Recenzja: „Złota klatka” – każda kobieta może dać się w niej zamknąć

Niezbyt dobrze czuje się w kryminałach i także niezbyt często po nie sięgam – dzieje się tak trochę dlatego, że dla mnie to są trochę takie gatunki najednokopytowe – jeżeli już czytaliście jedną książkę, to tak naprawdę czytaliście wszystkie. Są zbudowane w sposób, który jest niezwykle dla mnie powtarzalny. A ja sama może też mam na tyle nisko rozwinięte zdolności detektywistyczne, że dla mnie odpowiedź na odwieczne pytanie kto zabił? jest zawsze zaskoczeniem, więc nawet nie umiem docenić większej lub miejszej ekwilibrystyki autora. Osobiście oczekuję od literatury czegoś zupełnie innego jak rozwlekania na 400 stronach czegoś, co można by zawrzeć w jednym zdaniu 😀

No więc cóż miałam zrobić, kiedy przyszła do mnie paczuchna z taką oto lekturą?

Pierwsza część nowej serii królowej szwedzkiego kryminału.
Inteligentna i piękna Faye ma wszystko – wspaniałego męża, ukochaną córeczkę i luksusowy apartament w najlepszej dzielnicy Sztokholmu. Jednak pozory mogą mylić… Jej idealne życie to w rzeczywistości desperackie próby zadowolenia Jacka. Dręczona przez mroczne wspomnienia z Fjällbacki, Faye coraz częściej czuje się jak zamknięta w złotej klatce. Nie może pozbyć się wrażenia, że poświęciła swoje ambicje na rzecz mężczyzny, który coraz bardziej się od niej oddala.
Kiedy Jack i ich córka Julienne nie wracają z rejsu łodzią, a policja dostrzega w mieszkaniu kałużę krwi, podejrzenie szybko spada na męża Faye. Co przed nią ukrywa? Czy zabił własną córkę? Nic w życiu Faye nie będzie już takie, jak do tej pory.
„Złota klatka” to trzymający w napięciu thriller o determinacji, sile charakteru i brutalnej zemście.

59556940_2213235965432347_293689679016886272_n

Oczywiście dać jej szansę… i tym samym dać się zaskoczyć tej pięknej Złotej klatce spod pióra legendarnej już Camilli Lackberg. Książka wpasowała się idealnie w ten ciekawy czas, który przeżywałam jakieś 2 tygodnie temu, gdy to nastał dla mnie absolutnie renesans zainteresowania tematyką feministyczną i zbierałam bardzo dużo źródeł na ten temat, żeby poszerzyć swoją wiedzę  i horyzonty, trochę więcej się o tym ruchu nauczyć. Z zaskakującą mnie samą  wielką ciekawością sięgnęłam po tą lekturę… i dałam się w owej tytułowej złotej klatce przyskrzynić, zamknąć (i sama połknęłam nawet klucz). Ślicznotka podstępna wciągnęła przemocno już od pierwszych stron.

Lackberg jest jedną z tych kobiet, które są absolutnymi PISARZYCAMI. Piszą po prostu odlotowo, wciąga się to jednym wciągiem, jedną kreską i to zwiniętym na grubo banknotem. Historia Faye jest taka jakich tysiące – i właśnie dlatego ta książka jest szczególna. Właśnie przez ten aspekt tak zwanego odniesienia, #relatable. Jestem absolutnie pewna (i nie napawa mnie ta pewność radością), że jest na świecie całe mnóstwo kobiet, które mogą się z Faye utożsamić, które złotą klatkę widziały od środka i znają aż za dobrze każdy jej pręt… Wali jej się wszystko, zamieniona na młodszą, traci źródło utrzymania, kontakt z dzieckiem i wszystko co dla niej cenne, drogie, wartościowe – jednym słowem zasnęła gdzieś na jakimś etapie swojego życia i obudziła się, kiedy właściwie było już za późno. Ale! To co dzieje się potem jest istną ekstrakcją syropu satysfakcji. Nie powzwolę sobie na spojlery, bo przecież thrillery to gatunki szczególnie wrażliwe, powiem tylko tyle – Faye powstaje z kolan tak spektakularnie, jak to tylko jest możliwe. Obserwowanie jak ta zdruzgotana, sponiewierana, niepewna siebie kobieta wyrasta na przepiękny kwiat, który podziwiają wszyscy. Dodatkowym smaczkiem w tej historii niezwykle pięknie pokkazana solidarność kobieca – temat, o którym ostatnio bardzo dużo się mówi. I dobrze! Mam wrażenie, że kiedyś owa solidarność była zarezerwowana czymś wyłącznie dla mężczyzny, kobiety były nastawione bardzo mocno przeciwko sobie, zarówno międzypokoleniowa, jak i w obrębie własnych pokoleń.  Rywalizacja, chłód, ściana międzyludzka. Brrr. W tym przypadku historia Faye uruchamia gigantyczny tajfun, ocean, wodospad wręcz zwalający z nóg podobnych historii – dzięki temu ma ona za sobą naprawdę niezwykłą siłę która pomaga jej uporać się z sytuacją. Niestety (?), żeby było jasne – osią tej historii jest ZEMSTA. Nie chodzi tu do końca o jakieś poszukiwaniu własnej tożsamości, poszukiwaniu spokoju wewnętrznego, jakiejś harmonii z wszechświatem i z ludźmi. Raczej jest to dość krwawa, mściwa i bezlitosna mściwa historia Ale gdzie realizować takie rzecy bezpieczniej, jak w książce…? 😉

zhvzzkd


Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.
1383451_644942382214275_859741266_n

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s