Pen Show Poland 2018 – uświatowiła nam się impreza!

Kolejne Pen Show za nami – dla mnie jako organizatora drugie. Powiem szczerze, że inoholicze serce we mnie rośnie kiedy widzę jak pięknie rozwija się ta impreza. Z roku na rok mamy coraz więcej odwiedzających zarówno z całej Polski jak i zza rozmaitych granic :3 Cóż – jak zwykle przy fotorelacjach – dosyć gadania, oddaję głos zdjęciom! Czytaj dalej

Reklamy

5 najczęstszych pytań, czyli poradnik początkującego inkoholika

Na mojego Inkoholiczego bloga trafia równie dużo pióromaniaków ze stażem, jak i laików, którzy swoją przygodę ze stalówkami chcieliby dopiero rozpocząć. Dzisiaj będzie gratka dla tych drugich – oto przed Wami 5 absolutnie najczęstszych pytań, które mi zadajecie. Inko broni, Inko radzi, Inko nigdy Cię nie zdradzi.

cat-in-tiny-glasses Czytaj dalej

Pen Show Poland 2017 – another day in paradise

Ten Pen Show był dla mnie szczególny, bo trwał znacznie dłużej niż te dwa długie, katowickie dni. Pen Show zaczął się dla mnie pół roku wcześniej, kiedy to bose, inkoholicze dziecię dołączyło do sympatycznej grupki dyplomowanych organizatorów, wśród których ukokosiło się na posadzie Executive Social Media Managera – czyli po prostu zajęło się promocją. I tak po wielu zwrotach akcji, nagłych telefonach i mediobomb rozbrojeniach dotarłam żem była popod Kosmos kino w Katowicach.  I jak się nie zaczęło!

W tym roku Pen Show Poland odwiedziło około 400 osób. To naprawdę dużo! Bardzo się cieszę, że mogłam być częścią tego przedsięwzięcia – Kasia, Daga, Dex, And – odwalacie naprawdę niesamowitą robotę. Jestem dla Was pełna szacunku i podziwu!

No, nie ma co przedłużać, wiem po co tuście zajrzeli – do ad remu, nacieszta oczy!

Wszystko zaczęło się niewinnie – od planów…

dsc_2110_zpsqmqcdfrn

… i pustych sal, po których hulał And, tfu!, to znaczy wiatr i krzątali się wystawcy…

dsc_2112_zpsuqc3gcip

Lecz wraz z wybiciem godziny 11 wszystko się zmieniło:

dsc_2178_zpsiiaouvx4dsc_2180_zpsperjjewu Czytaj dalej

Kaweco Sketch Up, czyli piszem po hamerykańsku

Jeśli istnieje inna rzecz, którą pisze mi się równie wygodnie, szybko i gładziutko jak dobrze dobranym piórem wiecznym, to jest nią ołówek. Jak więc nietrudno się domyślić, jest on moim stałym, piórnikowym towarzyszem już od zamierzchłych czasów pacholęcych. Do tej pory prym wiodły niezawodne, ukochane i najlepsze Faber-Castelle o nieprzyzwoicie wręcz fantastycznej miękkości 6B. Mięciutkie jak kocie futerko, lekkie, smukłe i zamierzam o nich napisać kiedyś jakieś peany heksametrem, bo zasługują. Ale! Śmierci i ołówkom Faber-Castella mówimy NOT TODAY. Bo jestudej będziemy zajmować się innym grafitonośnym stworzonkiem. Przed Wami oto Kaweco Sketch Up!

dsc_1123_zpsre55kwjh

To znaczy to było samo pudełko. Kaweco jest o tutaj o!

dsc_1127_zpsm82nfqnw

Co to jak to czym to się je?

