Koncert Fisha w Progresji, czyli jak się starzeć z godnością?

Mam taką dziwną relację z niektórymi zespołami muzycznymi, że więcej mam do nich sentymentu niż sympatii. Wiecie co mam na myśli? Albo były one dla mnie ważne w jakimś konkretnym, minionym już momencie życia (Within Temptation), albo były ważne dla kogoś z mojej rodziny i katował mnie nimi swego czasu 24/7 (Garou), albo znam je z bardzo, bardzo wczesnego dzieciństwa. Zawsze kiedy natknę się na taki kawałek (One night in Bangkok, Self Control, Libertine), mój mózg wystrzela w kosmos wielką baterię kolorowych fajerwerków wrzeszcząc : „NARESZCIE TO ZNALEŹLIŚMY!”

Marillion jest dla mnie tymi wszystkimi sentymentami po trochu, dlatego ogrrromnie ucieszyła mnie możliwość małego warszawskiego wyskoku do Progresji, żeby uszy swoje i nogi (tak, zawsze jestem tą dziwną osobą tańczącą wśród stojących) ucieszyć głosem samego Fisha.

31143797_10155444649918587_7692969782202597376_n

Koncert mogę z powodzeniem zaliczyć do niezwykle udanych. Mimo, że do ostatniego bisu miałam płonną całkowicie nadzieję nie do spełnienia na…

Dajcie mi momencik, muszę posklejać moje skruszone serduszko… Okej, mam, jeszcze tylko kleju trochę i brokatu… No, jestem gotowa, mogę mówić 😀

Supportowała Fishowi Doris Brendel – kobietka o głosiku cudownie chrypkowo przepalonym rockiem, kipiąca energią i świetnym steampunkowo-celtyckim klimatem. Publiczność, jak na mój gust, wydawała się dosyć drętwa – jestem przyzwyczajona do darcia się ile sił, dzikich tańców i, przede wszystkim, wygrażania wokaliście pięścią w tłumie (ach, tęsknię za Turisasem, muszę się też w końcu wybrać na Sabaton). Tutaj jednak średnia wiekowa, siłą rzeczy, była zupełnie inna niż ta na występach dwóch wyżej wymienionych zespołów – a jednak, kiedy Fish wyszedł na scenę, we wszystkich moich, zdawało mi się drętwych współkompanach włączył się przycisk „PRZEŻYWANIE MODE:ON”.  I właśnie to, pospołu z obserwacją samego Fisha, doprowadziło mnie do zupełnie nieoczekiwanych dla mnie przemyśleń.

Przemyśleń zarówno o tym, jak to jest starzeć się z godnością.

15134640_1376654625708057_2900501098784313365_n

Czasem jest tak, że masz ochotę powiedzieć swojemu ulubionemu piosenkarzowi, że „trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść” i tak dalej – najczęściej ma to miejsce, kiedy z całej siły opiera się on upływowi czasu, nie rozwija się, nie ewoluuje, w wieku lat 70 próbuje udawać zbuntowanego kilkunastolatka. Szkoda, szkoda i jeszcze raz szkoda, dlatego, że ma za sobą życie, ma setki, tysiące doświadczeń, zgromadzoną mądrość i bagaż życia, szersze spojrzenie, którym nawet najpoważniejszy i najbardziej ogarnięty nastolatek nie ma prawa dysponować.

Fish natomiast jest dla mnie przykładem zupełnie odwrotnej sytuacji – człowieka absolutnie pogodzonego ze sobą, czerpiącego ze swoich doświadczeń pełnymi garściami, nie wstydzącego się swoich wad i słabości, ale i nie stępionego, rozmytego przez życie. Jego kariera naostrzyła go jak najlepszy nóż, zahartowała, wzmocniła. Momentami migał mi w oczach jak stary Fish z teledysków, wysoki, nieco przygarbiony o gwałtownych, stanowczych ruchach, momentami zmieniał się w zupełnie nowego, dojrzałego artystę wymykającego się mojemu rozumieniu. Miał znakomity kontakt z publicznością, ba! Nawet nie kontakt. On zupełnie czarował. Opowiadał historie z czasów Marillionu, wchodził w interakcje, tańczył, sprawiał, że ręce wszystkich unosiły się w górę i klaskały w rytm jego serca. Z ogromną przyjemnością poddałam się tym czarom. Dereck Dick zdobył wczoraj na jeden wieczór moje serce, a może raczej zdobycie tego serca przypieczętował.

32205903_10155479928973587_7882864348081684480_n

Na deserek zostawiam Was z całkiem przyjemnym kawałkiem z nowszej płyty Fisha, który wczoraj podczas niej wykonał naprawdę imponujący taniec. Feel the rythm, baby.

 

 


Źródła zdjęć: oficjalna strona FB Fisha, strona Fb Marillion – Fish Years

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s