House of Cards – co się stanie z Francisem?

Drugi listopada. Na tą datę czekam z utęsknieniem już od dawna i nie z powodu radosnego święta Zaduszek, a z powodu pewnej wyczekiwanej przez mię premiery. Po raz kolejny na ekranie mem rozbłyśnie przepiękny napis House of Cards i będę mogła znowu wejść do tego obrzydliwego, okrutnego świata strasznych ludzi, wielkiej polityki i nie mniejszych przekrętów. Bo na cóż innego czekać, jak nie na takie mocne akcenty? 😉

hoc-bye-spacey

HoC to absolutnie ścisła czołówka seriali na mojej prywatnej liście – idzie łeb w łeb z „Opowieścią podręcznej” i naprawdę nie wiem, co bym wybrała, gdyby ktoś mi kazał zostać z jednym. Chyba jednak HoC. Nie sposób jednak zignorować awantury związanej z molestowaniem, która wybuchła wokół Kevina Spacey i zaskutkowała natychmiastowym zwolnieniem go przez Netflixa i, tym samym, wysiudaniem z serialu (w którym grał, przypominam, główną rolę). Jeśli nie wiecie o co chodzi, to wyguglujcie, a ja na Was poczekam, bo ten wpis nie będzie rostrząsaniem sytuacji, a wyłącznie odpowiedzią na proste pytanie – jak oni sobie poradzą bez Kevina? Czy Robin udźwignie główną rolę?

No popatrzcie na nią. Pewnie, że udźwignie.

Czytaj dalej

Reklamy

5 mistrzów drugiego planu, czyli łobuz kocha najbardziej

U Riennahery przeczytałam o pewnej nieszczęśliwej kobiecie, która nie znała zjawiska fangirlingu. Fangirlowania. Fangirlizmu. Jak zwał tak zwał, chodzi o to, że na rozmowę o popkulturalno-literacko-serialowych fascynacjach prychnęła z pogardą mówiąc, że ona ma chłopaka prawdziwego i nie musi się uciekać do takich wyimaginowanych wyjść. Dzikie emocje, jakie wywołał we mnie ten tekst dodatkowo podkręcił seans najnowszej części Gwiezdnych Wojenek (tak, tak, wyznaję Reylo, jakbym nie miała tego wypisanego na czole :D) – i w efekcie powstał tekst, który w mojej głowie kołatał się już dawno, tylko tak jakoś chyba czekał na odpowiedni moment. Dzisiaj do pierwszego rzędu Czytelników zapraszam bardziej Inkoholiczki niż Inkoholików, bo temat jest ważki i emocje duże wywołuje – dzisiaj, drogie Panie, przedstawię Wam piękną listę mistrzów drugiego planu – postaci, które zapadają w pamięć, choć pierwszych skrzypiec na ekranie nie grają, a przy tym otacza je ciekawa aura tajemniczości i niewyjaśnionowości. A ponieważ owa miłość ekranowa, to chyba jedyny rodzaj damsko-męskiej miłości, który dzieląc się – mnoży („oborzetucholski, ty też go uwielbiasz, będziemy najlepszymi przyjaciółkami!) – zapraszam Panie do serwowania swoich typów.

U mnie na pierwszy ogień leci nie kto inny jak… Czytaj dalej

5 KRESKÓWEK dla DOROSŁYCH, czyli bajce wolno więcej

Ostatnimi czasy internetowcy wszelkiej maści zalewani są nieprzerwanie płynącym, obfitym strumieniem seriali. Kiedy pierwszy raz zobaczyłam stronę główną Netflixa pomyślałam: O Borze Tucholski, toż to życia człowiekowi nie stanie, żeby choć tą interesującą mnie część obejrzeć. A przecież jest jeszcze HBO i inne Showmaxy… Czy to sprawia,  że mniej kocham seriale? Jak mawia Sznuk w „Jeden z dziesięciu”: OTÓŻ NIE. 😀

O moim gorejącym miłością do nich sercu ognistym napiszę inną razą – dzisiaj skupię cię na pewnym konkretnym odłamie, który przeżywa swój renesans: na kreskówkach dla dorosłych. I mówiąc „dla dorosłych” nie mam tu na myśli TEGO „dla dorosłych( ͡° ͜ʖ ͡°)”, tylko po prostu z założenia kierowanych do widza innego-niż-dziecko (będące ich naturalnym i zupełnie domyślnym odbiorcą). Będzie i ostro i łagodnie. I słodko i kwaśno.

Zaczynamy?

