10 kroków, by pozamiatać na każdym wystąpieniu publicznym

Znasz to? Mikrofon w Twojej zimnej, spoconej z nerwów dłoni wydaje się ważyć tonę. Setki oczu wlepiają się w Ciebie wyczekująco, wszystkie lampy na Ciebie, a w głowie – pustka i hula wiatr. Dla wielu osób wystąpienie publiczne to prawdziwe piekło na ziemi i rzecz, przed którą uczciwego obywatela powinna chronić konstytucja – bo taka męczarnia to aż nieludzkie jest. Niestety – nieraz trzeba wyjść na tą scenę/ podwyższenie/ katedrę/ mównicę/niepotrzebne skreślić, bądź po prostu na weselu czy innej okazji unieść kieliszek w górę i powiedzieć parę słów. Co wtedy?

Wtedy przede wszystkim przestać płakać, otrzeć gluta, wstukać w googlach adres inkoholiczki i poświęcić parę cennych minut na lekturę tego wpisu, który przygotowałam z myślą o Was wszystkich pognębionych i udręczonych widmem niedalekiego wystąpienia publicznego. Będzie bardzo prosto i bardzo konkretnie. I na przykładach, żeby nie było, że obrabiam pupę Pani Maryni. Przy opracowywaniu tych dziesięciu kroków korzystałam z własnych doświadczeń oraz, skądinąd bardzo przydatnej, książki Macieja Orłosia „O sztuce wystąpień publicznych”, bo mam taką jakąś przypadłość, że lubię uczyć się fachu od lepszych od siebie.

lungdos

No to co? Pora na scenę?

Nie marudzić. Wchodzimy.

KROK 1: Przygotuj się! To nie wielka improwizacja!

To jest pierwszy i najważniejszy krok, który gwarantuje jakieś 70% sukcesu. Nie przesadzam – jeśli odpowiednio wcześniej poświęcicie swój czas na odpowiednie przygotowanie i wejdziecie na scenę obkuci na cztery kopyta, to pozostałe 9 punktów będzie dla Was pestką. O samym przygotowaniu się mogłabym napisać bardzo rozległy artykuł – zwłaszcza, że wielość form wystąpień publicznych jest ogromna, a każda z nich wymaga innej procedury. Powiem Ci więc tylko najważniejsze – nie liczcie z góry na improwizację. Jeśli to wywiad – masz znać życiorys gościa lepiej niż on sam. Jeśli to przemowa – zakładaj, że kartkę z punktami zje Ci dzień wcześniej pies i będziesz musiał mówić z głowy. Jeśli to prezentacja – znaj każdy slajd na pamięć, miej listę źródeł z których korzystałeś i ułóż sobie w głowie potencjalne pytania do niej. Po prostu – podejdź do sprawy poważnie. Nawet laik widzi brak przygotowania od razu.

A jeśli nadal jesteś za improwizowaniem… Popatrz na Holoubka. Czy on Ci wygląda na kogoś nieprzygotowanego? 😛

 

KROK 2: Zbuduj wypowiedź – i żadnego mamrolenia

Niestety – sama merytoryczna strona to dużo, ale nie wszystko. Poczytaj o storytellingu, zadbaj o ciekawą, pełną grafik i symboli prezentację, jeśli czujesz się na siłach, możesz lecieć w anegdoty i żarty (choć tutaj trzeba zawsze najpierw wyczuć publiczność i to już jest wyższa szkoła jazdy, na którą pozwalam sobie dopiero pod koniec wystąpienia). Druga niemniej ważna sprawa to Twoja dykcja i głos – zwróć na nie uwagę zwłaszcza wtedy, kiedy będziesz mówił przez mikrofon, który zawsze nieco podwyższa głos i wydobywa wszystkie te dziwne okołomowowe dźwięki, które niekoniecznie chcielibyśmy nagłośnić (pokroju mlaskania, czy yyy i eeee kania). Wyraźna, uważna mowa i kontrola nad swoją wypowiedzią to w tym przypadku klucz do bycia traktowanym poważnie – zakładam, że nie jesteś aż tak znany, że ludzie będą próbowali się przebić przez mamrotanie pod nosem, by spijać z Twych ust prawdę objawioną. No chyba, że jesteś, to wtedy mamrocz sobie do woli. 😀

 

KROK 3: Ogarnij swój stres – I O NIM NIE MÓW!

