Zakochaj się w Brush Penach, czyli paczka od AMI

Czasy ostatniemi zawartość inku w Inkoholiczce spada – tak można by wnieść z bloga. Nie martwcie się jednak – klawiatura nadal stoi o wiele, wiele niżej niż wszelkie okołopiśmiennicze akcesoria. Tym razem sprawa będzie nie o piórkach wiecznych, a o czymś znacznie nowszym, plastikowszym i zupełnie bardziej kolorowszym.

18447564_1355232907899328_6961701618918165204_n

Fudenosuke, czyli jak kaligrafować to flamastrami

Ewa Landowska powiedziała kiedyś, że łatwo jest kaligrafować – wystarczy poświęcić na ćwiczenie 10 000 godzin i już się potrafi. Na samą myśl o tym osiwiałam, bo duszę mam całkowicie porywczą i nawet po jednej godzinie musiałabym chodzić po ścianach, żeby bezruch odpracować, a cierpliwość skończyłaby mi się po jednej minucie. <myśli-złote-mode:on> Przykra prawda jest jednak taka, że bez pracy nie ma kołaczy i nie dotyczy to tylko kaligrafii ale i wszystkiego <myśli-złote-mode: off>. Choć więc człowieczkiem niecierpliwym jestem, sami wiecie, Inkoholicy moi Drodzy, że pismo piękne uwielbiam wprost. Całkiem przyjemną alternatywą dla maczanek, którymi zwykle kaligrafię się ćwiczy są flamastry. Tak się jakoś miło składa, że tusz jest nieco łaskawszy niż atrament, a gąbeczka – niż stalówka.

e5b13a4f023b0244e7b057dcf07aad6a

Ale do rzeczy – Fudenosuke to flamastry firmy Tombow na bazie wody z bezwonnym tuszem. Możecie je zobaczyć na pierwszym grupowym zdjęciu w prawym dolnym rogu  – machają do aparatu wychynąwszy nieco z białego pudełeczka. To te dwa, szczuplutkie bliźniaki, ale nie dajcie się zwieść ich pozornemu podobieństwu – dzioby są zupełnie inne. Jeden z nich ma zupełnie elastyczną końcówkę, która pozwala na bardzo zróżnicowaną kreskę w zależności od tego pod jakim kątem piszemy i jak duża jest siła nacisku. Drugi ma końcówkę twardą – jak ktoś lubi dziubdziać, pisać po paragonach albo potrzebuje bardzo drobnego pisma – wybór idealny do maleńkich literek.

Jako początkujący BulletJournalista chwytam w łapki wszystko, co może przydać się do uczynienia notesu milszym dla oka, Fudenosuke są niezwykle przydatne nie tylko do kaligrafowanych headów, ale i do krótkich notatek (zwłaszcza ten twardszy). Niestety – z racji mojego słabego wyćwiczenia w kaligraficznych arkanach mam wrażenie, że jestem w stanie wyciągnąć z nich jakieś 10 procent ich mocy i potencjału. Może to dla pismaków wyższych levelem? 🙂

DSC_2419

Brush Peny, czyli moja nowa miłość

Przy okazji szeroko zakrojonych promocyjnych Pen Show Poland napotykałam się tu i ówdzie na tajemniczą nazwę „Brush Pen”. Pierwszy raz zetknęłam się z nią byłam przy okazji oględzin Pentel Brusha mojego forumowego kolegi, który był straszny (Pentel, nie kolega). Straszny był dlatego, że był po prostu potwornie trudny w użyciu – to jest takie jakby pióro, tylko że na końcu zamiast liści będą wisieć… zamiast stalówki ma pędzelek z włosia. Bardzo trudno jest kontrolowań linię i przepływ, w związku z tym dosyć szybko i skutecznie zraziłam się do tego typu wynalazków. Uznałam, że bardziej to to się nadaje do chińskiej kaligrafii niż inkoholiczkowego popisywania. W międzyczasie jednak w notesach i internetach wybuchła gigantyczna moda na brush lettering, który i moje chlupoczące atramentem serce podbił całkowicie.

