Harry Potter i przeklęte dziecko, czyli najchorszy z fanfików?

Nigdy nie miałam nadziei na jeszcze jedną książkę z uniwersum „Wiedźmina”, w którym dorastałam. A tu proszę – „Sezon burz”. Nigdy nie miałam nadziei na jeszcze jedną książkę z uniwersum „Harry’ego Pottera”, w którym się wychowałam. A tu proszę – „Przeklęty Bobas”. I jakie uczucia mi towarzyszą przy takiej nowości? Czy kręcę nosem na to, że autor poleciał na kasę? Czy wybrzydzam, że trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść niepokonanym? Czy trąbie na prawo lewo, że już wyrosłam z takich głupot i w ogóle to gdzie jest mój „Ulisses” Jamesa Joyce’a, bo właśnie chcę sobie poczytać do poduszki? Nie, ja nie mam siły na takie rozkminy. Ja z włosem rozwianym i szałem w oczach natychmiast rzucam się do księgarni! Albowiem read first, think later! 😀

DSC_0994

Ciężko jest napisać cokolwiek na temat tej książki, żeby uniknąć srogich spoilerów, które po sieci się już i tak szwędają, siejąc spustoszenie. Mi osobiście udało się uniknąć tych najgorszych i jedyne co wiedziałam siadając do lektury to to, że Draco nie będzie taki zły jak dotychczas i że Hermiona będzie czarnoskóra. Już sama ta nagonka nieco mnie przeraziła, ale co też pani Rowling mogła zrobić? Jak uwielbiam urodę czarnoskórych kobiet, tak Hermionkę zawsze  wyobrażałam sobie jako słodkie, nieco przemądrzałe, wiewiórozębe stworzonko, może nawet trochę piegowate… Coś jak Emma Watson w pierwszej części HP. No ale, panie kochany, wyzja reżyserska – rzecz święta. Co zrobisz, nic nie zrobisz.

Podoba mi się pomysł powrotu do tematu Czasozmieniaczy. Dla mnie osobiście one były najbardziej kłującą w oczy nieścisłością w całej serii. Świat czarodziejski dysponuje tak potężną bronią jak Czasomieniacz i jedyne zastosowanie jakie jest wprowadzane w życie to dawanie możliwości ambitnej uczennicy żeby chodziła naraz na dwa zajęcia? Serio? W ogóle dać jakieś randomowej babce o tak o? I oni się martwią Voldemortem? Czasozmieniacz w rękach rozsądnego czarodzieja, takiego jak Dumbledore jeden albo drugi, Moody, albo Snape rozwiązywałby ich wszystkie problemy. Teraz ten temat wraca i wypełza do wiadomości publicznej. Okazuje się, że Albus ma w głowie więcej oleju niż tatuś (to pewnie zasługa Ginny), ale po Harrym (a może Jamesie?) jest okropniwie porywczy. Słowem – mieszanka wybuchowa. Podoba mi się sama kreacja bohatera, jakim jest Albus Severus Potter. Szczerze mówiąc spodziewałam się kolejnego Jamesoharry’ego z oczami po matce, czempiona Quiddicha i nieskończonego farciarza. Albus jest zupeeełnie inny i właściwie na tym cały wic polega. Jednakowoż, wracając do wyżej wspomnianych Czasozmieniaczy – to był chyba najlepszy kierunek w jaki można było pójść. Ordynarny kolejny spektakularny powrót Voldzia byłby mocno naciągany, a zwykłe, Hogwardzkie życie – nudne.

DSC_1004

Fanfików przeczytałam dużo. Naprawdę dużo. Zaczynając od tych pobożnych, dokładnie wiernych serii i jedynie ją rozszerzających, a kończąc na parringach tak dzikich, że śnią mi się po nocach do dziś. Po przejściu przez najczarniejsze otchłanie osiadłam spokojnie na jedynym słusznym Dramione&Blinny (pozdrawiam kumatych :3). „Przeklęte dziecko” momentami naprawdę mnie przerażało, bo miałam wrażenie jakby Rowling i Thorne pisali scenariusz dogłębnej lekturze rozszerzonego kanonu opowiadań fanowskich i dużej ilości wina. Niektóre pomysły sprawiały, że czytałam to samo zdanie kilka razy, bo nie mogłam wprost uwierzyć, że to nie wymysły pełnego kolorowych motylków umysłu nastolatki, a coś wydane w formie książki i zatwierdzone przez autorkę. Kto czytał choćby spoilery ten wie, że jest GRUBO. 😀

Po jakimś czasie (albo lepiej – iluś stronach lektury), kiedy już w końcu pozbyłam się wiecznego zastanawiania się, czy to co czytam  jest prawdziwą częścią kanonu, zaczęłam się naprawdę nieźle bawić. Naprawdę. Dzięki odseparowaniu się od wszystkich spojlerów miałam naprawdę parę niezłych zaskoczeń sprawiających, że szczękunia opadała mi do ziemi. Inna sprawa, że momentami dość ciężko było mi czytać HP jako dramat, wyobrazić sobie akcję – bo chyba nigdy nie widziałam sztuki teatralnej z tak dużą ilością efektów specjalnych. Ale, sądząc po didaskaliach i innych reżyserskich kursywowych planach, zapowiada się coś naprawdę wystrzałowego. Chciałabym to zobaczyć.

