HEREZJA: „Wichrowe Wzgórza”, czyli dlaczego wolę FILM od książki ( ͡ಠ ʖ̯ ͡ಠ)

Nadszedł oto dzisik ten dzień! Moi Drodzy, herezje będą głoszone, i to herezje częste a gęste! Spodziewam się jakichś siedmiu i pół tony fajdawki, która walnie w wentylator po tym tekście (a może i samym tytule), zapowietrzonych, czerwonych książkoholików duszących się z emocji nad taką obrazą (FILM! NAD! KSIĄŻKĄ! Ociec, prać? Prać! BIJ! ZABIJ! TRACH GO W PRZEDZIAŁEK! TRACH GO W PAPĘ! I LU GO W KAMIZELKĘ!) i w ogóle tornada, tsunami i innych bardzo brzydko pachnących i w ogóle nie miękkich kataklizmów.

96lfgms

Czytaj dalej

„Legion”, czyli nie taki ONR straszny, jak go malują ALowcy

UWAGA! ATTENTION! ACHTUNG! 

Drogi Czytelniku, mam dla Ciebie ważny komunikat. Jeśli lubujesz się w jeżdżeniu recenzenta po kiepskiej literaturze i masz problem z wysłuchiwaniem dużej ilości piania to niestety będzie Ci bardzo ciężko, a nawet być może z tej zgryzoty dostaniesz wysypki na, daj Boże, plecach. Dzisiaj bowiem na warsztacie, prosz Państw, moja absolutnie ukochana polska autorka – Elżbieta Cherezińska. Wpada z wielkim Legionem NSZ-owców i robi rozpier… Znaczy się porządek wprowadza.

legionek

Czytaj dalej