„Kameleon”, czyli co się stało z Ekspedycją K.?

Ja już tak mam jakoś z Kosikiem, że mi liczne liczne niebotyczne przeszkody na drodzę stają, jak się za niego biorę. Ciekawa z nim sprawa – jest to, panie, autor, którego czyta mię się raczej ciężej niż lżej, jednak nie chcę, nie chcę się zatrzymać i prę do przodu, bo ciekawość zżera. Pan Kosik bowiem ma niezwykły dar, który moim zdaniem jest po prostu zupełnie i kompletnie wrodzony i nie do nauczenia – dar wprost zajedwabistych pomysłów.

19145924_1384899168266035_7181073891706244620_n

Za sobą mam „Vertical”, które łepek mój wynicowało na lewą stronę, a potem nazad, obiło mnie po mordce, porzuciło olśnioną w deszczu i się skończyło. A jak się się sprawa ma się z „Kameleonem”?

Czytaj dalej

Reklamy

„Vertical”, czyli „Proces” Kafki w realiach SF

Do „Verticala” podróżowałam bardzo długo. Kiedyś bardzo mocno przesadziłam z powieściami SF i fantasy i można powiedzieć, że troszkę mi swię przejadły były. Ale przyszła kryska na matyska. Po decyzji o przymusowym płodozmanie literackim, o którym przeczytacie całkiem niedługo, i po nadrobieniu bardzo sporych zaległości nadeszła i pora na Pana Kosika. I powiem równie szczerze, co niecenzuralnie, że mi urwało El Doopę.

sam_0074_zpshv0iuwjn

Czytaj dalej