Fotografomannia, czyli o wielkiej mocy zdjęć

Twórczości, zarównno literackiej, jak i każdej innej Panna Wojciecha jestem wielką manniaczką. Po zachwycenniu Rockmannem, dowiedzenniu się jak nnie zostać saksofonnistą, podróżowanniu małym i dużym wraz z Krzysztofem Maternną, wpadłam w nna nnowe dzieło, tym razem album zdjęciowo-nnotatkowy pod wdzięcznnym tytułem „Fotografomannia”. Jakże ja mogłam tego delikwenta zignorować? No nie mogłam, toteż następnie wydarzyło się gromkie CAP! i książka powędrowała do kasy wraż z rozemocjonowaną nową właścicielką.


Pierwszy rzut oka? Charakterystyczne dla tej linii książek oczopląsne kolory zachowane, a jakże! Tym razem rolę główne gra duet szary & jaskrawozielonożółty. Przeglądam książkę; jest pełna zdjęć, reprodukcji, obrazków, a do każdego mała notateczka – wszystko świetnie rozplanowane, miłe dla oka. Kolejny plus wpada do recenzyjnego woreczka. A co w środku?

fgm5_zpspnaxd5iy.jpg

A w środku to, czego każdy fan książek Manna, mógłby się spodziewać i mimo braku elementu zaskoczenia, byłby przeszczęśliwy. Co? Jego styl. Jego styl pisania, mówienia, bycia, potrzegania świata, który umie przyprawić niejednokrotnie o tubalne salwy śmiechu w pozornie niesprzyjających im miejscach i okolicznościach takich jak eskapada autobusem MPK, delektowanie się kawą w barze szybkiej obsługi, czy kolejce do urzędu. Oczywiście oderwać się od lektury ani na moment nie mogłam, więc często czytałam idąc gdzieś, w związku z tym wpadałam niejednokrotnie na inne jednostki ludzkie o różnej płci, wieku i statusie społećznym, na co te reagowały emocjami skrajnymi.

fgm4_zpsw9egjze0.jpg

Wojciech Mann bierze do ręki pudełko z fotografiami – każda z nich jest kluczem do kolejnej pełnej wspomnień piwniczki w umyśle, uruchamia łańcych skojarzeń, otwiera wrota niepamięci. To bardzo inspirujące doświadczenie, bo, chcąc nie chcąc, każdy Czytelnik przypomina sobie o pudełkach czy albumach pełnych starych, zakurzonych, zapomnianych zdjęć, które zatrzymały się w czasach dawno w naszej pamięci rozmytych. Im dłużej się czyta „Fotografomannię”, tym owe siedliska wspomnień głośniej wołają. Jeśli w końcu się im ulegnie zapewnią miniminiminimum jeden wieczór podróży w czasie. Warto.

fgm3_zpswbqvcimp.jpg

Bardzo podoba mi się tematyczny podział na rozdziały, a szczególnie ostatni z nich, w którym Autor rozważa, jakby to było, gdyby jego życie potoczyło się innym torem. Temat do rozmyślania wdzięczny, bo, jak zwykł był mawiać już Pan Sułek: „Wszystko na świecie jest jak jest. Ale przecież byłoby inaczej, gdyby było inaczej!”.

fgm6_zpsnpfjbpcp.jpg

Komu poleciłabym książkę? Hmmm. Chyba każdemu, kto szuka książki, która zapewniłaby mu lekką, ironiczną, inteligentną, a zarazem krótką i treściwą rozrywkę. Fanom Manna nie polecam… Bo Ci zapewne już przeczytali. Niestety, wszystkich zainteresowantcg muszę uprzedzić, że książka ma jedną gigantyczną wadę. Wadę nie do zaakceptowania i nie do przeskoczenia. Jest stanowczo za krótka.

fgm2_zps6bxqef3w.jpg

Na następną recenzję zapraszam Was dopiero za tydzień – z Nabokovem, Keseyem, Fronczewskim i Flagg uciekam na bezinternetowy urlop! 🙂

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s