Listy niezapomniane II, czyli epistolarna INTERksiążka

Na temat pierwszej części serii piałam zupełnie dawno, bo w zeszłe wakacje aż.. I szczerze powiedziawszy spodziewałam się trochę efektu „Kurczę, no ileż można cudze listy czytać”, albo, bardziej brutalne, acz nieśmiertelne „No, było, było, było, było!” Karola Krawczyka…

SAM_0084

le ta okazała się zupeeeełnie inna niż poprzednia. Dlaczego? Otóż tym razem Usher mógł sobie pozwolić na skupienie się na samych listach,a nie na autorach. Pierwsza część była zupełnie nowa, eksperymentalna, więc musiała być wystrzałowa. Trzeba było dać pięć królowych, czterech prezydentów, siedemnastu aktorów, ośmiu piosenkarzy i przynajmniej dwóch blogerów. A, i koniecznie jakiegoś Leonarda. Di Caprio albo, z braku laku, da Vinci przynajmniej. To był dobry sposób i właściwie, jakby się tak dobrze zastanowić, na pewno mocno podkręcił zainteresowanie tą nową formą książki. Tym razem, przy drugiej części trener selekcjoner Shaun mógł sobie na taki off pozwolić – żeby to listy, same listy były głównymi bohaterami. Tym razem pomijanie notek biograficznych, dołączonych do każdego listu jest praktycznie niemożliwe – to znaczy możliwe jest wszystko poza przejechaniem na nartach przez drzwi obrotowe, ale po co? Tutaj stanowi to gwarant zrozumienia listu, bo mało kto ma tak rozległą wiedzę historyczno-kulturalną, żeby kojarzyć każdego z autorów i to z życiorysem. Tym razem to już nie był tylko zbiór smakowitych ciekawostek na temat znanych intergalaktycznie ludzi, a źródło wielu informacji, o których nie miałam pojęcia, że w ogóle istnieją.

Łączy się z tym jak nietrudno się domyśleć, nieco trudniejsza lektura. Czyta się trudniej, bo zaczyna się robić wymagająco – tematy są bardziej skomplikowane, forma również, no, a do tego dochodzi jeszcze fakt, że niewiele wiemy o autorach listów. Ale ja llllubię książki które brutalnie łapią za moje skostniałe, zreumatyzowane, oklapłe horyzonty i, ignorując ich paniczny wrzask, poszerzają bezlitośnie.

SAM_0087

Jedna z najfajniejszych rzeczy w „Listach niezapomnianych” jest jej epistolarna forma, która pozwala na pewną niezwykły tryb czytania – to po prostu interksiążka. Coś jak starożytna skrzynka mailowa, której zawartość można smakować po odrobince, dawkować sobie po liściku pomiędzy innymi książkami. Czytając listy nie sposób popaść w rutynę – styl ogromnie zróżnicowany, nie sposób domyśleć się, co czeka na następnej stronie. Ta książka jest jak bombonierka bez ściągawki na spodzie opakowania, a w dodatku każda czekoladka smakuje zupełnie inaczej. Dlatego nie martwę się o powodzenie trzeciej części „Listów”, jeśli takowa ma nadejść – globalny przekrój przez całą historię społeczną i kulturalną świata można robić naprawdę wiele razy, bo my, Ziemianie, co by nie mówić, kulturę lubimy.

SAM_0089

Na koniec element humorystyczno-kabaretowy z podrzutką i piruetem.

Poniżej zdjęcie pod tytułem: Kto wysypał internety?!

SAM_0086


Wszystkie cytaty oraz fragmenty tekstu ze zdjęć pochodzą z „Listy niezapomniane II”, Shaun Usher, Wydawnictwo Sine Qua Non, 2016 r.

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Sine Qua Non.
5ee75-logo_top

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Listy niezapomniane II, czyli epistolarna INTERksiążka

  1. Ciekawa, zaciekawiająca recenzja. Poszukam, kupię, przeczytam. Czytanie cudzych listów jest chyba łatwiejsze niż pisanie własnych. Spróbuję.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s