Pen Show Poland 2018 – uświatowiła nam się impreza!

Kolejne Pen Show za nami – dla mnie jako organizatora drugie. Powiem szczerze, że inoholicze serce we mnie rośnie kiedy widzę jak pięknie rozwija się ta impreza. Z roku na rok mamy coraz więcej odwiedzających zarówno z całej Polski jak i zza rozmaitych granic :3 Cóż – jak zwykle przy fotorelacjach – dosyć gadania, oddaję głos zdjęciom!

Wejście do Kina Kosmos rzucił się przyozdabiać Warszawski Dom Kalkigrafii – i spisał się fenomenalnie wprost. Nie mogłam się napatrzeć na tą kaligrafię na szkle.

dsc_2952_zps0mgnwyyjdsc_2949_zpstbraar7mdsc_2800_zpsbwzsjic6dsc_2796_zps1ojd2dke

A na samem przedzie witał odwiedzających Pelikan z tymi jego najwdzięczniejszymi do fotografowania kałamarzami Edelstein…

dsc_2918_zpsfsduhvsidsc_2916_zpskczwznly

Zdecydowanie najniebezpieczniejsza dla portfeli była salka zagraniczna na prawo od wejścia – w tym roku gościło w niej Johnów dwóch, Michael Selway i Sarj Minhas z małżonkami oraz Ray Walters i Włosi – stali bywalcy. Dostępny był także pendoctor Przemek Dudek, który słabującym stalówkom konsultacje prowadził.

dsc_2920_zpsrzkrsfledsc_2921_zpshan0vsv3dsc_2831_zpsuznctwkk

Poniżej Panorganizator się czymś zachwyca. Ale niestety nie wiemy czym, gdyż nie widać.

dsc_2813_zps4kijkurldsc_2792_zps21rsykbbdsc_2765_zpstebsbbgfdsc_2764_zpspfyq6vpe

Może tym, czym wszyscy – tymi vintage’owymi cudami :3

dsc_2762_zpsz207nm3ndsc_2760_zpsjfzjaxwkdsc_2791_zpsnpkm4qk3

Za to na lewo od wejścia była jak zwykle najpiękniejsza kompozycyjnie ekipa – Twoje Pióro z ich Kolorowymi Atelier. Jestem wielką fanką.

dsc_2770_zpsqkizfkqsdsc_2772_zpsnxp0p7ge

Armia na apelu. Czekają na wymarsz.

dsc_2776_zps74k591k3

Łabądek.

dsc_2773_zpsw1ztpyj7dsc_2774_zpsceab6ksr

A tu macie ekipkę Archie’s Calligraphy – o ich blokach poczytacie na blogu już całkiem niedługo nieco więcej!

dsc_2936_zpsvz1mh93kdsc_2937_zpskxh4zzna

Piękna Pani Pendoctor i jej równie piękny dobytek.

dsc_2935_zpsapuqbmgw

dsc_2824_zpsbozm0msu

dsc_2943_zpsc9dzkep3dsc_2944_zpsywayifps

Komuś się kichnęło było atramentem.

dsc_2928_zpswdimwtnzdsc_2924_zpsuimn9rridsc_2931_zpsup4ugxgx

Powyżej Lisa Miyako, a poniżej Mister Pen Show Poland 2018 Przemysław Marciński. Po godzinach sesji zdjęciowych wyrabia hobbystycznie pióra.

dsc_2932_zpsuwc6r5nj

A tu mamy stoisko Warszawskiego Domu Kaligrafii – pięknego, świeżutkiego projektu, którym warto się zainteresować.

dsc_2906_zpsayqsu7lzdsc_2894_zpsizwfa02c

… i Calligrafun – sklep z kaligraficznym mydłem i powidłem i bakaliami i co się komu zamarzy.

dsc_2847_zpsts6qccwedsc_2846_zpsigcj0mml

I znów Pan Dex – kontempluje tym razem wycelowany weń obiektyw.

dsc_2905_zpst0i22n6mdsc_2912_zps7lpj689sdsc_2835_zpsccj9nhza

Ciężko robić zdjęcie fotografce, a zwłaszcza tak dobrej – aż się dłonie pocą ze stresu! 😀

dsc_2900_zpshcrqxtbfdsc_2819_zpseyegmhdadsc_2839_zpsauvjfnppdsc_2810_zpsmelaiunc

W przyszłym roku takie będą mundurki!

