Pen Show Poland 2017 – another day in paradise

Ten Pen Show był dla mnie szczególny, bo trwał znacznie dłużej niż te dwa długie, katowickie dni. Pen Show zaczął się dla mnie pół roku wcześniej, kiedy to bose, inkoholicze dziecię dołączyło do sympatycznej grupki dyplomowanych organizatorów, wśród których ukokosiło się na posadzie Executive Social Media Managera – czyli po prostu zajęło się promocją. I tak po wielu zwrotach akcji, nagłych telefonach i mediobomb rozbrojeniach dotarłam żem była popod Kosmos kino w Katowicach.  I jak się nie zaczęło!

W tym roku Pen Show Poland odwiedziło około 400 osób. To naprawdę dużo! Bardzo się cieszę, że mogłam być częścią tego przedsięwzięcia – Kasia, Daga, Dex, And – odwalacie naprawdę niesamowitą robotę. Jestem dla Was pełna szacunku i podziwu!

No, nie ma co przedłużać, wiem po co tuście zajrzeli – do ad remu, nacieszta oczy!

Wszystko zaczęło się niewinnie – od planów…

dsc_2110_zpsqmqcdfrn

… i pustych sal, po których hulał And, tfu!, to znaczy wiatr i krzątali się wystawcy…

dsc_2112_zpsuqc3gcip

Lecz wraz z wybiciem godziny 11 wszystko się zmieniło:

dsc_2178_zpsiiaouvx4dsc_2180_zpsperjjewu Czytaj dalej

Fountain Pen Day 2016 Polen, ergo vive le stylo-plume!

Po raz kolejny pierwsza listopadowa sobota zgromadziła w Warszawie całe tabuny pióromaniaków, inkoholików i notesomiziaczy. Tym razem organizacj przedsięwzięcia zajęły się były firmy Escribo i Amex.group. Około dziesiątej wszyscy w amoku wpełźli na salę wystawową i z obłędem w oczach uwijali się po niej aż do wieczora. Zapraszam na cały worek zdjęć zrobionych podczas gdy latałam po sali z prędkością samolotu wojskowego F-16 Falcon.
First Saturday of November has gathered in Warsaw herds of fountain pen lovers, inkholics and notebook-strokers. This time firms Escribo and Amex.group took care of organization. All of us crowled into exhibition hall in amok at about ten o’clock and we busteled there with flash of insanity in our eyes till the evening. Let me invite you on big bag of pictures taken by me, when I runned through the hall as quick as a military plane F-16 Falcon.

dsc_1443_zpshdij5hn61

Kącik Forum o Piórach.
Forum o Piórach’s own little corner.

dsc_1281_zpsz4blfoefdsc_1290_zpsferbmvrfdsc_1285_zpsqufzmx7v

Oblegane stanowisko ręcznie kleconych KWZInk Konrada i Agnieszki.
Beset hand made KWZInk’s emplacement.

dsc_1291_zpsewnyjjfg Czytaj dalej

Kaweco Sketch Up, czyli piszem po hamerykańsku

Jeśli istnieje inna rzecz, którą pisze mi się równie wygodnie, szybko i gładziutko jak dobrze dobranym piórem wiecznym, to jest nią ołówek. Jak więc nietrudno się domyślić, jest on moim stałym, piórnikowym towarzyszem już od zamierzchłych czasów pacholęcych. Do tej pory prym wiodły niezawodne, ukochane i najlepsze Faber-Castelle o nieprzyzwoicie wręcz fantastycznej miękkości 6B. Mięciutkie jak kocie futerko, lekkie, smukłe i zamierzam o nich napisać kiedyś jakieś peany heksametrem, bo zasługują. Ale! Śmierci i ołówkom Faber-Castella mówimy NOT TODAY. Bo jestudej będziemy zajmować się innym grafitonośnym stworzonkiem. Przed Wami oto Kaweco Sketch Up!

dsc_1123_zpsre55kwjh

To znaczy to było samo pudełko. Kaweco jest o tutaj o!

dsc_1127_zpsm82nfqnw

Co to jak to czym to się je?

Czytaj dalej

TWSBI Vac Mini, czyli wisienka na tłisbiaczkowym torcie

Tytuł pseudoeksperta do spraw piórek TWSBI uzyskałam przez prosty mechanizm zasiedzenia, serii fortunnych zdarzeń i wielkiemu sercu Daniela z f-pen.pl. Kolejnymi dostępnymi w Polsce wyrobami tej tajwańskiej firmy raczę Was dość regularnie od jakiegoś czasu; dziś pora na wisienkę na tym czerwonoczapeczkowym torcie. Czego jeszcze nie było? Co kryje się w kolejnym, charakterystycznym, tekturowym pudełeczku?

dsc_1139_zpsgtw7tlts

Oczywiście TWSBI Vac Mini!

dsc_1140_zps295elrcb

Vac, jak wszyscy wiedzą, jest oczywiście skrótem od Very Attractive Cabbage, ale jeszcze do tego wrócę, coby niektóre kwestie dościślić. Jak pióreczko wygląda? Na pierwszy rzut oka podobnie do 580tki. Ale podobnie do 580tki wygląda podobnie na pierwszy rzut oka dokładnie każde pióro TWSBI, skupmy się więc na drugim, trzecim i dziesiątym rzucie paczałką, czyli różnicach, a może tym, co Vaca czyni wyjątkowym. I mowa tu nie tylko o czarnej pupci. Czytaj dalej