Sądząc po oczach, BoJack już nie może się doczekać, więc zacznijmy od niego.

bojack horseman wallpaper Beautiful The Simpsons ? Fan Fest Czytaj dalej

„Książę Egiptu”, czyli najlepsza animacja wszech czasów

Jestem jedną z tych osobek, które mają absolutnego fioła na punkcie tak zwanych filmów Disneya. Mówię „tak zwanych”, bo mam na myśli wszelkiej maści animacje z lat 90 i początku XXI wieku (o ludzie, ale się staro czuję), którymi kasety wideo (o ludzie, czuję się jeszcze starzej) raczyły nas – dzieciaki. Jakoś tak hurtowo do dziś odpowiedzialność za nie przypisuje się Disneyowi, choć duża część z nich nigdy nie wylądowała nawet przejazdem na jego biurku. Dzisiaj zabiorę Was w objęcia Dreamworks, które naprawdę będą objęciami marzeń – bo mam ogromną chęć napisać Wam kilka słów o jednej z dwóch moich absolutnie ukochanych animacji wszech inkoczasów. Nie, tym razem nie o „Dzwonniku z Notre Dame” tutaj mowa. Mowa o „Księciu Egiptu”. Czytaj dalej

„Król rozrywki”, czyli rzucam bloga, zapisuję się do cyrku

Jean Valjean z „Nędzników”   Hugh Jackman  Pewien niepoprawny marzyciel od dzieciaka marzy i stworzeniu własnego SHOW. Patrzy ten młodzian na witrynę sklepową i wyobraża sobie siebie we fraku, cylindrze, przed tysięczną publicznością, gdzie wodzirejuje spektaklowi jakiego świat nie widział. Niestety – jak zwykle – szanse są nikłe, bo żyje praktycznie na ulicy i nawet galopujące wizjonerstwo nie pomoże. Heeeehhhh… <wzdycha z uśmiechem kiwając się w tył i w przód> Wszystkie filmy typu „ziszczenie amerykańskiego snu” są właściwie takie same. Ale czy to oznacza, że się je mniej kocha? 😉

104918098-the-greatest-showman-df-25877_r_rgb-1910x1000 Czytaj dalej

9 powodów, żeby szorować do kina na najnowsze Star Warsy, czyli Porgi, nowe wątki i B.S. ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Po pierwszych seansach drugiej części trzeciej trylogii (ta wyliczanka rodowa to celowo, żeby podkręcić powagę sytuacji) blogerska sieć równie uroczo co typowo raczyła się była spolaryzować na dwa kłapiące na się zębami obozy. Jeden z nich uważa, że wspanialsza od The Last Jedi może być tylko wanna pełna miodu i orzeszków, a drugi – rozczarowanie życia, śmiech na sali, plucie popcornem i w ogóle zabijcie mnie. Osobiście uwiłam sobie ciepłe gniazdko w samym, środku obozu numer jeden, gdzie otulona w koce planuję kolejne seanse TLJ. Dlaczego uważam, że w podskokach winniście, Inkoholicy, szorować na najnowszych Star Łorsów część? Otóż powodów jest ku temu co najmniej dziewięć. A może i więcej.

Czytaj dalej

5 typów konwentowiczów, czyli co dla kogo na FALKONie

Sztandarowy lubelski konwent zbliża się wielkimi krokyma. Brunetce na plakacie już powiewają włosy, Cytadelo-Syriuszowcom praca w rękach się pali, konwentowcy wysupłują ze swych kieszeni wszelkie gromadzone tam miesiącami drobniaki i powoli zaczynają się porządnie emocjonować. No właśnie – konwentowcy. To uczestnikami stoi każdy tego typu event – fanami właśnie. A kto po konwentach szlaja się, włóczy i wałęsa nałogową mniej lub bardziej, zobaczy na każdym z nich kilka gatunków fantastów w ich naturalnym środowisku. Zapraszam dzisik na wycieczkę  z kamerą  z piórem z klawiaturą wśród Falkonowej dżungli. Dla każdego z nich mam garść subiektywnie wybranych z programu propozycji – a nuż coś przedstawicieli zaciekawi! 😉 Także każdemu według potrzeb, wiśta wio, jadymy.

FALKON620x320

Czytaj dalej

Polcon, czyli konwentowe Tchnienie Wschodu

Wstyd się przyznać, ale o Polconie w Lublinie dowiedziałam  się z ust miłej pani Fabrykosłownej na Warszawskich Targach Książki. I natychmiast popadłam byłam w otchłań mięciutką samozachwytu, że oto Kozi Gród w swych progach gości tak znamienitych gości. A dzisik zapraszam Was na zdjęcia z owego wydarzenia, które oddają moje mocno detaliczne podejście do fotoreportażu. 😀

dsc_2617_zpseqqnk73t

Czytaj dalej

TOP 7 kandydatów na męża, czyli popkulturalni misterzy

Każda fangirl ma w swoim życiu taki okres (jeden, dwa, ewentualnie sześćset), w którym kocha się na zabój w jakimś fikcyjnym charakterze. Ale to, że ktoś jest wymyślony, nie znaczy, że nie istnieje, prawda? 😀 Więc kochać można bez przeszkód.

marry

Temat jest ważki i wiecznie aktualny, poruszenia godzien! Drogie Inkoholiczki-Książkoholiczki i Fangirle wszelkiej maści – dziś coś dla Was. Jak uczyła mistrzyni Danuta Norek – kobieta już tak ma, że wychodzi za mężczyznę, przy którym czuje się bezpiecznie, a zdradza z tym, przy którym czuje się niebezpiecznie. Dzisiaj będzie o tych pierwszych – idealnych popkulturalnych kandydatów na małżonków. Marzenie każdej spragnionej ciepła domowego ogniska fangirl.

Kolejność losowa, nie ma faworytów – wybór należy do Was, drogie Panny!

Kto na pierwszy ogień? Nie kto inny, jak… Czytaj dalej