Zimowy niezbędnik „kulturysty”

 Patrzę na prognozy pogody i za okno – i robi mi się coraz smutniej. Bo kocham zimę. Ale nie taką szaro-burą, z błotem, depresją, mżawką i ogólnie pojętym pragnieniem zgłoszenia nieprzygotowania do życia. Czego nie mam za oknem, uczynię w mojej głowie.

zimowy niezbędnik - do trzech razy sztuka

Kocham zimę piękną – mroźną, pełną śniegu i skrzypiącą mrozem pod butami. Szczypiącą policzki i rześko pachnącą chłodem. Jak więc taką zimę w swojej głowie przedłużyć? Najlepiej za pomocą zimowego niezbędnika „kulturysty”.
Czytaj dalej