Book soundtracks #5: muzyka rodem z głowy pisarza FANTASY

Book Soundtrack to seria, w której mieszam litery z nutami – poprzednie wpisy były składankami w rytmach sci-fi, folkowych i acapellowych. Tym razem mam dla Was coś specjalnego. W noworocznym wpisie obiecałam sama sobie i Wam, że w tym roku przygotuję na glanc inkoksiążkę. Nie mówiłam co prawda nic o jej wydawaniu, natomiast dla tak roztrzepanego człowieka jak ja samo jej napisanie będzie już sukcesem 😀 I oto parę dni temu pokonałam jeden z milowych kamieni zalegających na krętej drodze prokrastynacji – mój maszynopis ma prawie 50 stron ♥ Heaven yeah! Trzymajcie za mnie kciuki, a ja dla Was mam prezencik. Dzisiejszy booksountrackowy odcinek poświęcę na inspirujące składanki w sam raz do klekotania w klawiaturę. Może i Was zainspirują 😉

Two Steps From Hell

TSFH przedstawiać chyba nikomu nie trzeba – ten kolektyw kompozytorów słynie ze swojej monumentalności i całkowicie nieokiełznanego rozmachu. Ich żwawe kompozycje przypominają mi najbardziej muzykę rodem ze zwiastunów – bardzo energetyczna, dynamiczna, wręcz czasami aż do przesady 😀 Uwaga – słuchanie podczas pisania może zaskutkować  zwiększoną ilością pościgów, wybuchów i scen batalistycznych. Jak nie chcecie uśmiercać bohaterów to dozujcie sobie tę rozrywkę ostrożnie 😀

Adrian von Ziegler

Ten Pan z kolei specjalizuje się w bardziej mrocznych klimatach – składankach dark music w sam raz do thrillerów, horrorów i wszelkiej maści paranormal romansów/urban fantasy. Nie jest to specjalnie mój klimat (ja to bardziej z takich, co nie oglądają filmu jak się boją już samego plakatu 😀 ) korzystam natomiast chętniej z jego celtyckich kompozycji. Ten Szwajcar to człowiek orkiestra – wystarczy mu keyboard i program, żeby zrobić całkiem porządną kompozycję, która brzmi, jakby wykonywało ją z pięćdziesięciu muzyków  😀 Od wokalu natomiast stroni, bo, jak mówi, „słuchacz sam powinien je interpretować na swój własny sposób” – nic więc nie będzie was rozpraszać 😉

Brunuhville

…a tak naprawdę Bruno Miguel Correia José to taki troszkę stylistycznie i muzycznie młodszy brat Adriana. Młodziutki Portugalczyk najchętniej korzysta ze smyczków, a jego kompozycje to idealna esencja klasycznego fantasy spod znaku magia&miecz/lochy&smoki, ale jeśli podszedł Wam styl celtycki, także znajdziecie u niego coś dla siebie.

 

Miracle of Sound

Oooooo, ten pan to jest absolutny top topów. Kto obserwuje mnie na sołszyl mediach tak zwanych wie, jak wielką estymą darzę jego kompozycje. Gavin Duny, bo tak nazywa się kryjący za pseudonimem muzyk, to jeden z tych ludzi, spod których pióra sypią się tonami złote nuty. Od lat zadziwia mnie jego umiejętność dopasowania stylu do gry/filmu/uniwersum, które akurat adaptuje. Każda z piosenek jest jak żywcem wyjęta z soundtracku – a jak wiadomo soundtracki, to coś, co inkoholiczki lubią najbardziej.

 

Loreena McKenitt

Pani Lorenę, bo artystce tej klasy nie sposób mówić na ‚ty’, ma tak specyficzny styl, że jak się ją raz usłyszało, to już się zawsze pozna. Niby liryczna, bardzo delikatna, ale nadal z jakimś takim wewnętrznym celtyckim ogniem. Jak czekolada z chilli. Bonus? Gra również na harfie ♥

 

Peter Gundry

World music, czyli muzyka inspirowana rozmaitymi zakątkami świata świetnie sprawdza się, gdy akcja Waszych bohaterów zawiedzie w egzotyczne zakątki. W ogóle polecam myszkowanie w rytmach plemiennych, indiańskich, afrykańskich i folków z rozmaitych stron świata. Niezwykle otwiera głowę.

 

A do czego Wam się dobrze pisze? ♫

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s