„Adwokat diabła”: KSIĄŻKA vs FILM – co lepsze?

Tej produkcji przedstawiać nie trzeba nikomu – pod koniec lat 90. zawojowała kina i do dzisiaj jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych filmów wszech czasów. Prawdopodobnie widzieliście go już i uważacie, za naprawdę kawał dobrej kinematografii. A co, jeśli Wam powiem, że książka bije go na głowę? 😀

Żeby sumienności stało się zadość:

Kiedy Kevin Taylor dołącza do wziętej, ekskluzywnej firmy prawniczej na Manhattanie, specjalizującej się w prawie karnym spółki John Milton i Wspólnicy, oznacza to dla niego długo wyczekiwaną poprawę losu. Wreszcie może się wraz z żoną cieszyć wszystkimi luksusami, jakich oboje pragnęli — pieniędzmi, limuzyną z szoferem, a nawet olśniewającą siedzibą w strzelistym apartamentowcu w samym sercu Nowego Jorku. Kevin nie zdaje sobie jednak sprawy z tego, że związał się właśnie z podejrzanym, mrocznym stowarzyszeniem…

Jego nowy szef, John Milton, z miejsca przydziela mu zapowiadającą się na jedną z najgłośniejszych spraw roku, wręczając mu w tym celu dokumentację sporządzoną jeszcze przed popełnieniem zbrodni. Kevin rzuca się w wir pracy, lecz rychło dostrzega niepokojące, wręcz złowrogie szczegóły, jakie stopniowo wyłaniają się spod atrakcyjnej fasady jego nowej firmy. Gdy zauważa, że jego współpracownicy zwyciężają w każdej potyczce na sali sądowej, a wszyscy ich klienci zostają oczyszczeni z zarzutów, jego narastające podejrzenia przeobrażają się w autentyczny strach. Kevin, nie wiedząc o tym jeszcze, został ADWOKATEM DIABŁA i nie ma dla niego ratunku przed światem potępionych…

Z ręką na klawiaturze, naprawdę, to jedna z najlepszych i najbardziej wciągających książek, jakie w życiu czytałam. Jej się nie da po prostu odłożyć – myślisz o niej w każdej chwili, w której jej nie czytasz 😀 Pod koniec narasta do takiego poziomu, że jak śpiewał Freddie „wisisz na krawędzi krzesła”, a przy wiekim finale po prostu z niego spadasz wywijając efektowne salto w przód zakończone szpagatem. Andrew Neiderman mistrzowsko konstruuje postaci (i nie tylko te pierwszoplanowe są odpowiednio realistycznie skomplikowane!), we wszystkie bez problemu można uwierzyć – a to stawia ekranizacji poprzeczkę bardzo wysoko… No i tu docieramy do mojego głównego problemu – oba te dzieła pod tym samym tytułem są jak dwie totalnie alternatywne historie, które łączy jeden bohater: John Milton.

On jeden jest stałą. Jak słowo daje, ta sytuacja wygląda tak, jakby on sam przejął kontrolę na ten moment nad popkulturą i stworzył sobie dwa alternatywne scenariuszem, by w obu pohulać aż miło 😀 A rola Ala Pacino to jest po prostu mistrzostwo świata i to zasługuje na wszelkie laury, które zebrał za ten wykon. On zanurzył się w świecie Neidermanna i po prostu tchnął życie w postać Miltona, po prostu ulepił ciało z kart powieści.

Co zaś się tyczy całej reszty… Świetnie cała sprawa oddana jest w posłowiu. Odmienne jest właściwie poza tytułowym diabłem prawie wszystko – z elitarnej kancelarii-rodziny robi się międzynarodowa korporacja, z ambitnego, bezkompromisowego Tylora robi się łagodny jak baranek mamałyga Lomax (no niestety, tak jest, i mówię to z całą moją miłością sympatią do Keanu Reevesa YOU’RE BREATHTAKING!)… Nawet rola w całej historii małżonki granej przez Charlize Theron jest totalnie inna i przesuwa punkt ciężkości w zupełnie inne miejsce. I ta wersja papierowa mnie osobiście podchodzi o niebo (sic!) bardziej, bo tworzy labirynt, skomplikowane meandry i wciąga Czytelnika w swoje odmęty… A film jest po prostu historyjką.

Więc jeśli do tej pory uważaliście „Adwokata diabła” za wybitny film… To mam dla Was dobrą wiadomość. Coś fajnego na Was czeka! 😀


Źródło grafik: strona FB Devil’s Advocate

Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu Vesper.

13312792_1768033796773863_4599480327100763125_n

3 Comments

  1. Miałem podobne odczucia po przeczytaniu Fight Clubu. Najpierw widziałem film i do książki podszedłem tak od niechcenia. Pewnie wszystko będzie tak jak w filmie. A tu niespodzianka i było lepiej 🙂

    Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s