FANTOM, czyli jeszcze fantastyczna prasa nie zginęła

… kiedy my żyjemy! Czołem, Inkoholicy, w ten teoretycznie zimowy poranek. Mam nadzieję, że Święta minęły Wam spokojnie, leniwie i rodzinnie i że w głowach obmyślacie już dzikie kreacje na nadchodzącego Sylwestra. Ale. Zanim futra wdziejemy, zostańmy na chwilę w tej właśnie uroczo leniwej atmosferze, którą daje nam co roku Boże Narodzenie. Bo dzisiaj będzie o prasie.

912

Jestem takim człowiekiem dziwnym, który rolę książki i gazety zupełnie odwrócił. Książki – po troszę z racji bloga, po troszę z nieumiarkowania w czytaniu – wciągam nieraz w biegu, wydzierając czas kotom i studiom, wchłaniając je tak intensywnie, że zapominam zupełnie dokąd i gdzie idę/gdzie obecnie się znajduję. Prasę natomiast bardzo celebruję. To śmieszne, wiem. Ale z gazetą się siada przy kawie, gazetę się najpierw wącha, potem przegląda raz, potem przegląda drugi, potem czyta to, co przykuje wzrok, potem początkowe zestawienia a dopiero na samym końcu od deski do deski. To podejście sprawia, że czasem jedną gazetę czytam całymi miesiącami i liczbę tytułów, które kupuję regularnie też musiałam ograniczyć do minimum – bo inaczej skończyłabym po tygodniu utopiona pod stosem kolorowej prasy. Bo prasa to nie jest analogowy internet, to jest coś o wiele wiele więcej.

Ale do rzeczy! Czytaj dalej

Reklamy

„Topory i sejmitary”, czyli do Holmgardu i jeszcze dalej!

Coraz bliżej Święta, coraz bliżej Święta, GAAAH! Coraz bliżej PREMIERA najnowszego sezonu Vikingów. Powoli zaczynam polerować tarczę, ostrzyć topory, lśniąca kolczuga zreperowana po zeszłorocznych bitwach o Paryż, niedługo barwy bojowe na twarz nałożę i ruszamy w szarżę. Żeby w klimat się (i Was) wprowadzić zaś, wysmażyłam dzisik na półtwardo recenzję pewnego cyklu, z którym mieliśmy przyjemność już wcześniej. Pamiętacie, Inkoholicy, pana Radka Lewandowskiego i jego cykl Wikingowy? Recenzje pierwszej i drugiej części oznaczam, gdybyście chcieli sobie odświeżyć – a dzisiaj zapraszam Was na trójkę. Sprośne przyśpiewki będą równie głośne jak wrzaski konających, Oddi rozrośnie się w barach i ruszy na ratunek matce i siostrze, a krew poleje się równie obficie, co piwo.

wikingowie_topory_i_sejmitary-1140x489 Czytaj dalej

5 typów konwentowiczów, czyli co dla kogo na FALKONie

Sztandarowy lubelski konwent zbliża się wielkimi krokyma. Brunetce na plakacie już powiewają włosy, Cytadelo-Syriuszowcom praca w rękach się pali, konwentowcy wysupłują ze swych kieszeni wszelkie gromadzone tam miesiącami drobniaki i powoli zaczynają się porządnie emocjonować. No właśnie – konwentowcy. To uczestnikami stoi każdy tego typu event – fanami właśnie. A kto po konwentach szlaja się, włóczy i wałęsa nałogową mniej lub bardziej, zobaczy na każdym z nich kilka gatunków fantastów w ich naturalnym środowisku. Zapraszam dzisik na wycieczkę  z kamerą  z piórem z klawiaturą wśród Falkonowej dżungli. Dla każdego z nich mam garść subiektywnie wybranych z programu propozycji – a nuż coś przedstawicieli zaciekawi! 😉 Także każdemu według potrzeb, wiśta wio, jadymy.

FALKON620x320

Czytaj dalej

„Toy Wars”, czyli półnagie, kacogenne, szalone fantasy

Światło poranka prześwitujące przez roletę wdziera się do Twoich oczu i boleśnie budzi. Jęczysz głośno i podnosisz swoją obolałą głowę marząc o choćby kropli wody w wyschniętych na wiór ustach. Rozglądasz się po pokoju, trąc dłonią oko swędzące od niezmytego makijażu z wczoraj. Nie masz pojęcia gdzie jesteś. Wokół walają się puste butelki po alkoholu i ślady szampańskiej zabawy z zeszłego wieczora. Tu i ówdzie na ziemi leży nawet jakiś imprezowicz. Siadasz na łóżku usiłując zapanować nad nadchodzącym nieuchronnie womitem, a za sobą słyszysz męski pomruk. Jakiś facet, którego widzisz pierwszy raz w życiu a z którym najwidoczniej spędziłaś tę noc przewraca się na drugi bok i śpi dalej, chrapiąc donośnie. Wytrzeszczasz oczy i w Twojej głowie kołacze się jedno pytanie: CO TU SIĘ DO CHOLERY WYDARZYŁO?

Tak właśnie czujesz się po przeczytaniu „Toy Wars”.

