4 sposoby na bezbolesną naukę języka obcego, czyli jak się nie narobić…

Zapewne większość z Was miała kiedyś taką sytuację nieprzyjemną wielce, że chciała coś umieć, a nadal, jak za złość, nie umiała. Okropne to uczucie, a zwłaszcza jak sobie człowiek zda sprawę, że trzeba mnóstwo wysiłku w zmianę tego stanu rzeczy włożyć. Szczególnie ta sytuacja robi się irytująca gdy przychodzi do nauki języków – założę się, że każdy ma jakiś ten jeden wymarzony, wyśniony… i nigdy nie nauczony. A ponieważ, zapewniam Was, jestem dokładnie tak samo leniwa jak Wy, spieszę Wam z pomocą. Oto 4 sposoby, żeby zrobić, a się nie narobić. Na dodatek one wymiernie działają – mogę Wam to udowodnić na własnym przykładzie.

54ff784737d21-lilbub-lgn

To jeszcze nie ja, tylko kot gnany pędem wiedzy. Sposoby niżej.

1. Słuchawki włóż!

Jakkolwiek może się to wydawać dziwne, samo słuchanie piosenek w wybranym przez Was obcym języku może już wiele dać. Moja miłość do Finlandii zaczęła się od fińskiej muzyki, więc miałam łatwiej 😀 Muzyka daje rzecz niezwykle cenną – osłuchanie się z brzmieniem języka, z wymową, z melodią. To prawda, że w autorzy tekstów niekoniecznie zwracają uwagę na idealne konstrukcje gramatyczne – ale na początku nie jest to aż takie ważne. Gramatyki nie przeskoczysz – będziesz musiał siąść nad podręcznikiem albo rozmówkami i po prostu wkuć kilka rzeczy, wyżej El Doopy nie podskoczysz. Ale na razie nie musisz. Na razie słuchaj, baw się, rozkoszuj brzmieniem. Potem, gdy rozsmakujesz się w konkretnych zespołach przyjdzie czas na opętańczą naukę tak zwanych lyriców, czyli po prostu piosenkotekstów – i zapewniam, że będzie to bardzo przyjemne. Uczucie, że potrafię płynnie śpiewać po fińsku jest jednym z z przyjemniejszych uczuciów. Podobnie działają wierszyki i modlitwy. Isä meidän joka olet taivaissa…

2. Jedno słówko dziennie (tylko)

Jedno słowo to naprawdę bardzo mało. To tylko zlepek kilku liter, które będziesz mógł sobie obracać w głowie cały dzień. Zakładając, że przykładnie śpisz 8 godzin na dobę, to nadal zostaje Ci – uwaga – 16 godzin! 16 godzin na naukę JEDNEGO słowa. 16 minut nawet to byłoby dużo! A po miesiącu będziesz ich umiał 30. A po roku 365. No dobra, może mało, ale ile umiesz teraz? 😉 Lepszy rydz niż nic, a wyrobisz w sobie nawyk.

A jak Ci mało – dawkę możesz obie zawsze zwiększyć.

Na przykład ta baba poniżej ma na imię leppäkerttu i jest to jedno z moich ulubionych słów.
biedronka-1200x550

3. Zapoznaj się z nativem (lub wyjazd)

Wyjazd byłby fajny, ale jakby się miało na niego czas i pinionżki. Czego, zakładam, nie mają raczej wszyscy – a nawet wręcz rzeknę, że mniejszość ma. Dobrym wtedy zabiegiem przebiegłym jest poszukać native’a. Nie musi być to nauczyciel, chociaż taka opcja też jest, ale po prostu mieszkaniec – na przykład Wasz rówieśnik do korespondencji. Dodatkowo nauczy Was slangu, a jak czegoś nie zrozumiecie, poratuje angielskim i będzie raczej wyrozumiały – wyobraźcie sobie, że do Was pisze ktoś, kto che się uczyć polskiego. Raczej nie masakrowalibyście go „Grzegorzem Brzęczyszczykiewiczem” i nie uczyli dla jaj słów odwrotnie (wcale tak nie robiłam!) (naprawdę! UWIERZCIE MI!!!).

maxresdefault

4. Filmy z napisami

Ostatni listy punkt łączy się dość mocno z pierwszym i trzecim – z jednej strony osłuchacie się z językiem, a z drugiej zobaczycie, jak wygląda w codziennym użyciu. Dodatkowy bonus: poznacie nieco lepiej kulturę i mentalność Waszego wymarzonego kraju – a z tego też może wyniknąć od groma nieporozumień, nawet jak się by znało język doskonale… Wierzcie mi – moim szefem był Fin 😀

1


Źródła grafik: 1234

Jeśli spodobał Ci się ten wpis – podziel się nim ze znajomymi! Będzie mi bardzo miło 🙂 Możesz też odwiedzić mnie na Facebooku, albo na Instagramie.

Do zobaczenia!
inkoholiczka (3)

Reklamy

6 uwag do wpisu “4 sposoby na bezbolesną naukę języka obcego, czyli jak się nie narobić…

  1. Na chwilę obecną bardzo powoli, dopiero zacząłem kilka tygodni temu, podstawy ogarniam, zwroty, liczby, dni tygodnia, kraje itp. ale fascynujące jest poznawanie tego języka. Zacząłem się uczyć właśnie przez fascynację kulturą i historią.

    Polubienie

  2. Na żadnym chyba 😊 tak naprawdę fińskiego nie nauczyłam się nigdy na poważnie tylko tak właśnie „wchłaniałam”. Ale , mimo braku znajomości gramatyki (głównie tych ich obrzydliwych przypadków 😣) gdy byłam w Finlandii to sama sie zdziwiłam ile rozumiem i ile jestem w stanie wychwycić. Rzecz, której mi najbardziej brakowało po powrocie do Polski to ludzie mówiący po fińsku dookoła mnie 😅
    Z zespołów polecam Ci oczywiście te najcięższe, czyli Teräsbetoni, Turisas (nie wiem, czy Lordi dasz radę, bo ja już nie daję, zestarzałam się 😂), a ż lżejszych koniecznie Club For Five (to ten, który wrzuciłam we wpisie), Tuomasa Holopainena, Jarkko Aholę i Johannę Kurkela 💛

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s