„Ułuda”, czyli psychodeliczny trip po Indiach

Nie byłam nigdy typem szczególnie w Indiach zafascynowanym – dobrze wiecie, że to raczej Północ leży w kręgu moich zainteresowań. Drogi literackie różnie jednak czytelnika wiodą (czytaj: obok stoiska Świata Książki na tegorocznych WTK), różnych ludzi ciekawych człowiek na drodze swej spotyka (czytaj: Kubę i Agnieszkę – dzięki!). I tak oto znalazłam się w samym środku „Ułudy”, której premiera zbliża się wielkimi krokami – już 20 czerwca, za kilka dni dosłownie. Zanim zacznę opowiadać, radzę ustawić się w blokach startowych w pozycji ready – tak asekuracyjnie, żebyście mieli dobry wylot do księgarni, jak już skończycie czytać! 😉 Bo będzie za czym biec!

ułuda tło Czytaj dalej

Reklamy

“Bagno szaleńców”, czyli kobieta zatargała mnie za kudły w głąb Zony

Z postapo jakoś nigdy nie było mi po drodze. Naprawdę – hermetyczne odmęta sci-fi oraz
magioimieczowe klasyczne fantasy zaspokajało moje potrzeby w zupełności – na co mi te stalkery, Czarnobyle, eeee! Idź mię pan w zonę. Poza tym, jak mówiłam około tysiąca razy, jestem absoltnie anty-wyznawcą wszelkiej maści horrorów kierując się logiczną zasadą, której nauczył mnie był mój kolega ze szkolnej ławy: “po co ja mam fim oglądać, jak już plakatu się boje?”. W efekcie dostojnym krokiem sędziwego mutanta mijałam wszelkie postapowe klimaty szerokim łukiem i tylko od czasu do czasu na
jakimś konwencie zachwyciłam się, focąc, oporządzeniem tego i owego. Do czasu aż pewna stalkerka w masce gazowej typu buldog (tak, do Ciebie mówię, Słowacja) nie zaczęła mi jojczeć nad uchem: Eeeeej, weź zrecenzuj najnowszą zonę, proszęproszęproszę. A ja serce mam, jak wiecie, gołębie, poza tym trochę się bałam odmówić lufie Zbawiciela przystawionej do czoła, i tak oto “Bagno szaleńców” zagościło na mym warsztacie.

30085917_1928581553821047_2433232636861218816_n Czytaj dalej

Pen Show Poland 2018 – uświatowiła nam się impreza!

Kolejne Pen Show za nami – dla mnie jako organizatora drugie. Powiem szczerze, że inoholicze serce we mnie rośnie kiedy widzę jak pięknie rozwija się ta impreza. Z roku na rok mamy coraz więcej odwiedzających zarówno z całej Polski jak i zza rozmaitych granic :3 Cóż – jak zwykle przy fotorelacjach – dosyć gadania, oddaję głos zdjęciom!

Wejście do Kina Kosmos rzucił się przyozdabiać Warszawski Dom Kalkigrafii – i spisał się fenomenalnie wprost. Nie mogłam się napatrzeć na tą kaligrafię na szkle.

dsc_2952_zps0mgnwyyjdsc_2949_zpstbraar7mdsc_2800_zpsbwzsjic6dsc_2796_zps1ojd2dke

A na samem przedzie witał odwiedzających Pelikan z tymi jego najwdzięczniejszymi do fotografowania kałamarzami Edelstein…

dsc_2918_zpsfsduhvsidsc_2916_zpskczwznly

Zdecydowanie najniebezpieczniejsza dla portfeli była salka zagraniczna na prawo od wejścia – w tym roku gościło w niej Johnów dwóch, Michael Selway i Sarj Minhas z małżonkami oraz Ray Walters i Włosi – stali bywalcy. Dostępny był także pendoctor Przemek Dudek, który słabującym stalówkom konsultacje prowadził.