 

ziemianski_toywars_1600x1200 Czytaj dalej

Polcon, czyli konwentowe Tchnienie Wschodu

Wstyd się przyznać, ale o Polconie w Lublinie dowiedziałam  się z ust miłej pani Fabrykosłownej na Warszawskich Targach Książki. I natychmiast popadłam byłam w otchłań mięciutką samozachwytu, że oto Kozi Gród w swych progach gości tak znamienitych gości. A dzisik zapraszam Was na zdjęcia z owego wydarzenia, które oddają moje mocno detaliczne podejście do fotoreportażu. 😀

dsc_2617_zpseqqnk73t

Czytaj dalej

TOP 7 kandydatów na męża, czyli popkulturalni misterzy

Każda fangirl ma w swoim życiu taki okres (jeden, dwa, ewentualnie sześćset), w którym kocha się na zabój w jakimś fikcyjnym charakterze. Ale to, że ktoś jest wymyślony, nie znaczy, że nie istnieje, prawda? 😀 Więc kochać można bez przeszkód.

marry

Temat jest ważki i wiecznie aktualny, poruszenia godzien! Drogie Inkoholiczki-Książkoholiczki i Fangirle wszelkiej maści – dziś coś dla Was. Jak uczyła mistrzyni Danuta Norek – kobieta już tak ma, że wychodzi za mężczyznę, przy którym czuje się bezpiecznie, a zdradza z tym, przy którym czuje się niebezpiecznie. Dzisiaj będzie o tych pierwszych – idealnych popkulturalnych kandydatów na małżonków. Marzenie każdej spragnionej ciepła domowego ogniska fangirl.

Kolejność losowa, nie ma faworytów – wybór należy do Was, drogie Panny!

Kto na pierwszy ogień? Nie kto inny, jak… Czytaj dalej

„Wszyscy patrzyli, nikt nie widział”, czyli karty w dłoń, szulerze!

Chodzę sobie po Warszawskich Targach Książki, chodzę. Latam jak mucha od stoiska do stoiska, tu się obślinię, tam się obślinię. W końcu zawiało mnie na stoisko Sine Qua Non, mojego najpierwszego współpracownika, który nadzieje swe w blogu pokładł, jak jeszcze Inkoholiczka była łysym i bezzębnym internetowym noworodkiem. Podchodzę, dzień dobry, dzień dobry, ja pani taka i taka, co tam słychać, jak żyjecie. I tak od słowa do słowa przemiły brodaty Sinekłanonowy Pan uzmysłowił mi, że w swojej wiedźmińskiej duszy dopuściłam się haniebnego zaniedbania i pominęłam pewną ważną premierę – „Wszyscy patrzyli, nikt nie widział” Tomasza Marchewki. (Tego samego Marchewki, który w scenariuszu growym swe pisarskie paluszki był maczał). Panie, mówię, z nieba mię pan spadłeś, ja to muszę jak najszybciej nadrobić! A on HOPS do półki i oto w rękach mych się znalazło takie przemiło chropawe cudo:

19511200_1402227413199877_1383675697864859462_n

Czytaj dalej

Piraciskaraibów i Salazar co się mścił, czyli kocham moją mikrofalówkę

Bardzo to miłe uczucie dla takiej starej baby jak Inko pójść sobie do kina na nowych piratów z Karaibów. Naprawdę bardzo, zważywszy na to, że premiery pierwszych części były przecież tak, tak niedawno… <ociera spod oka łzę wzruszenia a nad losem zadumania> Zebrała się więc Inko do kupy, wzięła ją pod pachę przyjacielska brać i zaniosła na salę projekcyjną i hajda w dół, jadymy.

tumblr_oky4m1cnoo1s2kuhmo3_500

Mówią, że Dead Man Tells No Tale, a okazuje się, że taki Dead Man ma jednak bardzo wiele do powiedzenia. Szczególnie, że osią tej historii jest znów, a jakże, nie kto inny jak Najgorszy Pirat O Jakim Słyszeliśmy Jack Sparrow vel Jacuś Wróbelek. (Wybaczcie mi głupie żarty, jestem w przededniu pierwszego egzaminu, a do końca jeszcze daleko, więc muszę jakoś odreagować! :D)

tumblr_inline_o0dt6qp4wg1srob4n_500

Czytaj dalej

„Piękna i Bestia”, czyli o Hermionie co lubi włochatych facetów

Dziś będzie krótko, albowiem drżę cała z emocji przed Pen Show i mi się łapki dygocą jak po spożyciu, ciężko jest trafiać w odpowiednie klawisze z literkami. Od razu przejdźśwa do ad remu, bez żadnych zbędnych wstępów (hej, to na pewno Inko pisze? Kto przejął stery? Czy leci z nami pilot?). Dzisik rzecz będzie o Walta Disneya exegi monumentum, o śliczniutkiej i słodziutkiej Emmie Watson, o gadających świecznikach i o włochatych facetach w ilości sztuk jeden (no, chyba, że liczyć Gastona, to sztuk dwa. Ale przy Adamie to Gastą blado, oj blado wypada).

bntbtss2_08

Czytaj dalej