„Piękna i Bestia”, czyli o Hermionie co lubi włochatych facetów

Dziś będzie krótko, albowiem drżę cała z emocji przed Pen Show i mi się łapki dygocą jak po spożyciu, ciężko jest trafiać w odpowiednie klawisze z literkami. Od razu przejdźśwa do ad remu, bez żadnych zbędnych wstępów (hej, to na pewno Inko pisze? Kto przejął stery? Czy leci z nami pilot?). Dzisik rzecz będzie o Walta Disneya exegi monumentum, o śliczniutkiej i słodziutkiej Emmie Watson, o gadających świecznikach i o włochatych facetach w ilości sztuk jeden (no, chyba, że liczyć Gastona, to sztuk dwa. Ale przy Adamie to Gastą blado, oj blado wypada).

bntbtss2_08

Jak usłyszełem o pomyśle fabularnego zreekranizowania „Pięknej i Bestii”, serduszko me zabiło szybciej i żywiej atrament żyłami popłynął. Powinowactwo z Bellą czułam zawsze mocne, i tu już bardziej książki miałam na myśli niż włochatych panów, aczkolwiek zanim zdążyłam się wyjaśnić na Facebooku, już było za późno. A więc bilet żem kupił, Khajiitem pod pachę wziął, z opóźnieniem niejakim ale przynajmniejm dotarł, na salim zasiad, napój zasiorbałm, reklamym odczekał i proszę dawać mnie tu ten rimejk.

gallery-1478513336-belle-and-her-father-beauty-and-the-beast

No i dali. I mam wrażenie, że wszyscy w historii animowanej zakochani powinni być wniebowzięci. Poza lekkimi ubogaceniami historii i paroma dodatkowymi piosenkami, film tematycznie nie różni się zbytnio od swojej starszej siostry bliźniaczki. Dodatkowo możesz popodziwiać sobie naprawdę świetne stroje i scenografie, mnóstwo gagów, których bajka siłą rzeczy była pozbawiona, bajkowymi efektami specjalnymi, no i mordką Luke’a Evansa, który tym razem ani nie szpanował brodą, nie napastował małżonki pod prysznicem, ani nie polował na smoki, a utkał najbardziej ludzkiego Gastona w historii.

Przyjemna rozrywka na wysokim poziomie, nawet dla trochę większych niż duże dzieci. Tylko teraz sprawa jest następująca. To jest proszę pana mało, za mało. Ja teraz proszę, NIE! Ja ŻĄDAM, by natychmiast rozpoczęły się prace nad fabularnym rimejkiem najpiękniejszej historii wszech czasów – „Dzwonnikiem z Notre Dame”. Wyobraźcie sobie to na wielkim ekranie… Hm, co Wy na to, żeby Mikkelsen zagrał Frollo? 😀

beauty_and_the_beast_5_-_dan_stevens_-_still_-_h_-_2016

A soundtrack nawiasem mówiąc polecam gorąco. Tłumaczenia może średnie, ale wpada w uszko nieźle i wielki plus za cudowną Banasikową za mikrofonem :3

Od 2:40 klimacik wprost irlandzko-mistrzowski!


Źródła grafik: 1234567

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s