Polcon, czyli konwentowe Tchnienie Wschodu

Wstyd się przyznać, ale o Polconie w Lublinie dowiedziałam  się z ust miłej pani Fabrykosłownej na Warszawskich Targach Książki. I natychmiast popadłam byłam w otchłań mięciutką samozachwytu, że oto Kozi Gród w swych progach gości tak znamienitych gości. A dzisik zapraszam Was na zdjęcia z owego wydarzenia, które oddają moje mocno detaliczne podejście do fotoreportażu. 😀

dsc_2617_zpseqqnk73t

Czytaj dalej

Reklamy

6 zakazanych parringów, czyli nie samym kanonem żyje człowiek

Ludzie, proszę Państwa, dzielą się na dwie frakcje – canoniarzy i nikoniarzy. Hem hem. Coś pokręciłam. Aa, już wiem. KANONIARZY i HERETYKÓW. O co chodzi w podziale, czy trzeba to w ogóle tłumaczyć? Kanoniarze, jak sama nazwa wskazuje zębami, pazurami i wszystkimi dostępnymi kończynami trzymają się Słowa Autorskiego Objawionego. „Co powiedział autor, to jest”, tako rzecze prorok Lebioda. „Grzebać przy Fabule się moralnemu fanowi nie godzi”, dodaje Zaratustra. Kanoniarze chodzą jak konie z oczami na klapkach zamykając się w jakże ciasnych, jakże surowych granicach podstawowej treści powieści. Fanfikujący zaś, zwani przez kanoniarzy „heretykami” są grupą  o zgoła innej orientacji i znacznie większej otwartości na doświadczenie, nowe możliwości i świat ogólnie. Traktują oni Wielce Objawioną Fabułę jako zbiór luźnych wskazówek, które pięknie osadzają nas w fikcyjnej rzeczywistości i jedynie delikatnie, nienachalnie zarysowują nam plot i bohaterów, ale absolutnie niech się pani do tego nie przywiązuje, kochana pani.

anigif_enhanced-5890-1425669422-8

Czytaj dalej

Harry Potter i przeklęte dziecko, czyli najchorszy z fanfików?

Nigdy nie miałam nadziei na jeszcze jedną książkę z uniwersum „Wiedźmina”, w którym dorastałam. A tu proszę – „Sezon burz”. Nigdy nie miałam nadziei na jeszcze jedną książkę z uniwersum „Harry’ego Pottera”, w którym się wychowałam. A tu proszę – „Przeklęty Bobas”. I jakie uczucia mi towarzyszą przy takiej nowości? Czy kręcę nosem na to, że autor poleciał na kasę? Czy wybrzydzam, że trzeba wiedzieć kiedy ze sceny zejść niepokonanym? Czy trąbie na prawo lewo, że już wyrosłam z takich głupot i w ogóle to gdzie jest mój „Ulisses” Jamesa Joyce’a, bo właśnie chcę sobie poczytać do poduszki? Nie, ja nie mam siły na takie rozkminy. Ja z włosem rozwianym i szałem w oczach natychmiast rzucam się do księgarni! Albowiem read first, think later! 😀

DSC_0994

Czytaj dalej