TOP 5 najbardziej irytujących czytelników

Pewnie wiecie (bo ludzie w internetach potrafią sobie na ten temat naprawdę pofolgować), że blogowanie to nie tylko cud, miód, orzeszki i hajsy z nieba (hehe, chciałoby się). Dziś będzie coś, co tygryski lubią najbardziej, czyli narzekanie, narzekanie i jeszcze raz narzekanie – ale nie na za wysokie podatki, za niskie temperatury, za głębokie dekolty czy za cienkie zarobki. Dzisiaj zapraszam na…

najbardziej irytujących czytelników

1. Oblatywacz konkursowy

Na jego facebookowej tablicy widnieją tysiące postów typu „Weekend w SPA dla Dwojga!” „Udostępnij, a wygrasz trylogię poczytnego Zimbabweńskiego autora!!!” „Dożywotni zapas skarpet w muchomorki dla pierwszego tysiąca osób!!!”. W tym morzu topi się twój dopieszczony, wysupłany konkurs, Twoje bezbronne dzieciątko, które przecież MOGŁOBY MIEĆ PRAWDZIWY DOM 😀
Zaleta Oblatywacza: czasem, kiedy spodoba mu się na Twojej stronie, autentycznie zostaje na dłużej i zmienia się w całkiem aktywnego członka społeczności. A czyż nie taka jest idea konkursu? 🙂

 

2. Filozofus pospolitus

Oooo, tego agenta to lubię. 😀 Tutaj mamy prawdziwy przykład pseudointeligenta, który potrafi przyczepić się do każdego słówka. Znacie ten typ? Ogólne przesłanie jest jasne, wszyscy jakoś łapią, ale nie on – on wynajdzie jakieś wieloznaczne słowo, przekaz lub frazę i bez końca będzie dywagował, czy na pewno masz rację i czy na pewno nie miałeś przypadkiem czegoś innego na myśli niż miałeś i w ogóle to czy Ty w dzieciństwie nie byłeś zaniedbywany przez mamusię, bo on coś ma takie przeczucia? Hęęę? No, przyznaj się! Jeśli dodatkowo Filozofus ma jakieś płytkie (bo jakby miał głębokie, to by nie był filozofusem) związki z psychologią, socjologią, albo nie daj Borze Tucholski był mizoginem, to już w ogóle będzie wesoło.
Zaleta Filozofusa: jakkolwiek płonne byłyby dyskusje z nim – doskonale podbijają zasięgi! A podobno nieważne, czy mówią dobrze czy źle – ważne, żeby mówili…

 

3. Nierozumek galopujący

Nierozumek jest Filozofusem, który z jakiś powodów nie zawrócił ze zgubnej drogi marnowania swojej życiowej energii na pouczanie wszystkich dookoła, a poszedł w tym dziele o krok dalej – teraz nie dość, że będzie łapał za słowa, to na dodatek zacznie wyszukiwać wszystkie potencjalnie obrażające jego/jakąkolwiek w jego opinii ciemiężoną grupę społeczną teksty. Nierozumek to stworzenie całkowicie pozbawione dystansu do siebie i do świata, lecz owy pustostan nadrabia posuniętą do granic niemożliwości poprawnością polityczną, która nawet największemu liberałowi wmówi rasizm, a aktywnego obrońcę praw zwierząt przystroi w futro z lisów.
Zaleta Nierozumka: taka sama jak Filozofusa, tylko mocniej działa, bo on wywleka kontrowersyjne tematy. Also można go też podpuszczać i (choć wiem, wiem, nie powinno się tak robić) jest to strasznie zabawne 😀

 

4. Korek – plagiatorek

Nad tym typem nie będę się rozwodzić. W internecie jest cały czas mnóstwo blogerów, którzy parają się tą niechlubną praktyką i trzeba to tępić, piętnować i nie poddawać się do ostatniej kropli internetu. Nikt nas nie obroni, musimy się bronić sami.
Zaleta Plagiatorka: Heh… Podobno naśladownictwo jest największą formą uznania… Ale jakoś mnie to nie przekonuje.

