Book soundtracks #2: gdyby science-fiction było muzyką

Patrzę na stronę główną Inko i nie mogę się nadziwić, jak ostatnio się na niej serialowo zrobiło – a przecież nie samymi oczami odbiera człowiek! Ma on kilka całkiem potrzebnych zmysłów i, co więcej, każdy z nich można kulturalnie dopieścić. Dzisiaj więc słuchawy na uszy, moi Drodzy, bo zabieram Was na wyprawę w kosmos. Muzyka elektroniczna ma to do siebie, że spuszcza wyobraźnię ze smyczy całkowicie. Polecicie z prędkością światła przez gwiazdy. Muśniecie Jowisza, posurfujecie po pierścieniach Saturna, pogłaszczecie gwiazdozbiór Lwa po grzywie, pomkniecie w dal… A kto wie? Może dotrzecie do krańca naszego wymiaru?…

surfing-astronaut-under-the-colorful-night-sky-digital-art-hd-wallpaper-1920x1080-2150

Carbon Based Lifeforms: ambient z najwyższej półki

Zaczynam od nich, bo, ich kocham najdłużej i najwierniej. Kiedy pierwszy raz usłyszałam Photosyntesis, szczęka opadła mi do podłogi, obśliniłam klawiaturę i dostałam czasowego niedowładu. Carboni to kawał naprawdę porządnego ambientu, w którym można zanurzyć się jak w chłodnym basenie w upalny dzień. Jak trzeba wyciszyć – wycisza, jak trzeba się skupić i coś wymyśleć – podkręca kreatywność. Do tych acidowych pętli można się bujać bez końca.

 

Monolake: mrozi do samej kości

To jest muzyka na bardzo zimną noc – nuty spadają przez słuchawki jak kryształki lody, jak płatki śniegu. Gdybym miała dopasować Monolake do konkretnego SF, to byłoby to prawdopodobnie to lodowe, Patykiewiczowe, albo ośnieżone „Pojutrze”. Można się dać zahipnotyzować, przenieść w inny wymiar i poczuć tą muzykę naprawdę wszystkimi zmysłami. A może to już nie muzyka?

 

Onuka: kiedy folk wpada na elektronikę

Z tym elementem listy mam pewien problem, bo równie dobrze mógłby znaleźć się w folkowym odcinku Book Soundtracków. Jednak jego rys elektroniczny jest zbyt mocny, żeby go zignorować.
Onukę poznałam zupełnie przypadkiem, przy okazji finału Eurowizji. (Czasem aż trudno uwierzyć, że tam można coś muzycznie wartościowego napotkać. A jednak.) Takie połączenie elektryczno-techno-dubstepowej, bardzo rytmicznej, ale i delikatnej Onuki z Naoni, orkiestrą specjalizującą się w muzyce folkowej i dawnej i takich też instrumentów używającej… Mmmm. SF w takim klimacie jak ta piosenka byłoby genialne. Majstersztyk.

 

 

synthwave: po co nie sięgniesz – będzie dobrze.

Ten gatunek to moje niedawne odkrycie – i autentycznie uczynił moje życie (przynajmniej to muzyczne) znacznie bogatszym. Ten gatunek jest jak miks lat osiemdziesiątych dwudziestego wieku z latami osiemdziesiątymi dwudziestego pierwszego. 😀 Nostalgia ogarnia do samego serducha nawet, jeśli nie żyło się w tych czasach. Ekstrakt z cyberpunku.

A jeśli miałabym polecić coś konkretnego, to Gunship jak najbardziej daje radę…

… i klasyk Quixotic:

Uwielbiam takie klimaty! ♥ Może moglibyście polecić jakieś inne zespoły?

 


Źródło grafiki: 1


Jeśli spodobał Ci się ten wpis – podziel się nim ze znajomymi! Będzie mi bardzo miło 🙂 Możesz też odwiedzić mnie na Facebooku, albo na Instagramie.

Do zobaczenia!

inkoholiczka (3)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s