dsc_2841_zpslovs2r7t

I oblegane stoisko KWZInków, u których w tym roku można było nabyć tegoroczny Liquid Words – ja jestem tym fiolecikiem zachwycona :3

dsc_2789_zpsh0dyxjvi

Odwieczny dylemat – focić jak jest dużo ludzi i mieć gorsze zdjęcia, czy gdy jest mało i wygląda na niewielki ruch? 😀 Połączyłam obie opcje!

dsc_2788_zpsfrig54ke

Ktoś porzucił literkę 😦

dsc_2956_zpsvs3xhir7

A na koniec coś niecoś z warsztatów – Agi Węgrowskiej i Ewy Landowskiej:

dsc_2958_zpsbjyi4l5idsc_2964_zpsrq35k7wxdsc_2891_zpsnkifckqwdsc_2874_zpseq1vz2d9dsc_2970_zpsu6wtftrsdsc_2881_zpspaib2pq9dsc_2859_zpstzztrbubdsc_2870_zpsmzptkbcrdsc_2964_zpsrq35k7wx1

A oto, co Inkoholik ze sobą przytachał:

30414894_1666798543409428_7241040919451926528_n

Nie wszystko dla mnie – część będzie dla… Was! Spodziewajcie się w czasie bliskim konkursu popenszołowego!

A jak Wasze wrażenia z tego roku?

Reklamy

Polcon, czyli konwentowe Tchnienie Wschodu

Wstyd się przyznać, ale o Polconie w Lublinie dowiedziałam  się z ust miłej pani Fabrykosłownej na Warszawskich Targach Książki. I natychmiast popadłam byłam w otchłań mięciutką samozachwytu, że oto Kozi Gród w swych progach gości tak znamienitych gości. A dzisik zapraszam Was na zdjęcia z owego wydarzenia, które oddają moje mocno detaliczne podejście do fotoreportażu. 😀

dsc_2617_zpseqqnk73t

Czytaj dalej

Fountain Pen Day 2016 Polen, ergo vive le stylo-plume!

Po raz kolejny pierwsza listopadowa sobota zgromadziła w Warszawie całe tabuny pióromaniaków, inkoholików i notesomiziaczy. Tym razem organizacj przedsięwzięcia zajęły się były firmy Escribo i Amex.group. Około dziesiątej wszyscy w amoku wpełźli na salę wystawową i z obłędem w oczach uwijali się po niej aż do wieczora. Zapraszam na cały worek zdjęć zrobionych podczas gdy latałam po sali z prędkością samolotu wojskowego F-16 Falcon.
First Saturday of November has gathered in Warsaw herds of fountain pen lovers, inkholics and notebook-strokers. This time firms Escribo and Amex.group took care of organization. All of us crowled into exhibition hall in amok at about ten o’clock and we busteled there with flash of insanity in our eyes till the evening. Let me invite you on big bag of pictures taken by me, when I runned through the hall as quick as a military plane F-16 Falcon.

dsc_1443_zpshdij5hn61

Kącik Forum o Piórach.
Forum o Piórach’s own little corner.

dsc_1281_zpsz4blfoefdsc_1290_zpsferbmvrfdsc_1285_zpsqufzmx7v

Oblegane stanowisko ręcznie kleconych KWZInk Konrada i Agnieszki.
Beset hand made KWZInk’s emplacement.

dsc_1291_zpsewnyjjfg Czytaj dalej

Niech żyje papier 2, czyli normik w wielkim świecie warszaskim

Po tematyce bloga mego nietrudno się domyśleć, jakie miłości w moim inkoholikowym sercu płyną. A tu proszę, we Warszawach zaprzyjaźnione Inahony patronują festiwalowi papieru, origami, notesów, niszowych wydawnictw, książek, atramentów i innego dobrodziejstwa inwentarza tak bliskiego każdemu papierofetyszyście. Jedyne słuszne pogo jest więc takie, że gdy program Niechżyjepapierów przeczytałam, od razu zapragłam się tam pojawić i węszyć wśród papierów w sposób aktywny. Wsiadłem więc w kajak i popłynęłem w górę Bystrzycy. I tak oto w słoneczną a wietrzną sobotę roztwarły się przed Inkoholikiem podwoje Państwowego Muzeum Etnograficznego.

