„Woda na sicie”, czyli NIKT! się nie spodziwał włoskiej inkwizycji…

Tym razem sceną wydarzeń jest fantastyczna kraina wzorowana na wczesnorenesansowej Italii oraz lochy inkwizycji. To stamtąd swoją opowieść snuje oskarżona o praktykowanie magii, wyrzucona za nawias społeczeństwa bękarcica, La Vecchia… 

Jej matką była wiejska dziewczyna, miejscowa ladacznica, a może potajemna kochanka dziedzica tych ziem? La Vecchcia plącze się w zeznaniach… Opowiada o pamiętnej, przeklętej nocy, kiedy straciła matkę, a sama została zgwałcona. Ale jakiego potwora zbiegłego z cyrku zabili wówczas zapijaczeni oprawcy? Podobno był smokiem. A może mężczyzną? Podobno… Bo z jej opowieści nie sposób wyłonić jednej prawdy. La Vecchia lawiruje. Urządza teatr dla inkwizycji, próbując chronić swoje życie? A może powoli popada w obłęd? Jest czarownicą czy samotną kobietą, która w świecie zdominowanym przez mężczyzn chce zachować niezależność? Jaką tajemniczą grę toczy z przebiegłym oficjum? 

Woda na sicie to oparta na zapisach przesłuchań, wielowarstwowa, porywająca powieść, poruszająca temat procesów czarownic i kontrowersyjnych praktyk inkwizycji. To także studium osoby przesłuchiwanej, a jednocześnie ciąg dalszy opowieści o kobietach uwikłanych w historię kreowaną przez mężczyzn.

spanish-inquisition

NOOOOBODY expected Spanish Inquisition! – słyszę w głowie zawsze, gdy natykam się na tą tematykę. Jednak, żarty żartami, inkwizycja śmieszna była niestety jedynie w Monty Pythonowskim skeczu. Choć metody tej prawdziwej dziś możemy uważać za groteskowe (jak wypłynie – na stos!, jak utonie – och, trudno, była niewinna…), zaręczam wam, że tym paniom, które stawały przed czcigodnymi trybunałami było nie do śmiechu. Ową bezsilność i głębokie do szpiku kości poczucie niesprawiedliwego traktowania udało się Brzezińskiej wydobyć z Czytelnika już na pierwszych stronach, gdy, czytając protokół z przesłuchania, już wie na co tu się zanosi. Czytaj dalej

Reklamy

„Córki Wawelu”, czyli o kobiecych szyjach, co głowami rodów kręciły

Jak dobrze wiecie, Inko uwielbia wprost historyczne w każdym wydaniu. Od wczesnych Wikingów po późnych ONRowców, z odrobiną fantasy albo też zupełnie bez, lżej lub zupełnie ciężko – ja jestem kobieta pracująca, żadnej pracy się nie boję. A że ostatnimi czasy nader wysoko cenię sobie pióro żeńskie, to wielką wprost radością zareagowałam na nowinę o powrocie Pani Brzezińskiej, tym razem w wydaniu zupełnie na poważnie – bo „Córki Wawelu to książka, jakiej jeszcze nie było.

Regina jest prostą chłopką, dla której Kraków to obietnica lepszego bytu i zarobku. Dziewczyna zostaje przyjęta na służbę do mistrza Bartłomieja, uznanego słodownika, który, jak szybko się okazuje, oczekuje od niej oddania i posłuszeństwa nie tylko w kuchni… Wkrótce na świat przychodzi „potworek” – Regina nie umie myśleć inaczej o swojej córce karlicy. A jednak to właśnie Dosia trafia na królewski dwór. To jej oczami – postaci prawdziwej, która rzeczywiście przechadzała się po królewskich krużgankach, opiekunki, świadka wydarzeń, uczt, ślubów, spisków i gwałtów – podglądamy codzienne życie jagiellońskich królewien: Jadwigi, Izabeli, Zofii, Anny i Katarzyny. Anna Brzezińska, ceniona pisarka i mediewistka, powraca z nową zaskakującą książką. Na przeszło ośmiuset stronach opisuje życie kobiet za czasów ostatnich Jagiellonów. Jej bohaterkami są nie tyko uprzywilejowane – jak mogłoby się zdawać – córki króla Zygmunta I Starego z małżeństw z Barbarą Zápolyą i Boną Sforzą, ale także bękarcice, mieszczki, kobiety z plebsu przyjmowane do pracy jako sługi, a traktowane jak niewolnice.

f07f9e4f0270acdefc34ff34e2c03e63

Czytaj dalej

„Wiedźma z Wilżyńskiej Doliny”, czyli fantastyczna uczta spod kobiecej ręki

Podobno nie ma nic gorszego niż własne życzenia – zwłaszcza, jeśli się spełnią. A jeżeli podmiotem wykonawczym jest Babunia Jagódka – starutka, zgarbiona, z nieodłączną kapką na zakrzywionym nosie i chustą w róże na siwej łepetynie pełnoetatowa wiedźma z Wilżyńskiej Doliny? Wtedy zaczyna robić się naprawdę nieciekawie…

Czytaj dalej