Inkorelacja: Cavaliada 2019

Część z Was, a konkretnie ta część, która inkoholikuje ze mną na Facebooku albo instagramie, mogła zastanawiać się na co to za okołojeździecki szał zapadłam ostatnimi czasy – resztę ocean zdjęć i filmików ominął (ale nie na długo, bo oto fala przypływu właśnie przybija do brzegów i zmiata zeń pierwszych plażowiczów). Już spieszę z wyjaśnieniem – otóż! W dniach ostatnich w Lublinie miały miejsce międzynarodowe zawody jeździeckie Cavaliada, które miałam chrapkę odwiedzić już dawno, ale złożyło się tak, że mogłam dopiero w tym roku i to zupełnie z marszu, nieoczekiwanie. Co tu jednak dużo myśleć – aparat w ręce, obiektyw w świat i w drogę ♥

njjctrn

Czytaj dalej

Reklamy

Inkorelacja: Chiński Nowy Rok – medytacyjna magia w CSK

Paradoksalnie to właśnie tą chwilę tuż przed samym występem lubię najbardziej – ten szmer rozmów, to podekscytowanie, to pełne napięcia oczekiwanie na coś pięknego, co wydarzy się już-już za chwilkę. Sala Operowa Centrum Spotkania Kultur dostarczyła mi już wielu wrażeń – zaczynając od symfonicznego Accantusa parę lat temu, przez Biblię Audio, na Laibachu, Laboratorium Pieśni i Otavie w zeszłym roku kończąc. Była prawdziwym stołem dla spotykających się kultur – ktokolwiek wymyślił nazwę CSK wiedział co robi, bo rzadko trafia się tak wierna swojej idei instytucja. A jednak, mimo tych wszystkich wrażeń, nadal potrafi mnie zaskoczyć – tak jak Chińskim Nowym Rokiem przedwczoraj. ♥

48268911_10157577566768538_7787709927459389440_n
Czytaj dalej

Inkowywiad: LABORATORIUM PIEŚNI ♫

Mikołajki Folkowe za nami, relacje i wideorelacje też, pył bitewny, zdawałoby się opadł… Ale to tylko złudzenie! 😉 Mam dla Was, Inkoholicy, wywiad, którego przeprowadzenie było dla mnie zaszczytem. Znakomite pieśniarki z Laboratorium Pieśni poznałam jak to ja – przypadkowo, przez internety, zachwycona doszczętnie ich wykonaniem „Kappee” w moim ukochanym fińskim języku. Jednym z moich muzycznych marzeń było usłyszenie tych kipiących piękną, naturalną, pierwotną wręcz energią na żywo – i udało się, i to w moim własnym mieście!

Kim są dziewczyny?

Laboratorium Pieśni – Song Laboratory (world/etno/spiritual/mystic folk music) to trójmiejski, kobiecy zespół pieśniarek, powstały w 2013 roku. Grupa śpiewa i aranżuje tradycyjne pieśni polifoniczne: ukraińskie, bułgarskie, białoruskie, serbskie, albańskie, bośniackie, polskie, a także gruzińskie, skandynawskie, oksytańskie i wiele innych. Pieśni Świata wykonują zarówno a capella, jak i przy akompaniamencie bębnów szamańskich i innych etnicznych instrumentów (m.in. shruti box, dzwonków, przeszkadzajek, fletu, kalimby, mis, gongu), wnosząc w pieśni tradycyjne nową aranżację, przestrzeń improwizacji głosowych, inspirowanych dźwiękami natury, często intuicyjnych, dzikich, kobiecych.

32105022_1939588806091920_1721709516879298560_n

Zapraszam na rozmowę ♫

Czytaj dalej

Inkorelacja: Warsaw Comic Con IV edycja

Tysiące wystawców, cosplayerów, czytelników, gamerów, youtuberów, graczy, autorów, pisarzy, aktorów, książek, gadżetów, gwiazd, autografów, zdjęć, dziennikarzy a przede wszystkim niezliczona rzecza fanów – a to wszystko w jednym czasie i w jednym miejscu. Po raz kolejny, już czwarty w podwarszawskim Nadarzynie świętowaliśmy największy festiwal popkultury w Polsce – Warsaw Comic Con.

Inkorelacja_

Czytaj dalej

Koncert Fisha w Progresji, czyli jak się starzeć z godnością?

