„Kobiety despotów”, czyli wycieczka za kulisy historii

Nie byłam nigdy tym typem ucznia, którego za czasów szkolnych szczególnie fascynowałaby historia. Mimo galopującego humanizmu jakoś nie wchodziły mi do głowy setki dat, tytuły rozmaitych królów, hrabiów czy delfinów, miejsca bitew i powstań – jak większość dzieciaków nie potrafiłam wyobrazić sobie, że te wszystkie podręcznikowe historie wydarzyły się naprawdę, że nazwiska to ludzie z krwi i kości, że Chrobry spluwał, że Kopernika czasem bolał brzuch, jak NN dostał bagnetem to polała się krew taka sama jak moja. Później moje patrzenie na historię nieco się zmieniło – może za sprawą biegnących latek, może kolejnych czytanych książek, a może wspaniałego wprost boomu na beletrystykę historyczną i biografie, który na polskim rynku wydawniczym gości od lat kilku i na razie nic nie wskazuje na to, żeby się gdziekolwiek wybierał. Jednym z jego owoców, niewątpliwie udanym, soczystym i smacznym są “Kobiety Despotów” spod pióra Przemysława Słowińskiego.

32783779_165936107434285_7767603411725320192_n

“Do szaleństwa oddane i posłuszne. Zazdrosne i żądne władzy. Żony i kochanki. Bite, osamotnione, zdradzane. Za życie z despotami płaciły wysoką cenę – chorowały na nerwicę, ginęły w niewyjaśnionych okolicznościach, popełniały samobójstwa.”

Bruce Wszechmogący, w którego filmową rolę wcielił się bezkonkurencyjny Jim Carrey, zwykł mawiać, że “za każdym wielkim mężczyzną tego świata stoi kobieta i wywraca oczami”. Pierwszy raz ten cytat przypomniał mi się przy książce pół-autobiograficznej “Mój Che” Aleidy March, żony Che Guevary. Teraz znów do niego wracam i przyznam szczerze, że ciężko nie docenić jego historycznej uniwersalności…

Autor z godną podziwu dokładnością przekopał się przez setki źródeł i dokumentów, by dotrzeć do prywatnych (nieraz wręcz intymnych) historii i anegdot z życia mężczyzn, którzy zmienili losy świata – nie zawsze na lepsze. Na piedestale postawił nie tylko ich żony, ale i kochanki, przyjaciółki, powierniczki, sekretarki… Maria Walewska, Nadieżda Alliłujewa, Clara Petacci, Elena Petrescu, Kleopatra a nawet była żona Putina, Ludmiła Szkriebniewa – wszystkie kobiety otaczające największych despotów w dziejach ludzkości, a ci przecież nieraz skupiali je wokół siebie jak magnes. Nie bez powodu mawia się, że największym afrodyzjakiem jest władza…

Pomimo owej wyżej wspomnianej zatrważającej ilości źródeł, nazwisk i faktów historycznych książkę czyta się bardzo przyjemnie – Słowiński ma spory talent do przemycania całkiem sporej dawki wiedzy w lekkiej reportażowej formie. Dodatkowym smaczkiem są portrety wszystkich bohaterów rozdziału. Sama łapałam się na ciągłym do nich wracaniu – wtedy wszystkie anegdoty i życiorysy sklejały mi się w głowie w bardzo spójne obrazy. Myślę, że właśnie takie patrzenie „od kulis” na historię, taki backstage dziejów jest dla współczesnego czytelnika najciekawszy – żaden podręcznik, nawet najdokładniejszy, nie ożywi suchych nazwisk sprzed wieków, nie uczyni ich tak ludzkimi, prawdziwymi. A przecież takie właśnie były…


Źródło grafiki: 1

Recenzja powstała we współpracy z portalem Dzika Banda.

dzikabanda-social-1

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s