Inko robi muzykę [POSŁUCHAJ, JEŚLI SIĘ ODWAŻYSZ]

W życiu każdego studenta przychodzi taki moment, że pojawia się w jego życiu pomiot demona zwany potocznie magisterką. Tenże twór pojawił się i w moim życiu i nie powiem, żeby mi je szczególnie uprzykrzył, bo temat mam całkiem ciekawy, ale na pewno je dosyć mocno napełnił rutyną. Jak wiecie pisanie jest moim życiu bardzo mocno obecne – od wpisów blogowych, przez współpracę z wydawnictwami i redakcjami, całe marketingowe copywritingowanie – no i jeszcze książka (kto śledzi Inko na Instagramie ten wie na jakim etapie są prace). Teraz do tej prze bogatej plejady dołączyła jeszcze praca naukowa, w związku z czym zdarza mi się od czasu do czasu poczuć pewne zmęczenie materiału.

A mój mózg niestety jest mózgiem który różnorodność kocha – kiedy mojej nie zapewniam zaczyna fikać, brykać i generalnie wibrować z podenerwowania. Postanowiłam więc wyprowadzić go na mały spacer i oddać się czemuś, co nigdy nie było moim zawodem i być może dlatego w sprawie mi taką przyjemność. Muzyce.

Dlatego też, Drodzy Państwo, obiecuję wam rychły powrót na rydwanie nowych wpisów, recenzji i wielkie otwarcie sezonu konwentowego (bo przecież Falkon zbliża się wielkimi krokami), a na razie zostawiam was z Inkomuzyką.

To dosyć zabawne jak się tak człowiek dobrze zastanowi to nigdy nie wie tak do końca Jaką muzykę by robił gdyby był kompozytorem albo didżejem. Ja przynajmniej sama po sobie niezupełnie TEGO się spodziewałam… Są na sali wielbiciele trance, ambientu i remiksów loopowych? :3 Zapraszam ich na mojego pachnącego świeżością SoundClouda:

sc

Na pierwszy ogień dwa zupełnie autorskie remiksy – jeden trance’owy…

… a drugi tribal techno. Bum bum.

Gdyby natomiast Jeremy Souls piszący soundtrack do Skyrima miał bardziej drum’n’bassową duszę, prawdopodobnie ów znakomity OST brzmiałby tak:

Ale to wszystko jest jeszcze za mało dziwne, za mało, uznała Inko. Co więc zrobiła? Zaczęła śpiewać Idunę Fauna po islandzku i zrobiła z tego ambient trap. Niczego nie żałuję.

Natomiast jako wielki finał proponuję ambientową przeróbkę hobbitowego „Misty Mountain Cold” z lekką nutką dubstepu. Bą apetit!

 

I co? Żyjecie?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s