Fraszki Sztaudyngera, czyli o poezji, co trafiła pod strzechę

Na poezji ja się nie wyznaję. Nie wyznaję i się do tego bez bicia przyznaję. Naprawdę mało która do mnie trafia i choć tak zwaną wierszowaną formę do okołosatyrycznych tekstów wykorzystuję bardzo często, to z taką prawdziwą Poezją przez duże „P” niezbyt blisko się trzymam. I to nie jest ignorancja, bo ja próbuję, a do samych poetów mam ogromny szacunek. Ale jest to raczej szacunek oparty na tym, że robią coś, czego ja zupełnie nie potrafię niż na tym, że tak dobrze to rozumiem, że aż doceniam. Więc jak już ustaliliśmy jestem do bólu, że tak się wyrażę, prozaiczna babka. Nietrudno się więc domyślić, że kiedy zobaczyłam w nowościach Wydawnictwa Literackiego tomik poezji, to natychmiast postanowiłam go zrecenzować.

14753487_1147684315320856_3986818184163403191_o_zpsw9nltgyz

Na pohybel własnemu mózgowi i synapsom już dobrze naoliwionym prozą postanowiłam totalnie zmienić wystrój i przysposobić sobie kolejną interksiążkę (jeszcze do tego wrócimy). Tak się więc stało, że przydryfował do mnie kurierem w niedługim czasie później najpiękniej wydany tomik poezji jakiego nosiła ta ziemia. Bardzo mi przykro, ale to jest prawda, każdy kto widział „Puch ostu” na żywo to to potwierdzi. Aż z wrażenia obłożyłam folią, coby paluchami nie masklać. A to mi się naprawdę rzadko zdarza.

14902709_1156976834391604_2136551961460990585_o_zpsey5ymmq0

Każdy kto w szkole bądź nie w szkole miał…

„Jabłek nie jadam, zmądrzałem. Adam”

… ten już jest w stanie domyślić się w jakim tonie utrzymany jest tomik. Wydawnictwo Literackie popływało w wielu źródłach, zebrało do kupy i podzieliło na bardzo sensowne rozdziały przeszło 440 (stron, nie sztuk!) fraszek Sztaudyngerowych i zaserwowało Czytelnikowi w <kalka angielska mode:on> oddech-odejmującej <kalka angielska mode:off> szacie graficznej. Raczej nie przestanie mnie ona jarać, więc osoby z uczuleniem na piania na temat okładek z góry przepraszam za niemiłe doznania estetyczne. Nie braknie lirycznych kropli, westchnień nad przemijaniem i naprawdę magicznych wersetów o miłości… Ale są i, moje prywatnie ulubione, rozdziały, które na myśl mi przywodzą Lecowe „Myśli nieuczesane”. Doskonałe, w punkt, tak trafne, że ja jedną taką wymyślałabym jakieś trzy godziny, a i tak pewnie by nie wymyśliła. Albo by mi się sylaby nie zgadzały, albo jakiś rym, albo JAMB Z ANAPESTEM. Fraszki trafiły mi pod strzechę, i to trafiły centralnie – nieraz latałam po rodzinie i znajomych i czytałam im je jak najlepszy kawał. No, nie mówiąc już nawet o rozdziałach typowo analogowo-hejterskich, gdzie Autor z klasą obraża współczesnych sobie wymieniając ich po kolei z imion i nazwisk. Poecie jak widać więcej uchodzi. Żeby jednak nie zadławić tymi wspaniałościami, uczyniłam ze Sztaudyngerowego dzieła kolejną interksiążkę. Dostosowałam się do woli Autora i postąpiłam zgodnie z zaleceniem z jednej z fraszek – nie łykałam ich łapczywie, ale sączyłam powoli, po kilka, pomiędzy innymi książkami. I sączę nadal.

14731303_1148562398566381_2298990928599384650_n_zpshabcs67z

Opowiadając Wam o nich mam jakiś taki dyskomfort psychiczny. Bo czuję się jak dzieciaczek, który w ręce trzyma ogromne pudło kolorowych, pysznych cukierków i zebranym przed nim, obślinionym kolego opowiada o wybornych bukietach i niezapomnianych doznaniach smakowych… Jednocześnie krzepko ściskając swój rezerwuar i nie dzieląc się z nikim. Dlatego pozwolę sobie w ramach zgrabnie wymaszczonej ustawy końcowej przytoczyć kilku moich faworytów z rozdziałów „Różne” i „Ucinki”. Bon apetit!

„Tuszą –
Duszo, cię zaduszę!”

„Mistyk
Wystygł.
Wynik:
Cynik.”

„Na stare lata na młode lata.”

Od ud ja zaczyna studia.”

„Podarowano mi piedestał,
z warunkiem, abym na nim nie stał”

„Skarżysz się na chmurę pyłu – to dlaczego idziesz z tyłu?”

„Bogacze


twierdzą,
Że pieniądze śmierdzą.
Lecz ja tak nie twierdzę,
Bo groszem nie śmierdzę.”

„Modelowała go natura,
Z młodego orła – na starego knura”

„Polska A Polsce B
Każe się całować w D.”

„Do rządu, nierządu i pogody,
ma zaufanie tylko młody.”

I co? Czyż nie nazywa się to poezja trafiająca pod strzechy? 😉

 


Wszystkie cytaty oraz fragmenty testu ze zdjęć pochodzą z „Puch ostu: Fraszki o życiu i miłości”, Jan Sztaudynger, wybrały Anna Sztaudynger-Kaliszewicz i Dorota Sztaudynger-Zaczek, Wydawnictwo Literackie, 2016

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Literackiemu.
wydawnictwo-literackie

 

 

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s