Czytaj dalej

TWSBI Vac Mini, czyli wisienka na tłisbiaczkowym torcie

Tytuł pseudoeksperta do spraw piórek TWSBI uzyskałam przez prosty mechanizm zasiedzenia, serii fortunnych zdarzeń i wielkiemu sercu Daniela z f-pen.pl. Kolejnymi dostępnymi w Polsce wyrobami tej tajwańskiej firmy raczę Was dość regularnie od jakiegoś czasu; dziś pora na wisienkę na tym czerwonoczapeczkowym torcie. Czego jeszcze nie było? Co kryje się w kolejnym, charakterystycznym, tekturowym pudełeczku?

dsc_1139_zpsgtw7tlts

Oczywiście TWSBI Vac Mini!

dsc_1140_zps295elrcb

Vac, jak wszyscy wiedzą, jest oczywiście skrótem od Very Attractive Cabbage, ale jeszcze do tego wrócę, coby niektóre kwestie dościślić. Jak pióreczko wygląda? Na pierwszy rzut oka podobnie do 580tki. Ale podobnie do 580tki wygląda podobnie na pierwszy rzut oka dokładnie każde pióro TWSBI, skupmy się więc na drugim, trzecim i dziesiątym rzucie paczałką, czyli różnicach, a może tym, co Vaca czyni wyjątkowym. I mowa tu nie tylko o czarnej pupci. Czytaj dalej

Lamy Safari Dark Lilac, czyli tylko krowa nie zmienia poglądów

Kiedy pierwszy raz na oczęta me ujrzała Lamkę Safari (a było to trochę latek temu, kiedy w temacie piór byłam zupełnie bosa i goła), pusty śmiech mnie ogarnął. Były to czasy, kiedy prawdziwe pióro miało krągłości było metalowe, odpowiednio ciężkie i zupełnie klasyczne (serwujemy czerń ze srebrem lub ewentualnie złotem). Patrzyłam na to pisadło i kręciłam z politowaniem głową na tych naiwniaków, którzy ten kumkwat dla ubogich kupują. No bo co to ma być, zapytuje Zgredek, co to ma być? Stylistyka à la spinacz biurowy, jakieś, kurna, okienko do podglądania inkaustu przy pracy? Plastik z napisem jakimś, piórko jak z kiosku Ruchu, No Name za trzy pejsiont? No i tak było, moi Drodzy, tak było. Dopóki na tegorocznym Pen Show nie wzięłam tego piórka do usmarowanej atramentem łapki i nie popisałam chwilkę po próbce papieru. I przepadłam z kredensem. Gdyby sprzedawca sklepu, którego nazwy nie wymienię, nie odszedł gdzieś od swojego penszałowego stanowiska i nie ruszył w tango, nie straciłby klienta. I to myślę że niejednego. Bo tak jak stałam, kupiłabym Lamkę ad hoc.  Ale chłopa nie było, więc z chorobą przewlekłą pozostałam aż do nawiązania współpracy z Pióroteką. Gdyż albowiem kiedy ujrzałam lamkową wersję Darc Lilac, inne w moich oczach zbladły jak Ronaldo na widok Pazdana.

lilac

Czytaj dalej

Pelikan Edelstein Amethyst, czyli obiekt pożądania

Jasny fioletowy z lekką nutą różu – to jest coś, czego w zestawie szlachetnych kamieni do tej pory brakło. Godnie reprezentuje swój gatunek jako Pelikan Ink of the Year 2015. Łaził mi po głowie i byłam go ciekawa od jakiegoś czasu, więc kiedy wpadł mi w łapki miłość do fioletów przeżyła swój gwałtowny nawrót – choć na co dzień preferuję znacznie ciemniejsze sztuki. Można powiedzieć, że wolę, no, te… Brunetki.

Czytaj dalej

Piórowe akty, vol.2

*** English version below ***

Dzięki Rabinowi, który stał się spiritus movens przedsięwzięcia, brać piórowa po raz kolejny się spotkała się w miłej kawiarence. Były pióra, była kawa, były herbatki, był Rabin, była Fela, był Dr. Piter Jekyll, była Inkoholiczka, była Gosia i byli kolorowi atramenci. I była okazja do stworzenia drugiego odcinku „Piórowych aktów” gwoli się radością z innymi podzielenia. (Na pierwszą część zapraszam tutaj 🙂 ) Chodźcie więc wszyscy wraz na kolorową wycieczkę po stole inkoholików! 🙂

We, a few polish inkholics, gathered again thanks to our friend Rabbi. There were fountain pens, coffee, tea, inks and Fela&Dr. Piter Jekyll&Inkholic&Rabbi&Meggie. And there also apeared opportunity to create second episode of my photo-series. ((For first episode click here 🙂 ). We invite you all for small  journey through inkholics’ table 😉 Enjoy the photos!

DSCF6773DSCF6775

Czytaj dalej