Niepełnosprawni w talent showach, czyli czym jest dyskryminacja?

Tak się składa, że „Mam talent” to chyba jedyny program, który oglądam niemal co roku. Po prawdzie podoba mi się coraz mniej – ale bardziej z powodu nachalnej komercjalizacji i zachowań (prawdopodobnie narzuconych z góry) jurorów i prowadzących – a bynajmniej nie z powodu niskiego poziomu uczestników. Właśnie to mnie, szczerze mówiąc, przy programie trzyma – ten niezwykły zachwyt i podziw dla  faktu, że tyle edycji przeczesało już całą Polskę i okolice jak grzebień, a nadal znajdują się perełki, o których można powiedzieć tylko „WOW!”.

Dla niezorientowanych – w ostatnią sobotę ogłoszono listę osób, które dostały się do półfinałów. Wśród nich znalazła się Ola Petrus – jeśli chcecie zobaczyć przed moimi rozmyślaniami jej występ, podrzucam tutaj:

No i wtedy się zaczęło:

„Gdyby ktoś, kto nie jest Karłem opowiadał to co ona nigdy by nie przeszedł”

„Co za talentem jest opowiadanie dowcipów o karłach? tylko dlatego wzięta że jest karłem nic więcej… walka z nietolerancją idzie zdecydowanie w złym kierunku bo jak dla mnie było 100 lepszych osób z prawdziwymi talentami. jak już tak bardzo zależało wam na tym aby mieć kogoś chorego to trzeba było wziąć do półfinałów tego niewidomego chłopca który przepięknie grał grał a nie karlice opowiadającą żarty.”

„Dzieci , kaleki, chorzy i ludzie z tragiczna historia przodem 🙂 Reszta niech się stara podwójnie :)”

Pozwolicie, że na tym zakończę, choć parę bolesnych kwiatków jeszcze by się tam znalazło – to są komentarze, które pojawiły się na Facebooku Mam Talent.

Jakie słowo jest najczęściej używanym w takich sytuacjach – dyskryminacja. Pamiętacie jak jakiś czas temu wrzucałam tekst o rasizmie w popkulturze? Dzisiaj śpiewka będzie podobna i również zaczniemy od definicji ze słownika.

dyskryminacja «prześladowanie poszczególnych osób lub grup społecznych albo ograniczanie ich praw ze względu na rasę, narodowość, wyznanie, płeć itp.»

~ Słownik Języka Polskiego PWN

Dosyć dobrze pamiętam występ, także w Mam Talent, chłopaka z protezą nogi, który tańczył breakdance. Jurorzy spytali go po występie, czy mają oceniać go przez pryzmat tej „ułomności”, czy jak każdego innego tancerza. Powiedział oczywiście, że jak wszystkich (jeśli kogoś to ciekawi- nie przeszedł).

W powyższym wideo także słyszę wyraźnie, jak Ola mówi „przede wszystkim jestem komikiem i chcę, żeby to był po prostu dobry, porządny materiał jak na komika. Nie chcę żadnej taryfy ulgowej”.

No i właśnie to jest, myślę, prawdziwa droga do wyjścia z dyskryminacji – traktować po prostu ludzi tak samo i dzięki temu sprawiedliwie – i potem nie awanturować się, że komuś się udało, bo po prostu był dobry. Oczywiście w przypadku osób niepełnosprawnych nie możemy polecieć w drugą skrajność, bo pewne ograniczenia natury choćby fizycznej istnieją i istnieć będą (nie mielibyśmy chociażby podjazdów dla osób na wózkach…), ale chodzi mi po prostu o traktowanie drugiej osoby – czy to pełnosprawnej czy nie – jak CZŁOWIEKA. Nawet obrońcy praw „pełnosprawnych” i bojownicy o wolność i niepodległość jurora wykazali się pewną dozą dyskryminacji mówiąc o Igorze grającym na pianinie „ten niewidomy chłopaczek, zapomniałem imienia”. Nie sądzę, że gdybym była osobą z orzeczoną niepełnosprawnością nagle zapragnęłabym być traktowana przez jej pryzmat i definiowana przez nią. To, owszem, byłaby część mnie (i być może nawet miałabym tyle do niej zdrowego dystansu co Ola i wyciągałabym z niej jakieś dobro), ale na pewno nie chciałabym, żeby odgrywała główną rolę w moim życiu.

Inną zupełnie kwestią są posądzenia o nobilitowanie osób z tragiczną historią – tutaj rzeczywiście nie sposób nie zgodzić się  z zarzutami, bo w każdym niemalże programie znajdzie się jakiś prawdziwy, ludzki dramat, który telewizja przerobi na łzawą historyjkę (niezależnie od tego, jak to wszystko wygląda naprawdę). Ale to już inna sprawa – to są prawa działania showbiznesu. Podejrzewam, że nawet sami jurorzy mają tu umiarkowanie wiele do powiedzenia, prawdopodobnie gdy sztab specjalistów „wyniucha” taką potencjalnie zwiększającą oglądalność historię, to natychmiast się na nią rzuca. Co to oznacza w efekcie dla samego zainteresowanego? Albo ogólne współczucie wyjdzie mu na dobre i:
1) załapie się na jakiś rodzaj „stypendium” od jakiejś filmy (jak to miało miejsce parę lat temu z Alexandrem Martinezem, który uzyskał fundusze by odwiedzić rodzinę w ojczyźnie)
2) umiejętnie wykorzysta i nagłośni jakąś ważną społecznie sprawę (jak raper Lasio Companija, który wraz z przyjaciółmi założył fundację „Zarażamy radością” pomagającą, sic!, osobom niepełnosprawnym).
Albo też owo ogólne współczucie wyjdzie mu na złe, bo sprawa zostanie rozdmuchana, przekręcona, wykoślawiona, a jego życie prywatne dozna potężnego uszczerbku.

I właśnie tą myślą chłodzę sobie głowę, kiedy mam ochotę skrytykować coś/kogoś, co/kogo zobaczyłam w telewizji. Po prostu pamiętajcie, że to jest showbiznes i świat tak naprawdę nie wygląda tak jak w kolorowym pudełku – co wcale nie oznacza, że nie można tego narzędzia wykorzystać do czegoś dobrego i że nie ma tam wartościowych ludzi.

Na koniec podrzucam znakomite zobrazowanie wyżej opisanego mechanizmu, jak również satyrę na zachowanie jurorów we wszelkiej maści talent showach ( internetoduet Lele & Juanpa, polecam końcówkę). A za Ciebie, Olu, trzymam kciuki! 😉


Źródło grafiki: strona FB Mam Talent TVN

 

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Niepełnosprawni w talent showach, czyli czym jest dyskryminacja?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s