Przyznam szczerze, że niewiele jest rzeczy bardziej żałosnych, niż prowadzący, który trzęsącym się głosem prawie płacząc opowiada publiczności o tym, jak bardzo jest zdenerwowany. Daj spokój, naprawdę. Czego oczekujesz dając taki komunikat? Że ktoś z publiczności wstanie i powie: „hej, nie męczmy go, chodźmy do domu”? Nie musisz się usprawiedliwiać i nie rób tego. Wszyscy, którzy zobaczą albo usłyszą oznaki Twojego zdenerwowania będą wiedzieli, jaki jest ich powód i prawdopodobnie i tak będą Ci współczuć, albo przynajmniej spojrzą łaskawszym okiem. A kiedy zaczniesz skomleć, to wyjdziesz po prostu na osobę, która profesjonalizmu nie widziała nawet na obrazku.

Sposobów na ogarnięcie tremy jest całe mnóstwo – i wbrew pozorom wystąpienia publiczne nie wymagają jakichś specjalnych, dedykowanych. Jeśli masz swoje sprawdzone sposoby, które działają w innych sytuacjach – działaj. Mnie osobiście bardzo uspokaja działanie – kiedy rzetelnie wywiązałam się z pierwszego punktu, jestem znacznie spokojniejsza. W ogóle, generalnie – kiedy jesteś dobrze przygotowany, masz mniejsze ryzyko na nieoczekiwane sytuacje, zaskoczenia, wpadki i inne sytuacje jak najbardziej stresu warte. Czas przed samym wystąpieniem dobrze jest wykorzystać też na ostatnie poprawki – zobacz się w lustrze, ogarnij, czy sala już gotowa, przywitaj się z rozmówcą/współprowadzącym/obsługą. Grunt, żebyś się skupił i rozluźnił. Zostawił sobie tylko tyle stresu, ile jest Ci potrzebne do zmobilizowania się i poprowadzenia dobrego wystąpienia – i ani kropli więcej 😉

x1mnbsg

KROK 4: Oswój się z miejscem – zobacz, że ono nie gryzie

Jeśli masz możliwość, dobrze by było odwiedzić miejsce, w którym masz zamiar występować. Ja wokół falkonowej sceny głównej włóczyłam się jak żul po dworcu ogarniając gdzie są mikrofony, którędy się wchodzi, o co się kto najczęściej potyka. To pomoże Ci uniknąć chociażby spóźnienia w poszukiwaniu miejsca, w którym masz być, ale pomoże i w samym wystąpieniu. Czasem samo wejście na scenę na jeszcze pustej sali bardzo dużo daje – patrzysz na rzędy pustych krzeseł i wyobrażasz sobie jak to będzie wyglądało za parę godzin. Przyda się też pozytywna wizualizacja – jeśli o niej nie słyszałeś, to opiszę metodę w skrócie. Wyobraź sobie, że widownia bardzo Cię lubi, jest do Ciebie nastawiona pozytywnie, a kiedy tylko skończysz mówić wybuchnie oklaskami, wiwatami, gwizdami. Wyobraź sobie ten moment tuż po – kiedy odbierasz laur, kiedy jest ulga, bo już po, kiedy wiesz,  że wszystko poszło jak należy. Ale co, jeśli mi tak nie pójdzie?, zapytasz. To nic 😀 To nie jest ważne. Ważne jest, że taka postawa wpłynie na Twoje nastawienie i tak zwaną aurę emocjonalną – będziesz bardziej wyluzowany, uśmiechnięty i mniej zestresowany. Proste a genialne.

 

KROK 5: Dostosuj swój wygląd – czuj się swobodnie (ale nie za bardzo)

Niestety – źle dobranym strojem można sobie strzelić w kolano i to z bazooki. Kobiety mają tutaj sytuację niestety trudniejszą – bo odcienie od „zupełnie na luzie” do „bardzo oficjalnie” można liczyć w setkach. Generalnie zasada jest prosta – żeby było na miejscu. Zastanów się, dla kogo będzie wystąpienie – wiadomo, że na przemówienie w firmie, na którym będzie delegacja z zagranicy nie nałożyłabym wianka na głowę, jak na Falkonie. Ale na festiwalu już tak. Ważne jest też czucie się swobodnie – kiedy ktoś nie ubiera się a „przebiera” to to naprawdę widać – chociażby po jego ruchu.

No, i ostatni protip,  dla kobiet, które wybiorą się na scenę w sukience lub spódnicy. Upewnijcie się, czy z podwyższenia widać dokładnie tyle Waszej nogi ile planowałyście 😉

7i0gloc

KROK 6: Diabeł tkwi w szczegółach (zwłaszcza tych widocznych)

Odblaskujące się na biżuterii światło. Przyruch, na przykład zakładanie włosów za ucho. Pietruszka na zębie. Zerkanie na zegarek (moja zmora!!! napiszę o niej więcej w kroku 9). Przyjrzyjcie się sami sobie, posłuchajcie feedbacku od znajomych obecnych na wystąpieniu i po prostu zminimalizujcie ilość tego typu rozpraszających detali. No chyba, że chcecie mieć do końca życia ksywę Szczypior. :<

