3 rzeczy, których nauczyła mnie tragedia Fyre Festival

Fyre – najlepsza impreza, którą można sobie wymarzyć… No spójrzcie tylko na ten zwiastun. Czy nie wygląda smakowicie? Impreza muzyczna większa nawet od legendarnej Coachelli, a na dodatek na Bahamach. Nie dziwota, że bilety rozeszły się w jedną noc.

 

 

Rozeszły się? Ba! One zostały rozszarpane! Do kampanii promocyjnych organizatorzy zaangażowali samych najlepszych – specjalistów od PR, social media managerów, fotografów, influencerów i całą bandę sławnych ambasadorów. I rzeczywiście, oceniając z perspektywy kogoś w branży lekko siedzącego, kampania była rozegrana na najwyższym poziomie. Billy McFarland nie żałował niczego – kasy, sił, energii (ani ludzi, jak się później okazało) aby ziścić złoty sen każdego millenialsa.

Co więc stało się takiego, że Fyre stał się najlepsza imprezą, jaka… nigdy się nie wydarzyła? Zainteresowanych odsyłam do artykułu na wiki (krótka i nudna wersja) albo netflixowego dokumentu (długa i pasjonująca wersja):

 

Generalnie skracając całą inbę nie z tej ziemi do kilku treściwych zdań – koleś przestrzelił i to niewąsko. Sprzedawał nieistniejące rzeczy, naciągał sponsorów, łatał dziury po poprzednich nieudanych inwestycjach, był ślepy i głuchy na wszelkie przeciwności losu, które można było odpowiednio wcześnie przewidzieć i zadbać o ich rozwiązanie. Oderwanie  głównych organizatorów od rzeczywistości skończyło się tragicznie – mnóstwo ludzi poniosło i fizyczne, i psychiczne, i finansowo-rzeczowe straty i w nagrodę za ciężką harówkę dostała tłuściutkie PTSD, a nieszczęśni uczestnicy festiwalu wylądowali na odciętym od świata nieprzygotowanym polu namiotowym i stali się pośmiewiskiem całego świata (cytat Twitterowicza „gdy bogate dziecko jest okradzione anioły śpiewają„). Także no. To by było na tyle, jeśli chodzi o złote sny.

 

Lekcja 1: Fyre pokazuje, jak łatwo dać się pociągnąć liderowi

Spotkaliście kiedyś na swojej drodze toksycznego człowieka? Ale nie takiego, co to go nie lubicie, tylko taki naprawdę kawał radioaktywnego materiału, po kontakcie z którym czuliście się autentycznie wyssanymi z energii, gorszymi ludźmi? Takie osobowości mają naprawdę ogromną, ogromną siłę przyciągania, której niezwykle ciężko się oprzeć. Idzie się za takim jak w dym, ufa się bezgranicznie, oddaje inicjatywę i widzi w nim wielkiego człowieka, wizjonera. Myślę, że dość podobny nimb musiał otaczać Billego. Pomyślcie -jak niezwykle charyzmatyczny musiał być to gość, że pociągnął za sobą tyle inteligentnych, naprawdę ogarniętych ludzi i specjalistów w swoich dziedzinach, że zaufano mu mimo, że nie miał żadnego doświadczenia w organizowaniu tak gigantycznych festiwali! Zapadł mi w pamięć cytat z dokumentu jednego ze współpracowników Billa, który mówił, że wciąż zastanawiał się, czy on jest geniuszem czy szaleńcem. Oglądając całą historię z fotela nadzwyczajne wprost oderwanie szefa Fyre od rzeczywistości osobiście skłaniam się jednak ku tej drugiej opcji. Miejcie oczy i uszy szeroko otwarte, naprawdę – psychopaci szczególne ulubowali sobie stanowiska managerów – ani się obejrzycie, a będziecie tkwili w takim kale po uszy.

 

Lekcja 2: Fyre wyśmiewa bezlitośnie złoty sen millenialsa

Bo to rzeczywiście, naprawdę i doszczętnie niestety był złoty sen millenialsa. Wizjonerstwa i kreatywności Billowi odmówić nie można – gdyby został otwarty na rady innych ludzi i rzeczywistość niewykluczone, że Fyre stałby się imprezą bardziej nawet kultową niż legendarna Coachella. Ale nie rozweseliło mnie to, tylko zasmuciło. Bo rzeczywiście, mnóstwo znam osób, które z takiego wyróżnienia bardzo by się cieszyły, ba! Jakby do mnie Fyrowcy zadzwonili to przecież sama poleciałabym na Bahamy na własnych skrzydłach. Problem polega na tym, że strasznie łatwo się w takich złotych snach pogubić i w walce o swoje marzenia zapomnieć o kosztach i na koniec zostaje się z wielką, piękną, brokatową… wydmuszką. Poruszałam już ten temat w jednym felietonie i wnioski z niego są jak widać nadal aktualne – trzeba uważać, naprawdę. Bo można skończyć na bahamskiej plaży ze wszystkimi marzeniami z dzieciństwa spełnionymi, ale bez żadnej wartościowej osoby wokół i żadnego sensu w środku. I to już nie będzie fajne.

 

Lekcja 3: Fyre to dowód na to, że duch prepperstwa w ludziach leży, kwiczy i właściwie prawie umarł

No niestety, moi Drodzy, powiedzenie kto pragnie pokoju szykuje się do wojny sprawdza się nie tylko kiedy jest się Juliuszem Cezarem, ale i w życiu codziennym. Pamiętacie moją recenzję Preppersów? Poruszałam wtedy bardzo ważny temat „bycia przygotowanym”. Na co? Na wszystko. Noszenia ze sobą potrzebnych rzeczy, tworzenia bezpiecznych alternatywnych scenariuszy, paru prostych zasad bezpieczeństwa choćby wśród najbliższych, kojarzenie mniej więcej co gdzie w mieście jest i gdzie wyjście ewakuacyjne z pracy… Nie nawołuję Was teraz do rąbnięcia sobie schronu przeciwlotniczego w piwnicy, tylko zwracam delikatnie uwagę na sam problem braku świadomości zagrożeń, który mam wrażenie w ludziach trzyma się mocno jak Chińczyki w polityce. Wyobraziłam sobie taki scenariusz – co by było, gdybym to ja, Inko, została dumnie mianowana jednym z influencerów Fyre i rzeczywiście zjawiłabym się w wypchanym po brzegi elitą internetów autobusie w bahamskiej dziczy. Co bym zrobiła? Myślę, że przede wszystkim gdy tylko bym się zorientowała, że coś tu nie gra i zamiast festiwalu będzie szkoła przetrwania, to po prostu spieprzyłabym stamtąd jak najszybciej, choćby w inną część wyspy w myśl nieśmiertelnej zasady, że rozhisteryzowany tłum potrafi być znacznie bardziej niebezpieczny niż stado lwów. Zwłaszcza, jeśli jest to rzeczywiście rozhisteryzowany tłum dzianych dzieciaków.

A byłabym tym gościem xD :

52480948_2096309640458314_7472884125968367616_n

 

Znaliście tą historię? Aż ciężko mi uwierzyć, że się wydarzyła, googlowałam poszczególne gwiazdy i tagi, żeby się upewnić! 😀

 


Źródło grafiki na headzie: strona FB Fyre Fraud

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s