dsc_2920_zpsrzkrsfledsc_2921_zpshan0vsv3dsc_2831_zpsuznctwkk

Poniżej Panorganizator się czymś zachwyca. Ale niestety nie wiemy czym, gdyż nie widać.

dsc_2813_zps4kijkurldsc_2792_zps21rsykbbdsc_2765_zpstebsbbgfdsc_2764_zpspfyq6vpe

Może tym, czym wszyscy – tymi vintage’owymi cudami :3

dsc_2762_zpsz207nm3ndsc_2760_zpsjfzjaxwkdsc_2791_zpsnpkm4qk3

Za to na lewo od wejścia była jak zwykle najpiękniejsza kompozycyjnie ekipa – Twoje Pióro z ich Kolorowymi Atelier. Jestem wielką fanką.

dsc_2770_zpsqkizfkqsdsc_2772_zpsnxp0p7ge

Armia na apelu. Czekają na wymarsz.

dsc_2776_zps74k591k3

Łabądek.

dsc_2773_zpsw1ztpyj7dsc_2774_zpsceab6ksr

A tu macie ekipkę Archie’s Calligraphy – o ich blokach poczytacie na blogu już całkiem niedługo nieco więcej!

dsc_2936_zpsvz1mh93kdsc_2937_zpskxh4zzna

Piękna Pani Pendoctor i jej równie piękny dobytek.

dsc_2935_zpsapuqbmgw

dsc_2824_zpsbozm0msu

dsc_2943_zpsc9dzkep3dsc_2944_zpsywayifps

Komuś się kichnęło było atramentem.

dsc_2928_zpswdimwtnzdsc_2924_zpsuimn9rridsc_2931_zpsup4ugxgx

Powyżej Lisa Miyako, a poniżej Mister Pen Show Poland 2018 Przemysław Marciński. Po godzinach sesji zdjęciowych wyrabia hobbystycznie pióra.

dsc_2932_zpsuwc6r5nj

A tu mamy stoisko Warszawskiego Domu Kaligrafii – pięknego, świeżutkiego projektu, którym warto się zainteresować.

dsc_2906_zpsayqsu7lzdsc_2894_zpsizwfa02c

… i Calligrafun – sklep z kaligraficznym mydłem i powidłem i bakaliami i co się komu zamarzy.

dsc_2847_zpsts6qccwedsc_2846_zpsigcj0mml

I znów Pan Dex – kontempluje tym razem wycelowany weń obiektyw.

dsc_2905_zpst0i22n6mdsc_2912_zps7lpj689sdsc_2835_zpsccj9nhza

Ciężko robić zdjęcie fotografce, a zwłaszcza tak dobrej – aż się dłonie pocą ze stresu! 😀

dsc_2900_zpshcrqxtbfdsc_2819_zpseyegmhdadsc_2839_zpsauvjfnppdsc_2810_zpsmelaiunc

W przyszłym roku takie będą mundurki!

dsc_2841_zpslovs2r7t

I oblegane stoisko KWZInków, u których w tym roku można było nabyć tegoroczny Liquid Words – ja jestem tym fiolecikiem zachwycona :3

dsc_2789_zpsh0dyxjvi

Odwieczny dylemat – focić jak jest dużo ludzi i mieć gorsze zdjęcia, czy gdy jest mało i wygląda na niewielki ruch? 😀 Połączyłam obie opcje!

dsc_2788_zpsfrig54ke

Ktoś porzucił literkę 😦

dsc_2956_zpsvs3xhir7

A na koniec coś niecoś z warsztatów – Agi Węgrowskiej i Ewy Landowskiej:

dsc_2958_zpsbjyi4l5idsc_2964_zpsrq35k7wxdsc_2891_zpsnkifckqwdsc_2874_zpseq1vz2d9dsc_2970_zpsu6wtftrsdsc_2881_zpspaib2pq9dsc_2859_zpstzztrbubdsc_2870_zpsmzptkbcrdsc_2964_zpsrq35k7wx1

A oto, co Inkoholik ze sobą przytachał:

30414894_1666798543409428_7241040919451926528_n

Nie wszystko dla mnie – część będzie dla… Was! Spodziewajcie się w czasie bliskim konkursu popenszołowego!

