7 dowodów na to, że Finowie są dziwni (ZJADŁAM RENIFERA)

Że Finlandię kocham miłością gorącą na tyle, żeby lodowce bieguna stopić – to wiecie. Ale właśnie sobie uzmysłowiłam, że bardzo mało Wam tu na inkoholiczych łamach opowiadałam o moich z tym krajem doświadczeniach – w tym również tych podróżniczych. Nic to jednak straconego – ochładza się, więc i o północne nastroje łatwiej. Zacznę od Finów in a nutshell – żebyście mieli pojęcie z jakim ludem mamy tu do czynienia 😉

meanwhile_in_finland

Wpis będzie rojący się od śmiesznych grafik (bo już niedługo nie będzie wolno).

1. W parkach mają pojedyncze ławki.

Zobaczycie je od razu, bo są nawet w Helsinkach. Władze tłumaczą się, że to po to, żeby bezdomni na nich nie spali, ale my znamy prawdę. Chodzi o to, żeby przypadkiem ktoś koło Ciebie nie siadł i na Ciebie nie spojrzał, albo, nie daj fiński borze, nie zaczął z Tobą rozmawiać!

mya2lho

Generalnie to nie jest taki do końca stereotyp z tym „zamknięciem” na innych Finów – oni po prostu tacy są i im jest z tym dobrze. To jest trochę coś takiego, jakby do Was podszedł Włoch, przyzwyczajony do dużo większej niż polska wylewności, podchodził znacznie bliżej niż sobie życzycie, obejmował i ciągle trącał. Gdybyście wtedy poczuli się niezręcznie, nie byłoby w tym nic dziwnego – nie umniejszając wcale Waszej sympatii do niego, po prostu nie jesteście przyzwyczajeni do takiego traktowania.

A myśmy siedzieli na ławce na przystanku ściśnięci w kilka osób. Już wiem, dlaczego wszyscy się tak na nas dziwnie patrzyli.

Ale ja się poczułam naprawdę niezręcznie, kiedy w sklepie zaczepiłam jakiegoś chłopaka w kwestii porady dotyczącej lokalnych produktów (i to piwa). Najpierw długo nie odpowiadał patrząc na mnie jak na kosmitę, potem przeraził się, jakbym zaproponowała mu małżeństwo oraz kredyt hipoteczny a na koniec udzielił mi dwuzdaniowej porady („THIS ONE – GOOD, THIS ONE – BLOOD”) i uciekł.

Może mają problem z obcymi?

2. … ale nie mają na pewno problemu z rozbieraniem się przed nimi do rosołu.

very-finnish-problems-sauna-8

Generalnie to jest prawda – sauny są w Finlandii bardzo popularne, wręcz obowiązkowe. Nawet mieszkania w blokach mają swoją malutką, wydzieloną z łazienki część. I nie jest miejską legendą również to, że trzeba się rozebrać całkowicie, nawet w saunach publicznych. Inna sprawa, że nikt tam nie ma za bardzo z tym problemu, ponieważ, jak trąbią na prawo i lewo broszurki dla turystów (i dobrze) – an invitation to sauna is not invitation to sex… Seans zawiera w sobie nie tylko grzanie się przy kamieniach, ale i okładanie brzozowymi witkami i lodowatą kąpiel/wyskok na śnieg.

Nie wiem jak Wam, ale mi to pasuje. 😀

A skoro już jesteśmy przy lodowatych i nielodowatych rzeczach:

 

3. Oni mają totalny immunitet na zimno.

Kiedy przyjechaliśmy do Helsinek była jedenasta wieczorem. Wyjeżdżałam z Polski w momencie największych upałów i mimo tego, że wiedziałam o fińskich (nawet w lecie) temperaturach, nie spodziewałam się aż takiego przeskoku. Zaczęłam od tego, że założyłam na siebie wszystkie polary z walizki… A potem zobaczyłam nastolatków rzucających frisbee w samych podkoszulkach i fińskie dzieciaki biegające boso po fontannach. Tak.

To działa również w drugą stronę – oni przy dwudziestu stopniach rozbierają się do bikini i opalają na plaży.

ynpieo3holx01

4. Mają najpiękniejszy język na świecie, ale uczynili go tak trudnym, że szlag trafia.

Nauczenie się śpiewać w naturalnym tempie Ievan polkki traktuję jako jedno z większych osiągnięć życiowych. A już na pewno językowych. No sami posłuchajcie:

Polkka została rozsławiona przez Holly Dolly, tego dziwnego łośka, jakieś 15 lat temu i jest ogólnie dosyć śmieszna, co nie zmienia jej językołamaczowości. W ogólę fiński to jest całkiem mózgołamacz – karkołomna wymowa, dziwne akcenty i, najgorsza ze wszystkiego, gramatyka – zero przyimków, ale za to 15 swobodnie używanych przypadków. Ale jak to wszystko cudnie brzmi… Toż to elfy śpiewają:

 

5. Niby tacy cisi i spolegliwi, ale jak się im na odcisk naciśnie…

Znacie historię snajpera Białej Śmierci? Radzieccy generałowie tak się bali Simo Häyhä, że ponoć nawet po powrocie do Moskwy bali się wychodzić na balkony swoich mieszkań. Głównym zmartwieniem Finów podczas inwazji wobec tak wielkiej przewagi liczebnej było „gdzie my ich wszystkich pochowamy?”…

5aa8022593c41

6. Ich kuchnia – tak, zjadłam renifera.

Fińska kuchnia bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła – w takim zimnym klimacie spodziewałam się potraw jeszcze tłustszych niż polskie i ogólnie niezbyt smacznych. A tu niespodzianka – faktycznie, Finowie używają bardzo mało przypraw, ale to wcale nie ujmuje ich przysmakom. Wręcz przeciwnie – dopiero tam, w tej właśnie łagodności, pierwszy raz poczułam prawdziwe, naturalne smaki produktów.

A renifer? Smakował jak taka bardzo, bardzo twarda wołowina.

7. Ostateczny i niepodlegający dyskusji powód

Ja to tu zostawię.


Źródła grafik: 123456

Reklamy

2 uwagi do wpisu “7 dowodów na to, że Finowie są dziwni (ZJADŁAM RENIFERA)

  1. Ciekawe podejście i takie inne od opisów w NG Traveler (przestałem kupować kilka lat temu, jak zaczęli dawać rady w stylu – starówka jest ciekawa; kupuj w lokalnych sklepach; szukaj ofert w inernecie… i 90% zdjęć kupują ze stocków). Wybieram się już kilkanaście lat…i zawsze kończe na Tallinie. Kolejny raz zaszczepiłaś ziarno, które mam nadzieję, że wykiełkuje.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s