Mam taką dziwną relację z niektórymi zespołami muzycznymi, że więcej mam do nich sentymentu niż sympatii. Wiecie co mam na myśli? Albo były one dla mnie ważne w jakimś konkretnym, minionym już momencie życia (Within Temptation), albo były ważne dla kogoś z mojej rodziny i katował mnie nimi swego czasu 24/7 (Garou), albo znam je z bardzo, bardzo wczesnego dzieciństwa. Zawsze kiedy natknę się na taki kawałek (One night in Bangkok, Self Control, Libertine), mój mózg wystrzela w kosmos wielką baterię kolorowych fajerwerków wrzeszcząc : „NARESZCIE TO ZNALEŹLIŚMY!”

Marillion jest dla mnie tymi wszystkimi sentymentami po trochu, dlatego ogrrromnie ucieszyła mnie możliwość małego warszawskiego wyskoku do Progresji, żeby uszy swoje i nogi (tak, zawsze jestem tą dziwną osobą tańczącą wśród stojących) ucieszyć głosem samego Fisha.

31143797_10155444649918587_7692969782202597376_n

Czytaj dalej

Ludzie inkoreportażu #2: Tribal Baroque, współcześni nomadzi

Stacja London Blacfriar’s. Tłumy przelewają się przez piętrowe przejścia, turyści z plecakami i mapami, biznesmeni stukający obcasami, mrowie kolorowych postaci płynie we wszystkie strony.
W oddali słychać bicie Big Bena, zbliżają się godziny szczytu, ludzi z minuty na minutę jest coraz więcej. Krzyczą, pędzą, rozmawiają, ściskają kubki z kawą, rozmawiają przez telefony, biegną nie patrząc na siebie nawzajem. Wtem przez szumiący, jednostajny gwar przebija się czysty dźwięk skrzypiec, który jednym pociągnięciem smyczka przecina monotonię. Po chwili dołączają się do niego dwa głosy – jeden wysoki i dźwięczny, drugi – niski, chropowaty, bolesny. Mistyczne słowa w tajemniczym, nieznanym języku splatają się z instrumentami i płyną przez korytarze zatłoczonej stacji metra. Tak nie na miejscu, tak niezwykłe. Śpiew ciemnoskórego mężczyzny zmienia się w warkot jak u dzikiego zwierzęcia. Skórzana kamizela, kilt, antyczna złota biżuteria podzwania przy
każdym ruchu. Bije od niego cicha, stanowcza siła, a jego oczy przepojone są bólem. Czysty, niewiarygodnie wysoki sopran stojącej obok niego kobiety o skórze białej jak śnieg łączy się z rytmicznym dźwiękiem dzwoneczków wokół kostek obojga. Tribal Baroque rusza w tan. Ludzie przystają jak zaczarowani, zapominając o swoich obowiązkach. Czas zwalnia bieg…

dsc_0705_zpsb0oeew27 Czytaj dalej

7 dowodów na to, że Finowie są dziwni (ZJADŁAM RENIFERA)

Że Finlandię kocham miłością gorącą na tyle, żeby lodowce bieguna stopić – to wiecie. Ale właśnie sobie uzmysłowiłam, że bardzo mało Wam tu na inkoholiczych łamach opowiadałam o moich z tym krajem doświadczeniach – w tym również tych podróżniczych. Nic to jednak straconego – ochładza się, więc i o północne nastroje łatwiej. Zacznę od Finów in a nutshell – żebyście mieli pojęcie z jakim ludem mamy tu do czynienia 😉

meanwhile_in_finland

Wpis będzie rojący się od śmiesznych grafik (bo już niedługo nie będzie wolno).

Czytaj dalej

4 sposoby na bezbolesną naukę języka obcego, czyli jak się nie narobić…

Zapewne większość z Was miała kiedyś taką sytuację nieprzyjemną wielce, że chciała coś umieć, a nadal, jak za złość, nie umiała. Okropne to uczucie, a zwłaszcza jak sobie człowiek zda sprawę, że trzeba mnóstwo wysiłku w zmianę tego stanu rzeczy włożyć. Szczególnie ta sytuacja robi się irytująca gdy przychodzi do nauki języków – założę się, że każdy ma jakiś ten jeden wymarzony, wyśniony… i nigdy nie nauczony. A ponieważ, zapewniam Was, jestem dokładnie tak samo leniwa jak Wy, spieszę Wam z pomocą. Oto 4 sposoby, żeby zrobić, a się nie narobić. Na dodatek one wymiernie działają – mogę Wam to udowodnić na własnym przykładzie.

54ff784737d21-lilbub-lgn

To jeszcze nie ja, tylko kot gnany pędem wiedzy. Sposoby niżej.

Czytaj dalej