Niech żyje papier 2, czyli normik w wielkim świecie warszaskim

Po tematyce bloga mego nietrudno się domyśleć, jakie miłości w moim inkoholikowym sercu płyną. A tu proszę, we Warszawach zaprzyjaźnione Inahony patronują festiwalowi papieru, origami, notesów, niszowych wydawnictw, książek, atramentów i innego dobrodziejstwa inwentarza tak bliskiego każdemu papierofetyszyście. Jedyne słuszne pogo jest więc takie, że gdy program Niechżyjepapierów przeczytałam, od razu zapragłam się tam pojawić i węszyć wśród papierów w sposób aktywny. Wsiadłem więc w kajak i popłynęłem w górę Bystrzycy. I tak oto w słoneczną a wietrzną sobotę roztwarły się przed Inkoholikiem podwoje Państwowego Muzeum Etnograficznego.

z20628949icrniech-zyje-papier-2q

Czytaj dalej

Pen Show 2016 Katowice – fotorelacja

~English version below~

Wróciłam do chałupki zmęczona ale szczęśliwa. Pierwszy raz w życiu widziałam w jednym miejscu tyle piór, tyle atramentów, tyle papierów, i, co najważniejsze, tylu wspaniałych ludzi, którzy podzielają pasję. Jest moc! 🙂 Bardzo dziękuję Organizatorom i wszystkim, którzy znaleźli chwilkę, żeby porozmawiać. A teraz zapraszam wszystkich na końską dawkę zdjęć 😉 Miłego oglądania!

I came back home totally exhausted, but happy. I’d never seen such amount of fountain pens, inks, papers before… I’m glad that I had an opportunity to meet so many wonderful people, who share my passion. It is priceless:) I want to thank all the people, who found time to talk to me for a moment, and, of course, to the Organizers, who did hard work. Now I invite you all to take a look at the pictures. Enjoy!

DSC_3530

DSC_3534DSC_3536 Czytaj dalej

Kaweco Sport Classic, czyli małe jest… wytrzymałe!

Słabość do małych piórek mam ci ja nie od dziś. Najpierw Waterman Facette, potem TWSBI Mini i tak pomalutku, po cichutku pióropusz osadzony na kosmatej głowie Pocahontas rozszerza się o kolejne niewielkusie, które między „pełnowymiarowymi” piórami się panoszą się niezgorzej. Tym razem jednak nie jest to coś ani do złotej sukni balowej i kopertóweczki, ani do małej czarnej i satynowej torebeczki. Tym razem to coś, co odnajdzie się z powodzeniem i w plecaczku, i kieszeni spodni, i tajemniczej dziurze w podszewce torby. I o klucze się poobija, i z termicznego kubka cosik na niego kapnie, i w papierzyska się zaplącze, i w pudrze wymaskla, i w portfel zawinie. Coś, co wygrzebiemy ekspresowo z odmętów sakwy i na poczcie pod ostrzałem gadzich oczu urzędniczki, i na spotkaniu Anonimowych Astronautów, i u lekarza specjalisty dentysty chirurga szczękowego, i w sklepie monopolowym jak chcemy popisać po paragonie. Ściślej mówiąc dzisiaj przed Wami piórko, które udowadnia, że małe jest piękne… I wytrzymałe.

Kaweco Sport Classic!

kawecopigoo

Czytaj dalej

TWSBI Mini, czyli szacowny jegomość o wzroście nikczemnym

Małe piórka do małych łapek? Nic bardziej mylnego. Małe piórko i dla pani i dla pana, inteligenta, bałwana, księgowego i Karolka, Róży, Kasi, dziadka Tolka. Do torebki, do saszetki, dla blondyna i brunetki. Spisać sprawki, wykłuć oko – piórko przyda się niecnotom. I tym grzecznym też, hej! Tak więc przed Wami dziś kolejny żeglarz, który do Inkoholiczkowego Królestwa przypłynął na trójmasztowcu prosto z krainy F-pen.plandii – nie kto inny jak TWSBI Mini.

twsbi20mini_zpsu2xtguxp

Czytaj dalej

Clairefontaine Triomphe, czyli gładziutkość aksamitu

Francja, mimo swych kilku niewątpliwych wad, od wielu lat powolutku, po cichutku, ale z godną podziwu wytrwałością rozkochiwuje mię w sobie. Matuszka mi jako pacholeciu serwowała nieustannie jedną z płyt niejakiego chrypkogłosego Garou, sama na tą muzykę ówcześnie chorując. Potem co prawda odrobinkę podrosłam (ale niewiele) i Garuj przerodził się w osobistości pokroju Edit Piaf (su le sjel deeee Pariii, oh fofou, fou fofou, ummm ummm…). Jak widać nauka języka też idzie mi dobrze, umiem przecież już bonżur, pejzaż i dekupasz. Następnie frontalny atak na moje serce przypuścił Wiktor Hugo ze swoją „Katedrą Marii Panny”, zdobył je, zawładnął mną niepodzielnie i panuje do dziś. W związku natomiast z pierzastym aspektem mojego życia – Visvamitra jak zwykle nie zawiódł. Do grona ulubionych inkaustow dołączyło kilka torcikowych sztuk L’Artisan Pastellier Callifolio (uczyłam się pół godziny jak to się wymawia, coby zabłysnąć na salonach). A teraz? A teraz zadość się stanie mojemu galopujacemu papierofetyszowi. Bombowy Daniel zaopatrzyl mnie w pewnien notesik, który na peany najpiekniejsze zaiste zasługuje. Przed Wami Clairefontaine Triomphe.

Czytaj dalej