pewności siebie.

sm9_zpsdi9gaiqa

Jaka więc jest ustawa końcowa? Patrząc holistycznie – seria jest bardzo na plus. Brakuje mi tej tematyki w polskiej fantastyce, dlatego z wielkim smakiem pożarłam pierwszy tom „Kowala słów”. Co zaś się tyczy wałkowanych przeze mnie kilka akapitów wyżej minusów – jest to niewielki ubytek spowodowanych niewątpliwie skrzywieniem zawodowym i jeszcze nie stwardniałymi beletrystycznie od klawiatury palcami. To, co tworzy Malinowski to naprawdę obiecujące początki i z uwagą będę śledziła jego karierę – bo rozwijać się  będzie niewątpliwie. Takiego wikingowego zastrzyku energii mi było trzeba!


… I obiecany soundtrack do książki. All Vikings, let’s enjoy!  ♪  ♫


Wszystkie cytaty oraz fragmenty tekstu ze zdjęć pochodzą z „Skald: Kowal słów”, tom I, Łukasz Malinowski, Instytut Wydawniczy Erica, 2014.

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Instytutowi Wydawniczemu Erica.
erica_logo

Reklamy

3 uwagi do wpisu “„Skald: Kowal słów”, czyli Bardonord w akcji

  1. Witam,
    Co do długich opisów, spowalniających akcję, zgodzę się. Podobnie było w „Karmicielu kruków”…ale mnie się te wywody podobały 🙂 Ponieważ lubię wszelakie teksty o wikingach, to miło się uzupełnia wiedzę w książkach Pana Malinowskiego, świeżej krwi na polskim rynku 😉
    Czekam na Pani kolejne recenzje, może „Nigdziebądź” albo „Ślepowidzenie” ?
    Pozdrawiam

    Lubię to

  2. Działka jak najbardziej moja, więc niewykluczone, że się pojawią 🙂
    Jeśli interesuje pana ta część literatury, polecam jeszcze spróbować „Wilczego dziedzictwa” Lewandowskiego, „Dziecka Odyna” Petersen i, przede wszystkim, „Sagi Sigrun” Cherezińskiej. Wszystkie trzy w tym klimacie.

    Lubię to

  3. Pingback: „Wilcze dziedzictwo”, czyli Vikingowy Opek | inkoholiczka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s