A jak Wasze wrażenia z tego roku?

SHARE WEEK 2018 – głos Inko

Ruszyły właśnie zgłoszenia do kolejnego Share Weeku. Po raz kolejny niezawodny Tata Chrzestny blogerów Andrzej Tucholski organizuje jedną z najfajniejszych akcji po tej stronie internetów – polega on na tym, że każdy blogujący może oddać 3 głosy na swoich ulubieńców. Ludzi, którzy tworzą, a przede wszystkim wpływają w jakiś sposób na innych. Tym razem waluta, którą narzucają nam statystyki i social media nie znaczy nic – nie chodzi ani cyferki, ani liczby współprac, ani o kolorowe wykresy. Tym razem, dla odmiany, chodzi o człowieka.

Andrzej pisze:

Wielu nie dotarło jeszcze do porannych programów telewizyjnych i jeszcze nie są śledzeni przez miliony. Ale robią to, co robią z pasją i uczuciem i nigdy nie wiadomo, czy nie zmieniają komuś życia na lepsze – powoli, dzień po dniu – choćby i w mikro skali tego, gdy jedna osoba czyta drugą osobę, i powstają w tej relacji myśli i poczucia niemożliwe do osiągnięcia w inny sposób.

A potem jeszcze mówi, że jesteśmy dziwni. No może jesteśmy. 😀

Czytaj dalej

8 najlepszych filmowych scen tanecznych, czyli Inko na parkiecie

Dawno nie było o filmach, a że ostatnio nie oglądałam nic wybitnie ciekawego, pokuszę się o małe, roztańczone zestawienie. Od zawsze zwracałam uwagę na sceny tańca w oglądanych filmach – i nieraz właśnie od nich do owych filmów, jak po nitce do kłębka, trafiałam 😉 Zapraszam Was na złotą ósemkę moich ulubieńców. Będą panie w pięknych sukniach i panowie, których o wywijanie nogami nigdy byście nie podejrzewali!

Czytaj dalej

„अन्नपूर्णा Annapurna”, czyli wyprawa oczami himalaisty

Nigdy nie byłam szczególnie zainteresowana tematyką alpinizmu czy himalaizmu – ot, po prostu wiedziałam, że coś takiego istnieje. Po górach lubię chodzić, ale równie mocno po lesie, nad morzem, czy gdziekolwiek indziej, gdzie jest natura. Tym bardziej byłam sama zaskoczona swoją reakcją na sprawę Tomka Mackiewicza – autentycznie, jak nigdy do tej pory żadne tego typu relacje niewiele mnie obchodziły, tak wtedy czułam się bardzo dotknięta, zaangażowana, jakby chodziło o kogoś kogo znam. Sprawa skończyła się jak się skończyła, a ja daleka jestem od wypowiadania się na jej temat – bo po prostu zupełnie się na tym temacie nie znam. Ale zainteresował mnie, nie powiem. Postanowiłam dowiedzieć się czegoś więcej na ten temat i właśnie wtedy wpadła mi w ręce „Annapurna”.

28157643_1794278094211907_9148783251085590528_n

Czytaj dalej

„Wyspa”, czyli jak Islandię od świata odcięli

Pewnego dnia czas w Islandii staje w miejscu, gdy nagle wysiada łączność. Wszytskie 4 kable podmorskie, łącznie z tym tajnym wojskowym, satelity, internet, maile, telefony, NIC. Statki, samoloty, helikoptery nie wracają. Islandczycy zostają zdani sami na siebie i nagle przypominają sobie, że są na samotnej wysepce pośrodku rozszalałego oceanu. A czasy się zmieniły, nie są już tym samym  ludem co przed laty, poznali już kontynentalne życie. Co się wtedy z nimi dzieje?

Przed Wami political fiction… Lub, jak kto woli, SF z gatunku tych „tuż za rogiem”. To się może wydarzyć przecież w każdej chwili.

