„Virion: Wyrocznia”, czyli męska twarz Ziemiańskiego

Zdradzę Wam tajemnicę fandomową – jeśli chcecie w towarzystwie wielbicieli fantastyki rozkręcić gorejący shitstorm porównywalny do wrzucenia laski dynamitu do nigdy niewypróżnianego szamba, to powiedzcie coś w stylu „Uwielbiam Achaję”. Efekt gwarantowany.

FB_baner_Virion

Ja należę do osób darzących Achajowe serie miłością ślepą jak kura o zmierzchu i zupełnie gorącą, bo zaprawioną potężną dawną sentymentu. Nietrudno się Wam więc domyśleć, że objęcie inkoholiczkowym patronatem najnowszej części serii jest dla mnie bardzo ważne i dumą napawa mnie fakt, że Inko i Virion na jednej stoją okładce :3

22049851_1482405718515379_4398276939096307221_n

Niemniej do rzeczy, drodzy Państwo do rzeczy!

Virion– szermierz natchniony który wraz dwudziestoma innymi straceńcami pokonał legion Moy- raptem tysiąc doświadczonych weteranów.
Jak Chłopak z dobrego domu został bezlitosną maszyną do zabijania?
Morderstwo, więzienie i ucieczka przed bandą łowców to chyba jeszcze nie powód żeby tak się stoczyć. A może od początku ktoś na górze zaplanował, że jego przeznaczenie to droga miecza i stosy trupów.
Poznajcie historię najsłynniejszego szermierza Cesarstwa.
Powrót do czasów Achai nie mógł być bardziej emocjonujący.

Książka w łapy me trafiła, a jakże, przed oczyma zafurkotała i serduszko me papierowe uradowała. Świetnie było zanurzyć się w kolejnej części cyklu – bo Achaja jest dla mnie trochę tak jak Harry Potter, czy Jeżycjada. Ja będę łykać jak głodny pelikan-bobas wszystko, co mi mama- lub (w tym wypadku) tata-autor rzuci do dzioba. Bo po prostu uwielbiam ten świat 🙂 Aż z chęcią cofnęłam się do pierwszego cyklu, żeby odszukać momenty, w których Virion spotyka się z Achają (przy okazji – na ten cross czekam z wielkim napięciem! Mam nadzieję, że w kolejnych tomach nastąpi i wreszcie zobaczymy walkę z Achają oczyma Viriona).

Ogólnie przygodę z seriami można spokojnie zacząć od tej części. Ale z pewnością jednak to fanowie serii pierwsi rzucą się na przygody grubawego szermierza natchnionego – wiec, no właśnie, a jaki jest Virion w porównaniu z innymi częściami „Achai” i „Pomnika Cesarzowej Achai”? To zabawne, ale na początku książki miałam bardzo silne wrażenie, że tego na pewno, na pewno nie napisał Ziemiański. No nie ma siły –  wciąga się nadal świetnie, ale nieco inny styl, inne sformułowania, inna konstrukcja postaci. Hm, myślę, czyżby ktoś nam tu oczy próbował zmylić sobowtórem czy półlegalnym ghostwriterem? Nie no, za wysokie progi na takie akcje… A potem nagle w akcji pojawiła się wyrazista postać kobieca – i wszystko wróciło do normy. Powrócił styl starego, dobrego Ziemiański ze swoimi wszystkimi wadami i zaletami. Kobitka się schowała – znów jakoś tak inaczej… Tajemnica prosta do rozwikłania. Po prostu jeszcze nigdy, przenigdy nie czytałam jego żadnej książki, w której głównymi bohaterkami nie byłyby kobiety! „Virion” odsłania męską twarz Ziemiańskiego jako pisarza. Coś zupełnie nowego dla mnie. Już drobię nóżkami z niecierpliwością na myśl o kolejnych tomach.

Ale, ale! To nie koniec, Inkoholicy. Jako patronka mam kilka przywilejów, z których bardzo chętnie skorzystałam – dzięki temu już całkiem niedługo na Facebooku prawdopodobnie pojawi się mała Virionowa niespodzianka… A drugą wręczę Wam już teraz – przedpremierowego fragmentu możecie posłuchać o tutaj 😉 :

 


„Virion, tom I: Wyrocznia”, Andrzej Ziemiański, Fabryka Słów, Lublin-Warszawa, październik 2017

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Fabryka Słów.
fabryka-slow

Reklamy

3 uwagi do wpisu “„Virion: Wyrocznia”, czyli męska twarz Ziemiańskiego

  1. Mam pytanie do recenzentki, a może bardziej uważnej czytelniczki. Czy w „Virionie” występują masowo błędy rzeczowe, narracyjne, takie jak w poprzednich tomach sagi? Czytałem wszystkie i byłem zdruzgotany, że takich niedorzeczności jest więcej niż w sztandarowym pod tym względem „Pachnidle”. Jak bowiem taka Achaja, która jako niewolnica na pustyni jadła dosłownie wszystko, nagle wymiękała przed kaszką manną, którą karmił ją Biafra? Jak mogła sobie nie radzić z kawałkiem żylastej baraniny w pierwszej napotkanej gospodzie w Arkach?
    Na początku, jak przy każdej książce, oznaczałem sobie takie błędy kolorowymi karteczkami. Gdy jednak „Achaja” zaczęła wyglądać jak odpustowa zabawka z różnokolorowymi piórkami, to sobie odpuściłem.
    Czy na etapie „egzemplarza recenzenckiego” jest jeszcze szansa, możliwość wskazania autorowi takich niespójności i błędów?

    Polubienie

  2. Powiem szczerze, że chyba nie jestem najlepszą osobą do odpowiedzi na to pytanie, ponieważ „Pachnidła” jestem fanką jeszcze większą niz Achai. Dowodzi to niezbicie, że jestem Czytelnikiem mało czułym na tego typu błędy 😦 Jeśli musiałabym na nie odpowiedzieć, to ostrożnie wyszeptałabym, że Virion jest chyba nieco lepszy pod tym względem niż Achaja, tak na poziomie Pomnika bardziej. Natomiast co sie tyczy etapu egzemplarza recenzenckiego – niestety, nie jesteśmy w wydawnictwie ani korektorami, ani nie prowadzimy w żaden sposób redakcji powieści. Możemy wyłącznie wyrazić swoje zdanie na jej temat, ale głos decydujący ma tutaj wyłącznie Wydawnictwo – i to na etapie uzgadniania z Autorem, nie wstępnych prebooków.

    Polubienie

  3. Pingback: FANTOM, czyli jeszcze fantastyczna prasa nie zginęła | inkoholiczka

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s