Generalnie brush pen działa mniej więcej tak:

tumblr_muozthhgow1si1bu7o1_400

Jak linia idzie w dół – przyciśnięcie, jak w górę lub w bok – delikatnie. Podobna zasada ma miejsce w stalówkach typu flex, czyli tych elastycznych:

tumblr_ned24bwthw1rtmwk6o1_500

Dzięki temu można w prosty i szybki sposób uzyskać świetną, zróżnicowaną linię w sam raz do wszelkich letteringów, gdziekolwiek nie chcielibyście ich umieścić. Tombow Brush Peny są dużo łatwiejsze w użyciu, bo zamiast pędzla mają flamastrową gąbkę a na dodatek te w wersji Dual na drugim końcu mają zwyczajny cienki (0.30 mm) flamaster w tym samym kolorze – może się przydać, kiedy nie do końca opanowaliście technikę brushpenowania, lub chcecie poprawić jakiś detal. W moim zestawie brushów było 5 kolorów i Blending Kit, o taki…

99eaaf66019e6c919a2fb794a0823bdc

… który służy do efektywnego mieszania kolorów. Chodzi o większą kontrolę, bo można mieszać je też dotykając bezpośrednio końcówką do końcówki (są samoczyszczące). To może być przydatne w przypadku malowania nimi, czego nie uskuteczniałam – moje umiejętności plastyczne kończą się na narysowaniu słonia tyłem.

DSC_2416

Powiem Wam szczerze, że totalnie się w nich zainkoholiczyłam zauroczyłam. Brushowy styl pisania zawsze mi się podobał, a kiedy udało mi się jako tako opanować ich używanie weszły do stałego składu mojego piórnika. Już zaczynam zbierać mamonę na kolejną paczkę.

DSC_2418

Ciekawostka – można bez problemu pisać nimi po skórze, dlatego brush peny stały się pupilkami również tatuażystów z całego świata.

DSC_2420

 

Book Darts, czyli najdyskretniejsze stylowe zakładki na świecie

DSC_2421

I w końcu dochodzimy do ostatniego, najbardziej książkoholiczego elementu AMIowej paczki, last but definitely not least. Przed Wami zakładki Book Darts, o których krąży legenda, że kto raz ich użył nigdy nie będzie umiał przestać. Jest w niej fasola prawdy, albowiem faktycznie łatwo się od nich uzależnić – mnie się to przydarzyło. Book Darts to nie takie zwyczajne zakładki typu „gdzie-skończyłem-czytać-bo-nie-pamiętawszy”, a raczej „ten-cytat-jest-wspaniały-i-nie-chcę-go-zgubić”. Wsuwa się do środka w klipsik (w kształcie dziubka tudzież stalówki :3) kartkę, po czym można po całej jej długości/szerokości przesuwać go tak, by wskazywał na interesujący nas fragment. Do jednej książki lub notesu możemy naładować ich naprawdę dużo, bo choć metalowe są bardzo cieniutkie. Można powiedzieć, że to taki stylowy, ładniejszy i bardziej wytrzymały odpowiednik samoprzylepnych kolorowych zakładek. Co do kolorów, są dostępne trzy: srebrny, złoty i miedziany (taki jak na zdjęciu). I te właśnie kilka tych zakładek będzie w składzie wspaniałego zestawu zakładkowego dodawanego w konkursie do każdej z trzech nagród 🙂

Z takim smakowitym setem Was zostawiam, kochani Inkoholicy, a za produkty do testów oraz zakładki na konkurs serdecznie dziękuję sklepowi internetowemu AMI  🙂
18033220_1298647926897064_1867462221656548659_n


Źródła grafik: 12 oraz grafiki ze strony sklepu Ami.

 

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Zakochaj się w Brush Penach, czyli paczka od AMI

  1. Dziękuję za Book Darts, nie wiedziałem, że cały czas czegoś takiego szukałem, bo karteczki lubią zostawiać po jakimś czasie plamy od kleju, a w starodrukach to nawet się nie odważam przyklejać.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s