Bjornsdottir_Wyspa_mi Czytaj dalej

5 brzydkich słów, które mogłyby być przekleństwami, czyli *&/@*$#!

96lfgms

Czujecie się czasami jak ten kot na powyższym obrazku? Już Wam się łapki w pięści zaciskają, już żyłka pulsuje, już nozdrza chodzą niebezpiecznie, już zgrzytają szczęki… Siarczysta wiązanka już-już szykuje się do odrzutowej eksmisji z Waszych ust aż tu NAGLE! Przypominacie sobie jakiegoś powodu nie możecie przeklinać. Albo macie takie postanowienie, albo osoba, którą chcecie zgnoić sprawia, że jest to niekoniecznie bezpieczny sport, albo nie wiem co. Nieważne. Nieważne są Wasze motywy.

Przychodzę Wam na pomoc z pięcioma poręcznymi, zgrabnymi, brzydkimi jak noc listopadowa słowami, które z przekleństwami nie mają zupełnie nic wspólnego – poza brzmieniem. Obiecuję, nie będzie żadnego „ty w ząbek czesany gałganie niecnoto” ani „och motyla noga”. Błagam, czy to kiedykolwiek kogokolwiek rozluźniło?

Pani poniżej wygląda na gotową do wyliczanki, więc jedziemy:

swearing Czytaj dalej

„Książę Egiptu”, czyli najlepsza animacja wszech czasów

Jestem jedną z tych osobek, które mają absolutnego fioła na punkcie tak zwanych filmów Disneya. Mówię „tak zwanych”, bo mam na myśli wszelkiej maści animacje z lat 90 i początku XXI wieku (o ludzie, ale się staro czuję), którymi kasety wideo (o ludzie, czuję się jeszcze starzej) raczyły nas – dzieciaki. Jakoś tak hurtowo do dziś odpowiedzialność za nie przypisuje się Disneyowi, choć duża część z nich nigdy nie wylądowała nawet przejazdem na jego biurku. Dzisiaj zabiorę Was w objęcia Dreamworks, które naprawdę będą objęciami marzeń – bo mam ogromną chęć napisać Wam kilka słów o jednej z dwóch moich absolutnie ukochanych animacji wszech inkoczasów. Nie, tym razem nie o „Dzwonniku z Notre Dame” tutaj mowa. Mowa o „Księciu Egiptu”. Czytaj dalej

20 myśli Outlanderowych, czyli co u Szkota pod kiltem piszczy

Nie wiem, czyście Inkoholicy zauważyli, ale zawsze w okolicy okołosesyjnej na blogu mem pojawia się swego rodzaju popłoch. Na początek, na etapie „bez-spiny” wpisy toczą się regularnym trybem, no, może są nieco krótsze niż zazwyczaj. Potem nastaje okres „ze-spiną”, kiedy to na social-mediach huczy, ale blog śpi spokojnie snem sprawiedliwego, bo do śmiania się to wszyscy piersi – a pisać nie ma komu. Potem natomiast nastaje czas mój personalnie ulubiony – oto w przypływie nagłych wyrzutów blogerskiego sumienia siadam ja do klawiatury i popełniam wpis o absurdalnie wysokiej zawartości dziwacznego humoru, przesadzonych porównań, wpis ogólnie niesmaczny i pozbawiony hamulców moralnych. Takie wpisy wszyscy lubimy. W zeszłym roku wzięłam na warsztat wampiry oraz kilka zakazanych pairingów (jeszcze wtedy nie wiedziałam jak owo słowo się pisze). Dzisiaj natomiast zapraszam na garść nieprzemyśleń z znanego dość już serialu „Outlander” (jestem nieco opóźniona w popkulturalnym rozwoju).

