3 rzeczy, których nauczyła mnie tragedia Fyre Festival

Fyre – najlepsza impreza, którą można sobie wymarzyć… No spójrzcie tylko na ten zwiastun. Czy nie wygląda smakowicie? Impreza muzyczna większa nawet od legendarnej Coachelli, a na dodatek na Bahamach. Nie dziwota, że bilety rozeszły się w jedną noc.

 

 

Rozeszły się? Ba! One zostały rozszarpane! Czytaj dalej

Reklamy

Recenzja: Sempé „Marcelek” (jestem znów dzieciakiem ♥)

Należę do tego pokolenia, które wychowało się na Mikołajku. Do dzisiaj, szczerze mówiąc, uwielbiam wracać do tej serii – wyjątkowo mnie rozbrajają te krótkie historyjki. Pamiętam nawet imiona wszystkich jego kolegów – można szpanować tym w towarzystwie 😉 (pamiętajcie, ten co dużo jadł to Alcest, a ten co go nie można było bić bo miał okulary, to Ananiasz).

50519341_109064183415311_5459059337995908887_n

Czytaj dalej

5 seriali na walentynkowe Netflix&chill (i serio chodzi o seriale)

Śmieszna to sprawa, lecz dopiero niedawno dowiedziałam się byłam, że netflix&chill wcale nie oznacza oglądania seriali i relaksowanie się, lecz coś zgoła innego i niewiele mającego z kinematografią wspólnego (chociaż w sumie to może i ma trochę, ale zostawmy te rozważania). Jeśli więc okazało, że od restauracyj, kwiatów, bombonierek i balonów w kształcie serca wybraliście czytanie Inko, nie mogę Was zawieźć i pomogę Wam zaplanować dalszą część wieczoru w stylu tej niewinnej wersji netflixa&chilla. Przed Wami moje ostatnie serialowe odkrycia.

Czytaj dalej

Inkogaleria: pani kierowniczko, jak jest zima, to musi być zimno!

Jak pewnie zdążyliście się zorientować, Inko (czyli ja) ogromną jest zwolenniczką tej przepięknej, białej pory roku, która gości w Polsce ostatnimi czasy. Cieszę nią oczy i resztę zmysłów, a gdy pada pytanie „ale czy Tobie nie jest zimno?” odpowiadam zawsze, że nie ma złej pogody, jest tylko złe ubranie. Dlatego też zima jest zawsze rozkwitem wszelkich instagalerii, bo świat, zwłaszcza w górach, wygląda tak pięknie, że wystarczy tylko obiektyw skierować nań i nacisnąć guzik i piękne zdjęcie samo się robi. Nacieszcie więc oczęta dzisiejszą porcją fot. A jeśli jesteście gdzieś na południu naszego pięknego państwa Piasta, to siup do najbliższego parku czy też lasu – tam będzie jeszcze piękniej! Czytaj dalej

Recenzja patronacka: „Pieśń o Warszawie”

Kiedy zginie roślinność, ludzkość umrze razem z nią.
Oskar żyje na granicy społeczeństwa po tym, jak oskarżono go o tajemnicze morderstwo. Warszawiacy już wydali na niego wyrok, zwłaszcza że znał ofiarę. Co naprawdę stało się tamtego tragicznego dnia?
Chłopak otrzymuje zadanie, od którego zależy jego los – bezlitosny wyrok lub całkowita amnestia.
Pieśń o Warszawie to opowieść o poczuciu winy, nadziei i trudnych wyborach. Wszystko to na tle postapokaliptycznej Warszawy i umierającego świata.

I jak Wam to brzmi? Bo mi przepysznie – zwłaszcza, że za piórowymi sterami zasiadła królowa polskiego obszaru postapo – sama Nerd Kobieta!

