Recenzja: „Jomswiking” – książka, którą czytałby Ragnar

Kocham Wikingów miłością głęboką, gorejącą i gorącą, która trwa nieprzerwanie od lat wielu. Szczerze mówiąc nie pamiętam nawet jak ona się zaczęła, bo na pewno trwa dłużej niż serial od HBO History – prawdopodobnie kiedyś w zamierzchłej przeszłości lat nastoletnich musiałam dorwać się do jakiegoś pure fantasy, w którym mitologia nordycka miała jakąś dużą rólkę. Hm, niewykluczone, że był to nawet „Kłamca” Jakuba Ćwieka. Później doszło do tego zafascynowanie historią, rekonstrukcja, i tak dalej, i tak dalej – dlatego, kiedy dowiedziałam się że wydawnictwo Czarna Owca wyjeżdża z jakąś super nowością o wikingach, której akcja na dodatek dzieje się w Jomsborgu, czyli na naszej polskiej wyspie Wolin, skoczyłam pod sufit i zaczęłam kwiczeć z radości.

I rzeczywiście – dzieje się, dzieje co niemiara. Przed Wami Jomswiking. Czas ognia i żelaza spod pióra Bjørna Andreasa Bull-Hansena.

Dwunastoletni Torstein, syn Tormoda, mieszka tylko z ojcem. Jego matka nie żyje, a starszy brat Bjørn zaginął podczas wyprawy na zachód. Pewnego dnia wioska Torsteina zostaje zaatakowana, jego ojciec zamordowany, natomiast chłopak zakuty w łańcuchy trafia do niewoli. Ross, okrutny dowódca najeźdźców, sprzedaje go szkutnikowi Halvdanowi.

Początkowo Torstein pomaga Halvandovi, jednak w skutek dramatycznych wydarzeń, podejmuje ryzykowną decyzję o ucieczce. Postanawia odnaleźć zaginionego brata i rusza na południe. Jego przeznaczenie nieubłaganie popycha go w stronę Jomsborga – legendarnej osady w krainie Wendów. Mieszkający w niej nieustraszeni wojownicy są równi i wolni. Codziennie ćwiczą mordercze umiejętności, by stawiać czoła wrogom. W Jomsborgu nie ma kobiet, a nieliczni, którym mimo bitew udało się dożyć starości, w spokoju czekają na śmierć. Torstein Tormodson stanie się jednym z nich – dzikim i wyjętym spod prawa jomswikingiem, który nie lęka się nikogo.

To teraz puszczamy Danheim i już jesteśmy w temacie po uszy ♥

Zupełnie najlepsze w tym wszystkim jest to, że niemalże wszystkie powieści historyczne, których akcja dzieje się gdzieś tak właśnie w okolicach czasów wypraw wikingów tworzą jedną, wielką, piękną całość. Mamy do czynienia z tymi samymi bohaterami – bo jednak takie największe „gwiazdy” tamtej epoki można by policzyć na palcach obu rąk. Dzięki temu czytając kolejną książkę możemy zakrzyknąć: O RANY! To ten, kojarzę go!  😀 Tak też występuje Olav Tryggvason, pojawia się i Sigrida Storrada (czyli nasza polska królowa Świętosława, którą znamy z „Hardej” Elżbiety Cherezińskiej), okrutnik Sven Widłobrody i cała masa innych postaci, regionów, krain, i wydarzeń, które możemy kojarzyć chociażby z HBowskiego serialu Vikings. I choć sam Ragnar Lothbrok się nie pojawia, to jestem pewna, że gdyby czytał jakąkolwiek książkę w swoim długim i barwnym życiu to prawdopodobnie byłaby to TA książka.

Tak było nie zmyślam!

za8qm0q

Powiedzieć, że akcja płynie wartkim strumieniem, to nie powiedzieć nic. Należałoby rzec raczej, że pardon my French wali szeroką strugą posoki. Tytuł Czas ognia i żelaza mówi sam za siebie  – jest idealnym odwzorowaniem tego, co dzieje się w książce. Wbrew pozorom to blurb jest tutaj bardziej mylący – ponieważ powieść nie opowiada tylko i wyłącznie o życiu wikinga w warowni, tak jak się tego spodziewałam. To zdecydowanie prawdziwa, pełnokrwista saga, bardziej coś w stylu wikingowej Pulp Fiction – dokładny przejazd przez długie, ciężkie, ale niewątpliwie obfitujące w liczne zwroty akcji życie jednego, konkretnego woja: od samego początku, kiedy jako dziecko został porwany z rodzinnej wioski do niewoli, aż do późnej starości, w której z wygodnego fotela, przy blasku ogniska, opowiada młodym słuchaczom o swoich przygodach. I opowiada specyficznie, jak to stary człowiek – czasem uprzedzi fakty, nad innym znów momentem zawiesi się na chwilę, wspominając… Ale opowieść wciąż płynie. Te młodzieńcze podboje połączone z dojrzałością i pewną goryczą wyższego doświadczonego woja tworzą dość ciekawą, pełną całość – jakby Torstein naprawdę istniał, a my razem z nim doświadczalibyśmy tych wszystkich wydarzeń na własnej skórze – i, co więcej, mieli przed sobą podobną historię do przeżycia.

No i teraz zwrot akcji!

Bo taką historię właśnie macie do przeżycia. Razem z Wydawnictwem Czarna Owca przygotowałam dla Was konkurs, w którym do wygrania jest właśnie TA książka. Możecie w nim wziąć udział albo na Facebooku, albo na Instagramie. Wszystkie zgłoszenia trafią do jednej puli, z której zostanie wybrany zwycięzca.

Powodzenia!

Screenshot_20181016-120437 (2)    fblogo


Źródło grafiki: FB Vikings.

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Czarna Owca.

1383451_644942382214275_859741266_n

1 Comment

  1. Mój chłopak kocha „Vikings” miłością nieograniczoną, był nawet statystą na planie tego serialu i przez jakiś czas udzielał się w grupie rekonstrukcyjnej z tej epoki. Muszę mu koniecznie podesłać tę książkę 😉

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s