Carnaval Sztukmistrzów, czyli cały Lublin wpada w cyrkowy szał

Pamiętacie to uczucie, kiedy dziecięciem będąc zostaliście zabrani do cyrku? W oczach małej Inkoholiczki najprostsze sztuczki iluzjonistów urastały do rangi skończonych cudów, chodzący po linach byli tajemniczymi czarodziejami (bo przecież to jest NIEMOŻLIWE!), a kiedy zobaczyła słonia wykonującego polecenia tresera, padła z wrażenia. Dziś, trochę już większa Inkoholiczka wie, że wyćwiczyć można niemalże wszystko, i to własnie umiejętności i biegłość mogą uczynić ze sztuki magię… Co nie przeszkadzało jej z rozdziawioną buzią podziwiać popisów Carnavalowych Sztukmistrzów.

Jeśli chcecie o Carnavalu poczytać więcej i u samego źródła, to polecam tutaj.

Dlatego aparat i notesik krajoznawczy w łapę wzięła i ruszyła w rozszalałe, lipcowe miasto, którego stan przez te parę dni można by określić jedną piosenką…

DSC_4611 — kopia

DSC_5563DSC_5059DSC_4913DSC_4912DSC_4918DSC_5065DSC_5436DSC_4908DSC_4725DSC_4988DSC_4986

 

I choć na początek pogoda nas nie rozpieszczała…

DSC_5051

… to na sobotę zrobiło się nieco lepiej…

DSC_5547DSC_5543DSC_5542

… a wieczór stał się już zupełnie klimatyczny 😉

DSC_5591DSC_5585

Uwielbiam patrzeć na ludzi, którzy są dobrzy w tym, co robią. Gdy patrzę i nie czuję żołądka podchodzącego do gardła ze strachu i zażenowania, że coś za chwilę się nie uda, że coś spadnie, coś nie podskoczy. Kiedy patrzę i czuję po prostu czysty podziw. A sztukmistrze są totalnymi wirtuozami.

zig zag

Spacerkiem przez cały festival idąc naprawdę nie dało się wszystkiego zobaczyć. Nawet biegiem biegnąc (wiem z autopsji) nie dało się wszystkiego zobaczyć, bo do tego trzeba by mieć dar nie bi- a raczej tri- bądź lepiej, tetralokacji… Nie ma jednak co z uczty sytym wracając narzekać, że się nie dało rady spróbować wszystkiego, bo to już zachłanność jest. Bo to, co zaserwowali mi sztukmistrze, których spotkałam, było przepyszne.

DSC_4995

Mariana Dince i Pablo Brun z Zig Zag Circo byli pierwszymi, z którymi miałam okazję zamienić parę słów. Składniki występu? Dzika dwójka z Argentyny + diabolo + szklane kule + płonące maczugi + wąs pokręcony + uśmiech szeroki. + Dystans do siebie 😀

DSC_5021DSC_5017DSC_5012DSC_5007DSC_4999DSC_5040DSC_4719

Zawsze na takich cyrkowych, kuglarskich eventach ludziom towarzyszy lekkie, niepokojące uczucie strachu przed byciem ośmieszonym. Czuć to było najbardziej podczas spektakli Włocha Gomy i Interactive Moustache Theatre, którzy na ludziach się skupiali i z nich tworzyli swoje show. Na Carnavalu jednak nigdy nie zetknęłam się z przekroczeniem pewnej niewidzialnej granicy, za którą „przymusowi ochotnicy” mogliby zacząć czuć się źle, to mi się bardzo podobało.

DSC_4619DSC_4624DSC_4626DSC_5049DSC_5076DSC_5088DSC_5092DSC_5096DSC_5098DSC_5104

Śmiać z innych jednak to się każdy potrafi. Najtrudniej jest śmiać się z samego siebie. Najlepiej wychodziło to pewnemu Włochowi imieniem Luigi Ciotta, który jako boy hotelowy uczył publiczność jak z codziennej rutyny zrobić przednią zabawę. Ten człowiek ma twarz ulepioną z plasteliny. 😀

DSC_5363DSC_5143DSC_5155DSC_5147

„No i co się głupio śmiejecie, co?!” 😉

DSC_5159DSC_5201DSC_5235DSC_5246DSC_5393DSC_5287DSC_5411DSC_5319DSC_5430

Żeby nie było, że na Carnavale to tylko zagraniczni – były i nasze rodzime, lubelskie gwiazdy, które zręcznie podgrzewały atmosferę – MC Fire w swojej całej, dwuosobowej okazałości.

DSC_5450DSC_4742DSC_5448DSC_5520DSC_4848DSC_4859DSC_4825DSC_4744DSC_4775DSC_4797

Jeśli zaś jesteśmy już przy występch live Danger, nie sposób tu nie wspomnieć o innej tajemniczej dwójce – mowa tu oczywiście o Cotzani y Wendy, którym ani noże, ani baty nie straszne. Czym się zajmują? Ten ich filmik pokazuje to najdobitniej. Zapraszamy na romans w błysku noży…

 

A że potrafią połączyć to z elementami iluzji i kabaretu? Tylko chwała im za to!

DSC_4925DSC_4927DSC_4933DSC_4941DSC_4944DSC_4951DSC_4954DSC_4964DSC_4971DSC_4972DSC_4980

Cały Carnaval zwieńczyłam wizytą w Teatrze Starym na spektaklu La Boca Abierta, czyli akordeonowo – gimnastycznej opowieści o… miłości? Kobiecości? Tego nie wiem do dziś. Wiem tylko, że ruszyło. Oj, ruszyło.

Zapraszamy za rok, piszą, tak oto w strugach deszczu Carnaval się zakończył. Jeśli jesteście ciekawi moich rozmów ze sztukmistrzami, filujcie na Inkoholiczkowym Facebooku – wrzucę tam obszerniejszy artykuł na ten temat. Ale nie blogowy… 😉

 


Wszystkie zdjęcia zostały zrobione na potrzeby magazynu Kultura Enter.
ke

Reklamy

6 uwag do wpisu “Carnaval Sztukmistrzów, czyli cały Lublin wpada w cyrkowy szał

  1. Te parasolki są super, udało mi się w tym roku zobaczyć je na żywo, choć tylko przez moment:) W Lublinie mieszkałam 5 lat i bardzo lubiłam te eventy wśród uliczek Starego Miasta:)

    Lubię to

  2. Nie byłem, ale po zdjęciach nabrałem ochoty na przyszły rok. Wpisuję do kalendarza na 2017 rok. Dla śmiechu, zabawy i zdjęć ludzkich emocji – widzę, że warto.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s