z20628949icrniech-zyje-papier-2q

Czytaj dalej

Londyn? Jest tylko Lądek Zdrój, czyli o stolicy antymody, braku 5 o’clock tea i domatorze w podróży

Wyznaję skruszona przed konsylium szanownych Czytelników, że reprezentantem jestem rasy domatorów. Rasy niechlubnej w dzisiejszych, dynamicznych czasach, które w pędzie kariery raczej spokojnego kanapowo-rodzinnego posiedzenia nie przewidują. Bo przecież czas to pieniądz, a pieniądze co prawda szczęścia nie dają, ale można za nie coś kupić, co sytuację poprawia, i tak dalej i tak dalej. Jednakowoż, jak powszechnie wiadomo, co za dużo to nie zdrowo. Gorącego pragnienia spędzenia życia pod kocem w towarzystwie dobrej książki, ciepłej herbaty i miękkiego kota nie należy domatorskimi skłonnościami usprawiedliwiać. Postanowiłam więc wydzierać się regularnie ze swej przytulnej strefy bezpieczeństwa, by się w kocach nie utopić na ament – a czy jest na to lepszy sposób niż ruszenie podróż? To dziwne u domatora, ale czasem owo podróżowanie polubiłam.

dsc_0681_zpsemp4gwgn

Szum samolotu na lotnisku już nie wydaje mi się bezczelną groźbą, a raczej tajemniczą obietnicą, napotkani ludzie też tacy jakby z roku na rok milsi… A może to ja się zmieniam? Nie wiem. Padło na Londyn. Wielka Brytania po raz kolejny otwarła przede mną swoje podwoje, a ja, jak to za każdym razem, wyciągnęłam z tego wyjazdu coś nowego. Zespół momentów, ludzi, miejsc, zaskoczeń, zachwytów i innych londyńskich przeżyć tym razem ułożył się pięknie w słowa „Wielka Brytania”.

dsc_0562_zpstfehdcam Czytaj dalej

Carnaval Sztukmistrzów, czyli cały Lublin wpada w cyrkowy szał

Pamiętacie to uczucie, kiedy dziecięciem będąc zostaliście zabrani do cyrku? W oczach małej Inkoholiczki najprostsze sztuczki iluzjonistów urastały do rangi skończonych cudów, chodzący po linach byli tajemniczymi czarodziejami (bo przecież to jest NIEMOŻLIWE!), a kiedy zobaczyła słonia wykonującego polecenia tresera, padła z wrażenia. Dziś, trochę już większa Inkoholiczka wie, że wyćwiczyć można niemalże wszystko, i to własnie umiejętności i biegłość mogą uczynić ze sztuki magię… Co nie przeszkadzało jej z rozdziawioną buzią podziwiać popisów Carnavalowych Sztukmistrzów.

Jeśli chcecie o Carnavalu poczytać więcej i u samego źródła, to polecam tutaj.

Dlatego aparat i notesik krajoznawczy w łapę wzięła i ruszyła w rozszalałe, lipcowe miasto, którego stan przez te parę dni można by określić jedną piosenką…

DSC_4611 — kopia Czytaj dalej

Warszawskie Targi Książki, czyli od przybytku głowa dymi

I stało się! Pierwszy raz w żywocie swym Inkoholiczka wybrała się na Warszawskie Targi Książki. Myślała coś mgliście o autorach, zakupach, autografach, jakiś stadion i że dużo pewnie książkowych freaków. To, co zastała przekroczyło jej najśmielsze oczekiwania, zmiotło z nóg, powaliło na kolana, wypaliło oczy i ukradło serce. Wybrała się tam z niezawodnym książkofilem Gburświnem. Najpierw odstały swoje w gargantuicznej kolejce, ale gdy drzwi przybytku się rozwarły… Oczom ich ukazał się książkowy raj.

DSCF9022

Czytaj dalej