 

KROK 7: Nagraj się i zobacz, jak tańczysz

W szkołach trenerskich jednym z zadań jest nagranie siebie podczas prowadzenia szkolenia. Dopiero wtedy widzi się swoją gestykulację, mimikę, emocje, czy sam ruch sceniczny – są i tacy agenci, którzy biegają po scenie w te i wewte, albo stoją jak słup z zaciśniętymi do białości dłońmi. Żadna skrajność nie jest dobra – im swobodniej tym lepiej. Kilka kroków, przenoszenie ciężaru z nogi na nogę – spoko. I nie rezygnuj z delikatnej gestykulacji – ona też jest zupełnie naturalna. A jeśli dali Ci krzesło, to uważaj na nogi. Nie bądź jak Jaworowicz. Nie bądź jak ja xD

 

KROK 8: Nie zapominaj o widowni (oni wciąż tam siedzą)

Oni wciąż tam siedzą i bardzo nie lubią, jak się ich olewa. Jeśli czujesz się na siłach, wejdź w delikatną interakcję – oczywiście nie każę Ci otwierać tu panelu dyskusyjnego, bo Ci się szybko impreza może wymknąć spod kontroli, ale generalnie nie ignoruj słuchacza. Czasem rzuć jakieś pytanie, nawet retoryczne, czy ciekawą anegdotę – i nie zapominaj o pytaniach na koniec. Nie bój się ich (przecież w pierwszym punkcie już sam sobie zadałeś te najbardziej chamskie i masz już na nie odpowiedzi, prawda? 😛 ). Ten element jest potrzebny, bo nie mówisz do ściany, tylko do ludzi, w których to co mówisz powoduje jakieś emocje, przemyślenia.

z9qbsf5

KROK 9: CZAS, CZAS, CZAS

Moja (i nie tylko moja) największa zmora. Jako prowadzący masz pełną kontrolę nad czasem wystąpienia – pół biedy jak jesteś sam, bo to jeszcze jakoś ogarniesz. Ale co, jeśli masz rozmówcę? Ile będzie mówił? Ile pytań przygotować? Co z pytaniami od publiczności? A co jeśli rozmowa nie będzie się kleiła? Wszystko to musisz mieć obcykane i w każdym momencie wystąpienia musisz wiedzieć dokładnie ile jeszcze czasu Ci zostało, co jest ważne, a co mniej, co musisz zrealizować, co możesz pominąć. Tu sztywne scenariusze się nie sprawdzą. Musisz być elastyczny. To teraz już wiecie, dlaczego tak dużo zerkałam na zegarek. Nie powtarzajcie mojego błędu i zerkajcie na jakiś daleko na ścianie 😀

 

KROK 10: Opracuj plan B w razie awarii

Może tak się zdarzyć, że wszystko pójdzie nie tak. Technikalia nawalą, publiczność będzie wroga, trafi Ci się jakiś inteligencik próbujący rozwalić wystąpienie głupimi pytaniami, albo jako przedstawiciel firmy staniesz przed dziennikarzem, który będzie usiłował Cię zagiąć. Przygotuj sobie wtedy plan B i odpowiednią maskę – spokojną, lekko uśmiechniętą. Mów jak najmniej i tylko to, czego jesteś absolutnie pewien. Nie dywaguj, żeby potem nie wyciągnięto Twoich słów z kontekstu. Broń Boże nie daj się wyprowadzić z równowagi – pamiętaj, że to Ty tu rządzisz i nadajesz ton, to do Ciebie ludzie przyszli. I jak najszybciej leć do brzegu, nie pogrążaj się w tej grze. Wtedy wyjdziesz z twarzą.

 

Nnnno. Tak uzbrojony możesz iść zakuty we blachy na walkę ze smokiem – jestem o Ciebie spokojna. A potem napisz mi koniecznie jak było i pokaż ucięty łeb (smoka, nie Twój).

A jeśli chcesz zobaczyć, jak te 10 kroków wygląda w kulawej praktyce, zapraszam do obejrzenia wywiadu z GF Darwin, który miałam przyjemność przeprowadzić podczas zeszłorocznego Falkonu. Teraz, kiedy znasz już 10 kroków – ja wtedy jeszcze nie znałam 😉 – widzisz jak na dłoni wszystkie moje błędy 😉 Tak bardzo jak wtedy stresowałam się wcześniej tylko raz w życiu. Przed egzaminem praktycznym na prawo jazdy w liceum. Widać?

 

I jak? Nie taki diabeł straszny jak się umaluje, czy nadal wystąpienia publiczne to dla Ciebie najgorszy koszmar? 😉

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “10 kroków, by pozamiatać na każdym wystąpieniu publicznym

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s