„Wilcze dziedzictwo”, czyli Vikingowy opek

To moje pierwszy spotkanie z fantastyką po “Krwi stali”, którą ciężko odchorowałam. Po obyczajowym więc detoksie znów zatęskniłam za moją literacką almą materą. Patrzę więc co tam na półce mamy – proszę bardzo, nietknięte od Warszawskich Targów Książki „Wilcze dziedzictwo”. Bierę więc do łapy, otwierę książkę a tu zdjęcie autora w wieku podobnym do Łukawskiego i z nieco familiarnym biogramem. W pierwszej chwili serce mi stanęło i włosy wyszły ze strachu. Ale kiedy znów zaczęło bić, a włosy wlazły z powrotem, zdałam sobie sprawę, że Lewandowski debiutantem nie jest. A poza tym gatunek zupełnie inny i w ogóle nie ma się czego bać, zobacz, Inkoholiczka, Twoi ukochani wikindzy, przestań ryczeć bo zapaskudzisz kartki. Otwieraj i czytaj. No i wziełem i otwarłem.

DSCF9295

Europa Północna, X wiek n.e. Szwedzi, Norwegowie i Duńczycy od lat toczą między sobą krwawe wojny o ziemię, bogactwa i honor. Tłem dla pasjonującej, trzymającej w napięciu akcji są wielkie lądowe i morskie bitwy, wspaniałe zwycięstwa i dotkliwe klęski, tajemne groty wypełnione nieprzebranymi skarbami, gorąca miłość i młodzieńcze zauroczenia. Ambicje Wikingów sięgały daleko poza granice skutej lodem Skandynawii; w książce śledzimy także losy uczestników zuchwałych wypraw do Ameryki Północnej i na Półwysep Iberyjski, gdzie wojownicy z surowej Północy nie zawahali się rzucić wyzwania chrześcijańskiemu królestwu Leónu i muzułmańskiemu Emiratowi Kordoby. Szaleńcza odwaga i niewyczerpana żądza władzy, chciwość i bezwzględność, ciekawość świata i chęć podporządkowania go sobie – w tej książce jest wszystko, co składa się na legendę Wikingów, a także dużo więcej: opowiedziane ze swadą ludzkie losy, historie o miłości i nienawiści, dzieje wielkich przyjaźni i nikczemnych zdrad. „Wilcze dziedzictwo” to wartka akcja, kopalnia doskonale udokumentowanej wiedzy o dawnych czasach, galeria niezwykłych, zapadających w pamięć postaci i rewelacyjna rozrywka dla wszystkich miłośników pisanej z rozmachem i fantazją literatury przygodowej.

No i powiem Wam szczerze, że jaja jak berety.

DSCF9300

A dlaczego jaja? Już tłumaczę. Jak przy „Krwi i stali oczy mi krwawiły i to w sposób broczący wręcz, jak tam dziwiłam się wysokim notom na Lubimy Czytać i polecajkom blogerów… Tak tutaj sytuacja jest zupełnie odwrotna. Na LCz nagonka, co chwilę ktoś daje „Wilczemu dziedzictwu” jedną gwiazdkę na dziesięć, drą się na Grzędowicza, że jak on w ogóle śmiał polecać i niech się sprzedawczyk schowa, a Wydawnictwo Muza to proszę bardzo karny łoś, bo nagonkę zrobiło i akcję rozdmuchało promocyjną a tu balon pękł i nic w środku nie ma. I ja się z tym W OGÓLE nie zgadzam! 😀

DSCF9302

Szczerze mówiąc w głowie mi się nie mieści jak można tą książkę tak źle ocenić, ale zostawmy temat – każdy ma prawo do własnego zdania a ja sama raczej konformizmem nie umiem się tu popisać. To prawda, książka nie jest idealna, ale wciąga się ją bardzo, bardzo przyjemnie. Klimacik wikingów naprawdę fajnie oddany i choć z daleka pachnie fikcją historyczną i część rozwiązań jest nieco naciągana to… No coś za coś. Można pójść w taką stronę jak Łukasz Malinowski, czyli po prostu realia oddać bardzo, pedantycznie wręcz dokładnie ale za cenę wolniejszej akcji i znacznie bardziej zagmatwanej fabuły, albo pozwolić sobie – jak Lewandowski – na rozwinięcie fantastycznych skrzydeł i dzięki temu lekkie przymknięcie oka na niektóre fakty i uwartkowienie strumienia fabuły. Co kto lubi. Mi odpowiada.