 

Czytaj dalej

10 najdurniejszych cytatów z „Seksu w wielkim mieście” ಠ_ಠ

Mam taką jakąś dziwaczną właściwość, że kiedy się mnie posadzi nad nauką i zabroni prokrastynować, to jakoś niestety musi mój mózg sobie to później odbić. Zwykle pada na zupełnie niewinne guilty pleasures, które w myśl zasady im głupiej tym lepiej regenerują styrane życiem neurony i przywracają mojemu łepkowi stan względnej homeostazy. Jednakże! Okazało się, że zależność ta nie jest do końca prostoliniowa i po osiągnięciu pewnego pułapu głupoty przyjemność z odmóżdżania się zaczyna drastycznie spadać, wzrasta natomiast równie gwałtownie irytacja. Dokładnie taka sytuacja miała miejsce przy seansie klasyka obsypanego oceanem Złotych Globów, Emm, Rupertów Grintów i czego tam jeszcze, którego wiernie jak religię wyznają rzesze pań w różnym wieku. Przed Wami kwiat filmu zwanego „Seks w wielkim mieście”.

422046_390985384247251_1878670044_n Czytaj dalej

Inkorelacja: Cavaliada 2019

Część z Was, a konkretnie ta część, która inkoholikuje ze mną na Facebooku albo instagramie, mogła zastanawiać się na co to za okołojeździecki szał zapadłam ostatnimi czasy – resztę ocean zdjęć i filmików ominął (ale nie na długo, bo oto fala przypływu właśnie przybija do brzegów i zmiata zeń pierwszych plażowiczów). Już spieszę z wyjaśnieniem – otóż! W dniach ostatnich w Lublinie miały miejsce międzynarodowe zawody jeździeckie Cavaliada, które miałam chrapkę odwiedzić już dawno, ale złożyło się tak, że mogłam dopiero w tym roku i to zupełnie z marszu, nieoczekiwanie. Co tu jednak dużo myśleć – aparat w ręce, obiektyw w świat i w drogę ♥

njjctrn

Czytaj dalej

Inkośpiewanki #1: trochę Outlander, trochę Enya, ale nadal krasnolud

Odkąd postanowiłam systematyczne i bez oszukiwania aktywnić na blogu regulaenie – wywiązywałam się ze swojej własnej inkoumowy bardzo porządnie. Nieraz zdarzało mi się pisać na ostatnią chwilę na telefonie, ale PODOŁAŁUJĘ i jak do tej pory opuściłam tylko jeden jakiś zabłąkany wtorek 😀

ALE!

Nie samym blogiem internetowo żyje człowiek, ale i rozmaitemi mediami społecznościowemi, na których tu i ówdzie się działa. Zauważyłam jednak ciekawą rzecz – każde z nich gromadzi zupełnie inną grupę ludzi, w związku z czym przepływ informacji między nimi jest niemal zerowy 😀 To nawet dosyć zabawne, bo można umawiać się z jednymi na wkręcanie drugich, a tych drugich na trzecich… Nie, nie, porzućmy tą ścieżkę… Do ad remu!

Ad rem jest taki, że zapraszam na kolejny wpis z serii podsumowań, które Wam tu na bloga co parę tygodni zbiorczo wrzucam (do tej pory ukazywały się głównie inkogalerie instagramowe, dzisiaj jednak rozszerzymy menu o jutuby). Tym razem coś dla ucha, nie dla oka 🙂

Odkąd pamiętam muzyka mnie ciągła i wołała, i choć nigdy się nią nie zajmowałam jakoś profesjonalnie, postanowiłam przekuć ją w coś inkoholiczkowo-popkulturalnego. Oto efekt. To ja to tu zostawię i wracam do pracy.

Miłego słuchania, Inkoholicy!

Czytaj dalej

8 rzeczy, które zrozumie tylko posiadacz kota

Dzisiaj wpisik będzie, cytując klasyka, malutki, ale milutki 😀 A to dlatego, że na tym ziemskim łez padole pełnym pluch, depresji i złych książek jest bowiem kilka kategorii rzeczy zdecydowanie osładzających człowiekowi ten kilkudziesięcioletni pobyt na planecie. Należą do nich jak następuje: rzeczy miłe, miękkie, ciepłe oraz te pluszowe. I Bóg zobaczył, że rzeczy owe są dobre i postanowił tchnąć w nich życie. Tak powstały koty. Niestety, gdzieś po drodze zagubiła mu się ta pierwsza cecha… 😉

kwgjtgl Czytaj dalej