Ludzie Inkoreportażu #1: konwenty

Nie będzie dziś czytania. Przykro mi. Koniec z tekstem! To znaczy poza tym wprowadzającym, który czytacie właśnie teraz. 😀

Mam opóźniony zapłon i dopiero teraz dowiedziałam się o tradycji tak zwanych Instaweeków na blogach – chodzi po prostu o to, by raz w tygodniu podzielić się w  zbiorczym wpisie tym, co na instagramach ostatnimi czasy się wyprawiało. Jednakowoż! Nie podoba mi się to do końca, jakoś pozostaję nieprzekonana. Insta ma to do siebie, że jest bardziej codzienny, mniej dopracowany i taki „na bieżąco” – tym samym skupia wokół siebie zupełnie inną (również charakterologicznie) grupę ludzi i nie ma chyba sensu tego mieszać. Jednak przyszło mi do głowy coś innego – jeśli wliczacie się naraz do obu grup fanów (i blogowych i insta’owych) wiecie pewnie, że zaczęłam publikować więcej shotów reportażowych. Dlaczego? Po prostu ten typ fotografii najbardziej kocham. Kiedyś nie cierpiałam fotografować ludzi. Byli humorzaści, ruchliwi, ciężcy do uchwycenia i w ogóle najczęściej nudno wychodzili, bo mało kto umie naturalnie pozować. A potem mnie zawód wrzucił w reportażówkę. I odkryłam, że jak nie pozują, to właśnie są najpiękniejsi – i właśnie tym chciałabym się z Wami podzielić.

Dlatego dziś będzie galeria portretowa. Cykl Ludzie Inkoreportażu będzie tematyczny i nieregularny – na tyle rzadko, żeby się nie znudził i był dobrej jakości, na tyle często, żebyście nie zapomnieli 😉  Dzisiaj popatrzcie na ludzi konwentów – w tym na najlepiej ubranych ze wszystkich dziwaków świata, czyli cosplayerów. Chodźcie w ten dziwny świat, gdzie im bardziej nienormalny ktoś, tym normalniejszy! 🙂

 

_DSC2010 Czytaj dalej

Reklamy

FANTOM, czyli jeszcze fantastyczna prasa nie zginęła

… kiedy my żyjemy! Czołem, Inkoholicy, w ten teoretycznie zimowy poranek. Mam nadzieję, że Święta minęły Wam spokojnie, leniwie i rodzinnie i że w głowach obmyślacie już dzikie kreacje na nadchodzącego Sylwestra. Ale. Zanim futra wdziejemy, zostańmy na chwilę w tej właśnie uroczo leniwej atmosferze, którą daje nam co roku Boże Narodzenie. Bo dzisiaj będzie o prasie.

912

Jestem takim człowiekiem dziwnym, który rolę książki i gazety zupełnie odwrócił. Książki – po troszę z racji bloga, po troszę z nieumiarkowania w czytaniu – wciągam nieraz w biegu, wydzierając czas kotom i studiom, wchłaniając je tak intensywnie, że zapominam zupełnie dokąd i gdzie idę/gdzie obecnie się znajduję. Prasę natomiast bardzo celebruję. To śmieszne, wiem. Ale z gazetą się siada przy kawie, gazetę się najpierw wącha, potem przegląda raz, potem przegląda drugi, potem czyta to, co przykuje wzrok, potem początkowe zestawienia a dopiero na samym końcu od deski do deski. To podejście sprawia, że czasem jedną gazetę czytam całymi miesiącami i liczbę tytułów, które kupuję regularnie też musiałam ograniczyć do minimum – bo inaczej skończyłabym po tygodniu utopiona pod stosem kolorowej prasy. Bo prasa to nie jest analogowy internet, to jest coś o wiele wiele więcej.

Ale do rzeczy! Czytaj dalej

FALKON 2017, czyli cosplay na RPGu po planszówce jeździ

Falkon, Falkon – po Falkonku. Jak było, co się działo, warto-nie warto? Otóż powiem Wam, Inkoholicy, że kolos ten na trzech nogach stoi – na RPGu, na planszówce i cosplayu. I całkiem sobie nieźle na tych nóżkach popyla.

Jak było? Spektakularnie! Ale powiem Wam szczerze, że zupełnie inaczej niż się spodziewałam. Moja przygoda z konwentami dopiero się zaczyna tak naprawdę i jakoś w swym inkoholiczym łebku wszystkie przyrównuję do Polconu – mojego pierwszego napierwszego. A wygląda na to, że każdy z konwentów ma swój jeden, jedyny i niepowtarzalny charakter – i dobrze, bo gdyby było inaczej to po co ludzie z całej Polski zjeżdżaliby się regularnie? To byłby tak naprawdę jeden konwent, tylko w kilku miastach naraz.

O ile na Polconie można było nacieszyć ucho, bo prawie cały mój czas wysiedziałam na panelach rozmaitych, o tyle Falkon ucztę zaoferował oczom, bo działo się moi Drodzy na nich co nie miara. Generalnie na Falkon składają się trzy strefy, tak gwoli wprowadzenia nieufalkonowionych – strefa planszówkowa, gdzie możecie ze znajomymi i nie tylko całą dobę praktycznie przegrać (albo wygrać i dostać owacje od całej sali plus te ze strefy gastro), strefa RPG, gdzie rozgrywki również trwają niemalże non stop, ale w kontakcie z współgraczami pośredniczy wam klawiatura i strefa, nazwijmy to roboczo, ogólna, gdzie szwędają się całe tabuny cosplayerów w różnych stadiach przebrania, gdzie stacjonują wydawnictwa, sklepy, stoiska i te pe. Gdzie Inko spędziła najwięcej czasu? Nie, nie w strefie gastro. Pozwólcie, żeby zdjęcia przemówiły za mnie. Zapraszam, nacieszcie paczałki i Wy!

dsc2003_zpsmfiz5apm Czytaj dalej

5 typów konwentowiczów, czyli co dla kogo na FALKONie

Sztandarowy lubelski konwent zbliża się wielkimi krokyma. Brunetce na plakacie już powiewają włosy, Cytadelo-Syriuszowcom praca w rękach się pali, konwentowcy wysupłują ze swych kieszeni wszelkie gromadzone tam miesiącami drobniaki i powoli zaczynają się porządnie emocjonować. No właśnie – konwentowcy. To uczestnikami stoi każdy tego typu event – fanami właśnie. A kto po konwentach szlaja się, włóczy i wałęsa nałogową mniej lub bardziej, zobaczy na każdym z nich kilka gatunków fantastów w ich naturalnym środowisku. Zapraszam dzisik na wycieczkę  z kamerą  z piórem z klawiaturą wśród Falkonowej dżungli. Dla każdego z nich mam garść subiektywnie wybranych z programu propozycji – a nuż coś przedstawicieli zaciekawi! 😉 Także każdemu według potrzeb, wiśta wio, jadymy.

FALKON620x320

Czytaj dalej