Sama akcja skupia się na konfliktach zbrojnych a) między samymi wikingami, b) między wikingami a chrześcijanami, c) między chrześcijanami a muzłumanami. <meh> Gdy wszystkie te trzy płaszczyzny wzbogacić o aspekty związane ze ścieraniem się religii, mitologią skandynawską, ciekawą sprawą Wikingów odkrywających Amerykę i bardzo wyrazistymi osobowościami bohaterów… Wychodzi wtedy całkiem smakowity miks. Choć do gigantów gatunku Lewandowskiemu dość daleko (nie, nie mieszaj pan narracji. Naprawdę. To jest bardzo trudne i tylko nieliczni potrafią zrobić to dobrze i to tylko w uzasadnionych przypadkach), to czyta się fajowo. Ale-ale! Fajowe czytanie jest nie tylko zasługą treści! <w następnym akapicie Inkoholiczka zdradzi jedną ze swoich licznych literackich tajemnic>

DSCF9304

Otóż niezwykle się dla niej liczy sposób wydania książki. Muzie się tutaj należą brawa na stojąco i owacje. Jakkolwiek okładka jest taka średnia bym powiedział (widział kto panią wiking po prostownicy i z pomalowanymi paznokciami?), to większy niż normalnie format książki, jej lekkość mimo wielu stron i czcionka (FONT, KUR… cze!) są wprost niesamowite. Duże, wygodne, podobają się nie tylko ślepudze okularowej ale i każdemu kto czytać lubi, bo w takiej formie jest po prostu bardzo przyjemnie. Nigdy nie widziałam tak fajnie dostosowanej do Czytelnika książki.

DSCF9298

Kończąc więc, cóż by ustawę końcową zgrabnie wymaścić? Polecam wszystkim, którzy wikingowego świata nie mają nigdy dosyć i chcą do niego wracać on and on, bo, jak napisałam w tytule, powieść ma w sobie coś niecoś z opki do skądinąd świetnego serialu The Vikings. Także tak: fani – czytajcie, Lewandowski – dokształcaj się, Ragnarze – wywracaj oczami.

j7orndbźródło

Advertisements

8 uwag do wpisu “„Wilcze dziedzictwo”, czyli Vikingowy opek

  1. Dotychczas omijałem tę książkę szerokim łukiem, obawiając się między innymi tego, że dostanę w ręce coś pokroju „Czasu Żelaza” Angusa Watsona. Wychodzi na to, że jednak powinienem wspomóc polską literaturę poprzez zakup „Wilczego Dziedzictwa”. 🙂

    Lubię to

  2. Boję się Twojej reakcji, bo jak dotąd nie spotkałam nikogo kto podzielałby moją raczej pozytywną reakcję na temat tej książki… Jak internety długie i szerokie raczej ją hejcą i może i mają za co, tylko ja jeszcze tego nie odkryłam 😀

    Lubię to

  3. „Czas Żelaza” nie spodobał mi się po pobieżnych oględzinach, między innymi ze względu na styl i język.
    Nie podchodzę do książek w taki sposób, by je „zmasakrować” 🙂 Są takie, które mnie szalenie zachwycają. Z drugiej strony nie mogę pozwolić sobie na zakłamywanie rzeczywistości poprzez wystawianie wysokich ocen gniotom.

    Przeczytam niedługo „Wilcze Dziedzictwo”, aby samemu przekonać się o jakości tej książki. A opinie na Lubimy Czytać do dość ciekawa (i w pewien sposób zakręcona) sprawa – jeśli widzę, że powieść zazwyczaj zbiera wysokie noty, to szukam opinii z niskimi ocenami i na odwrót. Recenzent mający zdanie przeciwne wobec głosu ogółu bywa zazwyczaj szczerszy. 🙂

    Lubię to

  4. Nie powaliła mnie książka, chyba największym zarzutem jest minięcie się z naszą, polską historią. Niby szczegół a jednak..

    Lubię to

  5. Pingback: „Najeźdźcy z Północy”, czyli – a gdyby tak Pocahontas z Bjornem…? | inkoholiczka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s