„Satysfakcja” (I CAN’T GET NO!)

Tych panów nikomu nie trzeba przedstawiać. Od ponad pół wieku niestrudzenie niosą kaganek rock’n’rolla przez wszystkie kontynenty, drąc się przy tym niemiłosiernie i skacząc po scenie aż miło popatrzeć. Za ich losy zabrał się odpowiedni człowiek na odpowiednim miejscu – Daniel Wyszogrodzki. Oto kolejne, szóste już, wzbogacone o najnowsze wydarzenia wydanie legendarnej „Satysfakcji” – jedynej książki, którą Piotr Stelmach czytał pod ławką.

34757394_226220401503784_812766339646095360_n

„Barwna, żywa i pełna humoru opowieść od najpopularniejszym zespole w historii. Autor śledzi losy Stonesów od czasów szkolnych, aż po tegoroczny koncert. W książce serwuje „sex, drugs & rock’n’roll”, ale zawsze w odpowiednich proporcjach, bo to muzyka była i jest najważniejsza.

Z książki Daniela Wyszogrodzkiego można się dowiedzieć wielu interesujących rzeczy. Na przykład. Co oznacza nazwa The Rolling Stones? Kto ma największy pęcherz na świecie? Kim była „naga dziewczyna na narkotycznej orgii”? Jak Stonesi zapamiętali występ w Warszawie w 1967 roku? Co się pali w Maroko? Czy Keith naprawdę spadł z palmy?”

Otóż Keith naprawdę z palmy spadł, jednak okoliczności temu towarzyszące były zdecydowanie dalekie od zwyczajnych… 😉

Przyznam szczerze, że na początku przeraził mnie nie na żarty gabaryt tej biografii, bo chyba tak mogę ją nazwać – 500 stron naprawdę bardzo drobnym druczkiem i tylko kilka zdjęć rozcieńczających ten twardy tekst. Przestrach ten minął mi jednak natychmiast, jak tylko zaczęłam czytać, a „Satysfakcja” chwyciła mnie w swoje sidła i popłynęłam na riffach w siną dal.

Zawsze podziwiałam ekspertów – ludzi, którzy całe swoje życie poświęcili jakiemuś konkretnemu tematowi, nie żałowali sił, czasu, środków ani pasji, by stać się po latach wirtuozami w swojej dziedzinie. Tą wytrwałość doceniam nawet, jeśli owa dziedzina jest dla mnie zupełnie obca. Mam wrażenie, że właśnie w ten sposób Wyszogrodzki stał się znawcą Stonesów – i drugiego takiego ze świecą szukać. Naprawdę, nie wydaje mi się, żeby oni sami wiedzieli o sobie to wszystko, co on wie o nich… Szerokość researchu, ilość źródeł i, co za tym idzie, informacji jest kosmicznie zatrważająca – gdyby chcieć spamiętać wszystkie dane, czytelnik poległby po dwóch stronach. Na szczęście bardzo trudnej do wyratowania z opresji sytuacji z pomocą przybywa znakomity, sarkastyczno – ironiczny styl autora. Sprawia on, że „Satysfakcję” czyta się z prawdziwą satysfakcją – jak dobry, soczysty, porządnie przygotowany, pełen anegdot artykuł. Tylko taki trochę dłuższy niż zwykle.

Zdecydowanie nie jest to pozycja wyłącznie dla zagorzałych fanów zespołu – otóż ja do nich nie należę. To znaczy lubię Stonesów (kto nie lubi), ale nigdy nie wgryzałam się jakoś mocno w ich dyskografię – lubię po prostu czytać, jak z kilku żółtodziobów, którzy wzięli do rąk gitary i przeobrazili się w światowe legendy. Jeśli tak jak ja pasjonujecie się historią muzyki rozrywkowej, to nawet jeśli nie macie moves like Jagger książka Was z pewnością nie zawiedzie.

Może i są za starzy na sądzenie, ale na śpiewanie i granie z pewnością nie 😉 Wszystkim legendarnym panom tego życzę – niech nam grają i śpiewają jak najdłużej!


Grafika: 1

„Satysfakcja. Historia The Rolling Stones”, Daniel Wyszogrodzki, InRock, 2018 (wydanie szóste uzupełnione)

Recenzja ukazała się na portalu Dzika Banda.
dzikabanda-social-1

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s