DSC_1006

Prawda jest taka, że należę do tego rodzaju bezpardonowych fanów, którzy rzucą się wygłodniali na wszystko, co ich sentymentalne serie im rzucą. HP zdecydowanie do takowych należy i jeśli Rowling zdecyduje się na kolejne książki z uniwersum, to ja je niestrudzenie będę kupować. To samo tyczy się Wiedźmina, Achai, czy nieodżałowanej Jeżycjady. Ja po prostu tęsknię za tymi światami, czytając kolejne książki czuję się troszkę, jakbym wracała do domu. Oceniam to wyłącznie w kategoriach emocji 🙂 A samo „Przeklęte dziecko”, choć nie jest najsilniejszym ogniwem serii, moim zdaniem jest warte przeczytania przez fana serii. Choć podejrzewam, że, jak pisałam wyżej – dopiero na deskach teatralnych pokazałoby się w całej swojej krasie.

 


„Harry Potter and the Cursed Child”, based on an orginal new story by J.K. Rowling, John Tiffany & Jack Thorne, Special rehearsal edition script of Original West End Production, Little, Brown Publishing House, 2016

Advertisements

21 uwag do wpisu “Harry Potter i przeklęte dziecko, czyli najchorszy z fanfików?

  1. Dla mnie brzmi jak fanfick Białołęckiej (Toroj) albo Mirriel. Któras znich napisała o ALbusie, który dostał się do Slytherinu i zakumplował ze Scorpiusem.

    Lubię to

  2. Zgadzam sie, że aby podziwiać to dzieło w pełnej krasie, trzeba zobaczyć spektakl, ale nie powstrzymało mnie to przed czytaniem przedpremierowych spojlerów 😉 Też wydaje mi się to takim fanfikiem, i to bardzo mało odkrywczym, bo (poza nowymi postaciami) jedzie całkowicie na motywach z poprzednich książek. I wszystko wydaje się takie… dziwne i kiczowate. Muszę pożyczyć od Ciebie książkę, żeby wyrobić sobie zdanie.

    Lubię to

  3. Ja jestem z gatunku tych, którzy kryminały mogą czytać po kilka razy, bo zapominają zakończenie, więc myślę że będzie okej :>

    Lubię to

  4. Nie wiem czy to dobrze, ale ubawiłam się niesamowicie podczas czytania Twojego artykułu 😀
    Mam podobnie, jeżeli chodzi o „Dary anioła”- rzucę się nawet na najgorszy ochłap od autorki, tylko jeżeli będzie to związane z moją ukochaną serią.

    Lubię to

  5. Ja na serii o HP moją wczesną młodość spędziłam i także mam do niej ogromny sentyment:) Tą część na pewno kupię i przeczytam, ciekawa jestem, jak ją teraz odbiorę.

    Lubię to

  6. Też jestem jak wygłodniałe zwierzę, które rzuci się na każde opowiadanie z ulubionego uniwersum, dlatego strasznie irytuje mnie jak ludzie mówią, że J.K.R napisała to dla kasy. Ludzie, ona jest jedną z najbogatszych pisarek świata i po prostu już nie musi pisać dla kasy. Książka, mimo, iż nie jest wybitnym arcydziełem, dała mi dużo przyjemności. A chyba o to chodzi.

    Lubię to

  7. Czekam na wersję polską. Jestem wielką fanką tej serii, ale fun fiction kompletnie mnie nie interesuje. Tutaj jednak pomyślałam, że Rowling uczestniczyła w tworzeniu tej części więc może jednak będzie coś warta.

    Lubię to

  8. Czytałam i mam podobną opinię – po przeczytaniu miliona i stu fanfików (Dramione #1, ale Blinny też nie pogardzę) podeszłam do książki na zasadzie „i tak mnie już nic nie zdziwi” i bawiłam się naprawdę dobrze! Nie rozumiem, dlaczego ludzie się oburzają, że Draco nie taki, że Harry JAk ON MÓGŁ TAK WŁASNE DZIECKO?! – ważne, że można było powrócić do świata HP i umilić sobie wieczory podróżując w czasie z chłopakami. (Jedyne co, to dlaczego w alternatywnych rzeczywistościach nie było Dramione?!)

    Pozdrawiam

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s