 

5. Poprawiacz namiętny (aka Gramatyczny Nazista)

Jak zwykle na deser zostawiłam sobie mojego absolutnego faworyta, na którego natykam się najczęściej – i to nie tylko u siebie, ale i w zupełnie nieprawdopodobnych zakątkach internetu 😀 Czasem zastanawiam się, czy nie istnieje przypadkiem w którymś kanale RSS albo pod jakimś htmlowym kamieniem oficjalny punkt werbunkowy czynnych Gramatycznych Nazistów, którzy tłumnie się tam zgłaszają, by wyposażeni w pikę, rumaka i duże ilości braku litości wyruszyć na krucjatę tępienia niewiernych niedouków.

A tak poważnie – nie mam na myśli sytuacji, kiedy jakiś mój Czytelnik napisze mi, że gdzieś popełniłam błąd. Ja wiem, że popełniam mnóstwo błędów, moje teksty wrzucane na blog nie przechodzą przez korektę, jak ja czegoś nie zauważę, to Ciocia WordPressia mi nie pomoże. Mi chodzi o coś zupełnie innego.

Wiecie, że kocham formę i jest ona dla mnie równie ważna jak treść – zwłaszcza w literaturze. Jednak w komunikacji codziennej oraz internecie sprawa ma się nieco inaczej. Zwyczajnie bezlitosną wydaje mi się umiejętność do skomentowania czyjegoś bardzo dopracowanego/ bardzo prywatnego i bolesnego / bardzo długiego / bardzo nie-na-ten-temat wpisu komentarzem o treści:

„*tą”

Problem z prawdziwymi Poprawiaczami Namiętnymi jest taki, że najczęściej nie są oni Twoimi Czytelnikami. Oni tylko wpadają na Twoją stronę pędząc na swoim wyżej wspomnianym rumaku, zostawiają Ci jasny sygnał „co prawda mam głęboko w czterech literach to, co tworzysz, ale NA LITOŚĆ KOTA NIE BĘDZIESZ TAK STAWIAŁ PRZECINKÓW W MOJEJ OBECNOŚCI!1!!1ONEONE”.

Fajnie wybrnęła z tego Zwierz Popkulturalny. Ona po prostu nie stawia przecinków. Ja tam jej zazdroszczę – przynajmniej ma z głowy cały wściekły tłum, który za zamianę „u” na „ó” nadziałby człowieka na widły…

 

Haczyk w tym smutnym dramacie w pięciu aktach jest taki – tak naprawdę wszystkie wymienione przeze mnie typy nie są tak naprawdę Waszymi Czytelnikami. Komentarze, nawet krytyczne, Czytelnika przyjmuje się inaczej – wiecie, że on zna to, co tworzycie, docenia Waszą pracę, zależy mu na Waszym rozwoju, bo po prostu lubi Was czytać. Natomiast takie łebki są najczęściej tylko satelitami, które z jakichś, sobie tylko znanych przyczyn trzymają się wokoło Waszej strony jak wrzód na… Psim ogonie.

Macie na nich 3 sposoby, które stosowane łącznie działają najlepiej:
1. OLAĆ.
2. Przeczekać i dać im się przepoczwarzyć w prawdziwych czytelników
3. PO PROSTU ROBIĆ SWOJE I NIE OGLĄDAĆ SIĘ NA NIKOGO.

I tego Wam życzę!

Reklamy

3 uwagi do wpisu “TOP 5 najbardziej irytujących czytelników

  1. Faktycznie wiele osób piszę „Tą” a nie „ę” powieść, książkę.Sama też popełniam błędy, nie jestem w stanie wszystkich wyłapać. Krytykowania nie brakuje w blogosferze więc narzekać każdy może do-woli 😀

    Polubienie

  2. Haha, wpis w samo sedno! 😀

    Ja tam czasem lubię wdawać się w dyskusje (najczęściej te bez sensu), ot tak, żeby jeszcze więcej kwasu wycisnąć z tego komentującego wredzioszka 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s