Drogie Inkoholiczki, zwracam się do Was. Gdyby któraś z szanownych Pań raczyła bawić w Szkocji przejazdem i przypadkiem zbliżyła się do podejrzanego kręgu z kamieni, potem by błysło i świsło i nagle zrobiło się tak jakoś dziwnie – znaczy, że jak Claire przeniosłyście się w czasie. Ale-ale! Wam pójdzie lepiej, bo Wy będziecie lepiej przygotowane. Macie szczęście, że widziałam serial, dzięki temu wiem co Was czeka i mam dla Was 20 funkcjonalnych protipów. Oto i one!

outlander2bheader2b1

1. Zawsze noś ze sobą sweterek. Just in case. I jak już uda Ci się z nim przenieść w czasie, to nie porzucaj go tam gdzie stoisz, tylko weź ze sobą.

2.  Ucz się, Jasiu, ucz, bo jak Cię historia rzuci w przeszłości odmęty to będzie wstyd, że nie wiesz kto Piłsudski, kto McTavish i gdzie leży najbliższy ocean. I wstyd będzie.

3. Przy okazji – ogarnij mniej więcej podstawy osiągnięć medycznych naszych czasów. (Przynajmniej na tyle, żeby znać zasady pierwszej pomocy i wiedzieć w który otwór należy dmuchać przeprowadzając usta-usta. Już samym tym będą zachwyceni.)

4. Podziwiaj klatę Dougala.

5. Podziwiaj wąsy Dougala.

6. Podziwiaj brodę Dougala.

7. Podziwiaj Dougala.

outlander_sam_heughan_graham_mctavish_s02_e209_h_2016

8. Przekaż ode mnie wielkie propsy dla Tomasa Menziesa za genialną grę aktorską i stworzenie dwóch tak odmiennych od siebie postaci, z czego jedna była absolutnie przekonującym szaleńcem. Naprawdę. Padam do nóg.

giphy

9. Nie chwal się szczepionką. Wiem, że ten znaczek jest cool i działało w przedszkolu, ale zaufaj mi – po prostu się nie chwal.

10. Uważaj na proboszczów.

(No czy ten facet wygląda bezpiecznie?)

zap-outlander-season-1-episode-3-the-way-out-p-010

11. Kiedy już zignorujesz punkt 10, nie wykłócaj się w sądzie, dobrze Ci radzę. No, chyba, że z jakichś powodów lubisz stosy – ja nie oceniam.

12. Nie szpanuj, bo Cię wezmą za kochanicę szatana i tyle z Twojej wielkiej szkockiej wycieczki.

13. Potrenuj noszenie gorsetu. On jest na początku naprawdę niewygodny, a tak – jeden problem mniej.

outlander-outfits-1

14. Dobra wiadomość – masz wolne od golenia nóg (i całej reszty), pod warunkiem, że nie zamarzysz odwiedzić Francji.

15. Nie ufaj Cyganom. (potwierdzone info)

16. Weź ze sobą rewolwer, a najlepiej kałacha i zastrzel Randalla jak tylko go zobaczysz. Nie pozwól się mu nawet przedstawić.

17.  Nie jedź na wakacje do Szkocji z mężem – po co Ci on! ( ͡° ͜ʖ ͡°)

(No chyba, że Twoim mężem jest Menzies, to wtedy kategorycznie nie przenoś się w ogóle w czasie.)

frank-on-the-way-to-crag-na-dun

18. Aaaa, i oczywiście zakoś suknię jak będziesz wracać. Trudność niewielka, a po sprzedaniu jej będziesz ustawiona do końca życia. I Twoja rodzina też. I sąsiedzi. I kot.

outlander_gallery2_wm

19. Skoro już jesteśmy przy zakoszaniu – koniecznie sprowadź do naszych czasów modę na kilty. Ja naprawdę nie rozumiem, dlaczego mężczyźni jeszcze w ogóle chodzą w spodniach.

20. No i oczywiście PRZYWIEŹ ZE SOBĄ FRASERA!

https3a2f2fblueprint-api-production-s3-amazonaws-com2fuploads2fcard2fimage2f4302492f30fa5560-a16e-4bf7-8e2c-a05d841df7ce

To co? Która się wybiera? Proszę o info na priv!

 


Źródła grafik o zawartości skądinąd pięknej: 123456