„Topory i sejmitary”, czyli do Holmgardu i jeszcze dalej!

Coraz bliżej Święta, coraz bliżej Święta, GAAAH! Coraz bliżej PREMIERA najnowszego sezonu Vikingów. Powoli zaczynam polerować tarczę, ostrzyć topory, lśniąca kolczuga zreperowana po zeszłorocznych bitwach o Paryż, niedługo barwy bojowe na twarz nałożę i ruszamy w szarżę. Żeby w klimat się (i Was) wprowadzić zaś, wysmażyłam dzisik na półtwardo recenzję pewnego cyklu, z którym mieliśmy przyjemność już wcześniej. Pamiętacie, Inkoholicy, pana Radka Lewandowskiego i jego cykl Wikingowy? Recenzje pierwszej i drugiej części oznaczam, gdybyście chcieli sobie odświeżyć – a dzisiaj zapraszam Was na trójkę. Sprośne przyśpiewki będą równie głośne jak wrzaski konających, Oddi rozrośnie się w barach i ruszy na ratunek matce i siostrze, a krew poleje się równie obficie, co piwo.

wikingowie_topory_i_sejmitary-1140x489

Druga część kończy się wielkim reunitem, wskutek którego Oddiś przyjmuje pod swoje dowodzenie całkiem pokaźną flotę wikingów i nie tylko. Po zjednaniu sobie całej kupy północnych Indian rusza nazad do Europy, żeby krzywdy pomścić, mamę i siostrę odbić z oprawców rąk, a na koniec odzyskać co zabrane. I wyruszyłam razem z warczącą ekipą do Holmgardu i jeszcze dalej. Zaraz… Do Holmgardu i jeszcze dalej…? Ja to już gdzieś…

turisasband2013_638

Słyszałam…?

I ta ich trasa jakby znajoma…

 

Tak, moi Drodzy, dobrze zgadliście, Oddi popłynął dobrze znaną z legend trasą na południe Dnieprem aż po Morze Czarne, co zaowocowało żywym Turisasowym soundtrackiem w moich słuchawkach. Metal żwawo wyparł atrament w moich żyłach i przez kilkaset stron powieści przeleciałam jak rozdźwięczona szczękiem broni i rozterkotana perkusją burza.

Rzadko się zdarza, żeby kolejne części były coraz lepsze – z reguły, czy to dotyczy filmu, serialu, czy książek jakoś ma generalnie tendencję spadkową. Może się autor wyprztykuje z pomysłów? Może. Ale tu Panautor się zupełnie nie wyprztykał. Trzecią część wikińskiego cyklu przeczytałam z największą przyjemnością – jeśli ktoś z Was, tak jak ja, kocha wprost surowy, nordycki klimat zaprawiony sutą szczyptą dowcipu i kilkoma łyżkami słowiańskości – danie skrojone na Waszą miarę. „Topory…” wciągnęły mnie tak mocno, jak już dawno nic i zainspirowały do tego stopnia, że aż okrasiłam ich Warduną i przerobiłam fragment na Audioholiczkowe słuchowisko:

Generalnie Lewandowskiemu literatury mocno kibicuję i po kolejne książki chętnie sięgnę, bo zarówno warsztat, jak i klimat obiecujące. W tej książce jest tylko jedno, jedno maleńkie „ale”, które mam wrażenie widzę tylko ja. Przynajmniej sądząc z rozmów i recenzji. Te porównania. Te nachalne, wszechobecne porównania szyte bardzo, bardzo grubymi nićmi.

Słyszał mądrość tych słów tak, jak człowiek wyłowi uchem huk gromu podczas burzy.

Cieszył się na nadchodzącą walkę niczym pies na widok suki z cieczką.

Jest zwarta i pękata niczym dobry kupiecki knorr, a piersi mogłaby pozazdrościć jej niejedna olbrzymka.

Sława wyprzedzała ją niczym smród marynowane śledzie.
He he.

Ta twoja podziemna kraina przypomina władztwo bogini Hel niczym półdupki grubasa – cycki tłustej niewiasty.

I hit:
Drottmad Eryka Zwycięskiego odwrócił się z prędkością, która zdawała się nie przystawać do człowieka, bardziej do skogkatta wybierającego jaja mew z gniazd usytuowanych w połowie wysokich klifów. 


Dzięki Bogu, że w połowie, bo jeśli by było na przykład na wysokości trzech czwartych, to mogłoby się zrobić nieprzyjemnie. I tak co chwilę, a każde z porównań zupełnie na doczepkę, niepasujące do kontekstu, na siłę. Mało wam? Słuchajcie z poprzedniej części:

Spojrzał na niego jak na gówno karibu, które, gdy przyczepi się do mokasyna, należy wytrzeć o kamień.

Serio, kiedy widzę takie kwiatki, to mam ochotę przeprowadzić ich chamską opkoanalizę w stylu Niezatapialnej Armady Kolonasa Waazona. I dlaczego to, po co? Nie wynika to z nieumiejętności, o nie, zapewniam Was. Panautor umie, naprawdę umie w porównania i opisy, zobaczcie choćby tutaj:

Wieczór był bezchmurny. Bogini Nott podróżująca rydwanem zaprzęgniętym w Szarogrzywego pokazywał ludziom swoje jaśniejsze oblicze. 

Świt odsłonił jasne, bezchmurne niebo. Solaruppras otulił żeglarzy uspokajającym, słonecznym blaskiem, jakby te ostatnie, wietrzne i sine dni były tylko przywidzeniem, sennym lękiem człowieka, który całe swoje życie spędził na stałym lądzie, z dala od potęgi oceanów.

Czuje się bluesa, czyż nie? Tutaj bardzo to fajne, świetnie napisane i, co najważniejsze, potrzebne, na swoim miejscu. Wnoszące. Da się? Da się. Więc dlaczego? Czuję się tak, jakbym miała przyjaciela, który zajął się malarstwem i pokazał mi swoje obrazy. Kurczę, myślę, na świetnym to poziomie, w Polsce będzie znany bez problemu, a może i za granicę się wypromuje, bo ma chłopak umiejętności. Jest tylko jeden szkopuł. Każdej postaci na swoim obrazie ów znajomy malarz uparł się domalowywać wąsy. „Władziu”, spytam się go, „świetnie Ci idzie, ale dlaczego te wąsy?” (tu odkaszlnęłabym, by ukryć śmiech na widok pięknej i ponętnej damy z wąsami a la Piłsudski) „Zrezygnuj z tych komicznych wąsów, skup się na samych ludziach, bo idzie Ci znakomicie!. To jest zabawne, to nic nie wnosi, to odwraca uwagę od Twojego warsztatu.” „TAKĄ MAM ARTYSTYCZNĄ WIZJĘ”, odpowiedziałby znajomy, a ja pozostałabym obezwładniona logiką tego argumentu.

Więc jeśli wąsy Wam nie przeszkadzają, to będziecie bawić się z „Wikingami” świetnie. Mi wąsy najpierw przeszkadzały. Potem irytowały. Potem śmieszyły. A na koniec uznałam, że cała reszta wikinga jest zupełnie wystarczająca by zrekompensować te głupie wąsy! 😀

377902


Źródła grafik: 1, 234

Radosław Lewandowski, „Wikingowie. Wilcze Dziedzictwo, tom III: Topory i sejmitary”, Wydawnictwo Akurat, 2017

Za egzemplarz recenzencki serdecznie dziękuję Wydawnictwu Akurat oraz portalowi Business & Culture.

 

Reklamy

2 uwagi do wpisu “„Topory i sejmitary”, czyli do Holmgardu i jeszcze dalej!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s